NBA Today! – 2 lutego

96:77

105:102

81:93

92:95

112:91

101:119

Kącik video

TOP 10

Nagrody dnia

MVP: Stephen Curry (GSW) – 29 pkt, 12 ast, 5 zb, 3 stl, 10-14 FG & Monta Ellis – 33 pkt, 13-21 FG

Back-court z Oakland atakuje!

Przed meczem Jazz-Warriors nie dawałem tym drugim zbyt dużych szans na wygraną. Mimo tego, że Wojownicy mają lepiej obsadzony back-court, to faworytami pozostawali Jazzmani, na których korzyść przemawiała siła pod koszem. Dzisiaj okazało się, że wysocy Utah nie odegrali aż tak wielkiej roli, jaką mieli odegrać, ich niżsi koledzy zagrali bardzo dobrze, ale jeszcze lepiej zagrali Curry z Ellisem. Ten mecz był typową strzelaniną, w której lepiej czują się Warriors, a w szczególności dwójka dzisiejszych MVP’s.

Zwycięstwo GSW to, jak wspominałem, niespodzianka. Zadecydowała o nim świetna gra Wojowników w drugiej połowie, gdzie rzucili gościom aż 71 punktów (wyrównany rekord sezonu nie tylko ich, ale całej ligi).

Pisałem o tym wczoraj, ale w kontekście tego meczu i wyczynów Curry’ego i Ellisa – dobry ofensywnie mecz, czyli najlepiej ok. 110 punktów na drużynę – tak jak tutaj – przekłada się na lepsze niż zwykle statystyki. Jedna drużyna jest świetna w ofensywie, ale w defensywie ma braki i ‚ciągnie’ za sobą mimo woli drugą drużynę. A box-score tylko na to czeka.

Drugie miejsce: Derrick Rose (CHI) – 32 pkt, 13 ast, 4 zb

Jeśli ktoś skrytykuje sklasyfikowanie Rose’a na drugim, a nie na pierwszym miejscu, bo przecież był lepszy od Curry’ego i Ellisa i miał trudniejszych rywali – zgodzę się z nim. Ale ze statystyk wynika coś innego.

Rose zagrał tak, jak przystało na Rose’a – i nie świadczy to o przeciętności jego występu, bo był on bardzo dobry, ale o tym, jaką markę wyrobił sobie już w tej lidze. Widzę go na parkiecie i wiem, że za chwilę może zdobyć 8 punktów z rzędu, skończyć widowiskowym lay-upem – to mnie po prostu nie dziwi. Rose z pewnością zasłużył na miejsce w pierwszej piątce Wschodu, jest dla mnie trzecim graczem swojej konferencji, który najbardziej na to zapracował. Wyżej stawiam tylko Howarda (brak konkurencji) i LeBrona Jamesa (bo to LeBron James).

Żeby nie było, że traktuję występ Derricka w kategorii bardzo przewidywalnych – to było świetne. Oglądałem ten lay-up chyba z dziesięć razy – i jako, że go tu wstawiłem – obejrzę kolejne dziesięć razy.

Trzecie miejsce: Danilo Gallinari (DEN) – 21 pkt, 6 zb, 4 ast, 7-10 FG, 5-5 3pt, 27 min &  Ty Lawson – 18 pkt, 6 ast, 4 zb

Clippers wczoraj grali czwarty mecz w ostatnich pięciu dniach. Niby to miało jakiś wpływ na Blake’a Griffina i Chrisa Paula, którzy nie porwali swoją grą, ale to, co wyrabiali Nuggets, przechodziło ludzkie pojęcie.

Nikt nie ma już wątpliwości, kto lepiej wyszedł na Melodramie.

Taka drużyna, jak Denver, czyli – głęboki skład, dużo dobrych graczy, ale żadnej supergwiazdy – rzeczywiście może mieć kłopoty w play-offach, gdzie częściej korzysta się z usług pierwszej opcji w ataku, a ta funkcja w Colorado jest ‚przechodnia’, w zależności od tego, komu dzisiaj ‚siedzi’. Ale póki co mamy sezon regularny, a Nuggets są drugą drużyną Zachodu i wygrywają z potentatami już przygotowującymi się do PO – jak dzisiaj Clippers.

Dzisiaj +20 punktów rzuca Gallinari (dzisiaj bardzo gorący, 100% zza łuku!), jutro Lawson, pojutrze Miller i Nene, za trzy dni jeszcze ktoś inny. I jak tu bronić przeciwko czemuś takiemu? To nie Thunder, gdzie można ograniczyć dwie gwiazdy i już jest się na lepszej pozycji. To Nuggets, dwunastogłowy potwór. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby część Samorodków nie odeszła do Chin..

Najlepszy przegrany: Amare Stoudemire (NYK) – 34 pkt, 11 zb, 16-27 FG

Stoudemire wreszcie powrócił. Rozgrywa nie najlepszy sezon, ale z najlepszą formą trafił akurat na ogłoszenie starterów do ASG. Było wiadomo, że nie usłyszy swojego nazwiska. Ale Amare nam jeszcze niejedno pokaże. Jeśli podkręci tempo przed wyborem rezerwowych do Meczu Gwiazd, pewnie się tam dostanie, bo nazwisko już ma, a o to tutaj chodzi.

Wygrać się nie udało, Derrick Rose i Bulls to wyższa półka, a Knicks i Amare dopiero się odbudowują po słabym początku sezonu, ale tak dobra dyspozycja Stoudemire’a daje Nowojorczykom nadzieję na lepsze jutro. W końcu – w Knicks brakowało na starcie rozgrywek właśnie pewnej drugiej opcji, bez której ten zespół staje się drugimi Nuggets z Melo Anthony’m (nie mylić z Nuggets po Melodramie, inny zespół!), który oddaje kolejne dziesiątki rzutów, tylko że w innej koszulce i w większym mieście.

Zauważyłem coś bardzo niepokojącego dla Bulls – przeciwko ich podkoszowym rozkwitają wysocy przeciwników. W poprzednim meczu przeciwko – wydawałoby się czołowemu front-courtowi w lidze – najlepszy mecz w karierze rozegrał zupełny ‚no-name’ Lavoy Allen, dzisiaj odrodził się Amare Stoudemire. Wcześniej przeciwko Bykom zabłysnęli tylko w ostatnim czasie Chris Bosh, Drew Gooden czy Roy Hibbert.

Drugie miejsce: LaMarcus Aldridge (POR) – 24 pkt, 12 zb, 12-19 FG

Kings byli autorami drugiej dziś niespodzianki, zaskakująco pokonali Blazers.

Ale jeśli LaMarcus Aldridge nie zostanie All-Starem, choć powinien nim zostać już po raz drugi, to coś tu jest nie tak.

Rozumiem, konkurencja konkurencją, ale tacy gracze jak LMA nie mogą być regularnie pomijanie przy all-starowych selekcjach. Już w zeszłym roku cicho protestowałem przeciwko jego zignorowaniu, teraz jestem pewien – Aldridge zasługuje na grę w Meczu Gwiazd. Bardziej niż Pau Gasol czy Dirk Nowitzki.

Trzecie miejsce: Gordon Hayward (UTAH) – 21 pkt, 6-11 FG & Josh Howard – 19 pkt, 7-10 FG

Niespodziewanie Jazz musieli dzisiaj polegać na swoich niższych skrzydłowych, a nie, jak zwykle, na tych wyższych. Wyszło, jak wyszło, ale Haywardowi i Howardowi niczego nie mogę zarzucić.

Sixth-man: OJ Mayo (MEM) – 18 pkt, 7-13 FG

W ostatnim czasie – wzorowy sixth-man. W trzech ostatnich meczach miał odpowiednio 17, 18 i 18 punktów. W każdym z nich Mayo trafił min. połowę rzutów. Grizzlies bez Randolpha radzą sobie trochę gorzej, ale posiadanie takiego gracza, jak OJ, daje im tylko same korzyści.

Drugie miejsce: Randy Foye (LAC) – 17 pkt, 7-11 FG

Paul z Griffinem przygasli, ale Foye rozbłysnął. To jednak nie Randy jest tu franchise-playerem i sam nie da swojej drużynie zwycięstwa.
No i ten Danilo..

Trzecie miejsce: Tiago Splitter (SAS) – 16 pkt, 7 zb, 7-9 FG

DeJuan Blair w 18 minut trafił tylko 1 z 6 rzutów. Ktoś go musiał zastąpić. Timowi Duncanowi dziś akurat bardzo dobrze szło, ale właśnie obniżka formy Blaira dała szansę Splitterowi, który ją wykorzystał.

Ciekawe, jakie liczby kręciłby przeciwko Bulls w drużynie, w której dostałby 30 minut na mecz, bo mógłby. 76ers? Warriors?

Rookie: Iman Shumpert (NYK) – 10 pkt, 8 ast, 5 zb

Iman nie miał dziś dużej konkurencji, ale nie tylko dlatego został debiutantem dnia. 8 asyst to jego rekord kariery. Niestety, Derrick Rose zepsuł mu święto.

Drugie miejsce: Ivan Johnson (ATL) – 10 pkt, 9 zb

Myślałem, że poza Shumpertem nie docenię już żadnego rookie. Johnsonowi zabrakło tylko jednej zbiórki do double-double, co i tak jest sukcesem, biorąc pod uwagę jego ‚undraft’. Raz, przeciwko Wolves, udało mu się to zrobić. Skoro już o nim:

„He is notable for being „banned forever” from the Korean Basketball League (KBL) after making an obscene gesture at a referee.”

Wiedzieliście? Ja się dowiedziałem przeglądając jego profil na Wikipedii, bo wcześniej nie miałem okazji tego zrobić.

Poza tą dwójką nie ma za bardzo kogo nagrodzić. Nie grali dziś Cavs, nie grali dziś Wolves, także nie dziwi mnie to.

International player: Danilo Gallinari (DEN) – 21 pkt, 6 zb, 4 ast, 7-10 FG, 5-5 3pt

Drugie miejsce: Marc Gasol (MEM) – 11 pkt, 10 zb

Będzie All-Starem? Jak myślicie? Pamiętajcie – Aldridge, Love, Gasol, Nowitzki, Millsap i Jefferson też chcą tam zagrać.

Trzecie miejsce: Tiago Splitter (SAS) – 16 pkt, 7 zb, 7-9 FG

All-NBA 1st team:

  • Stephen Curry
  • Monta Ellis
  • Danilo Gallinari
  • Amare Stoudemire
  • Tim Duncan

All-NBA 2nd team:

  • Derrick Rose
  • OJ Mayo
  • Gordon Hayward
  • LaMarcus Aldridge
  • Marc Gasol

Najlepsi

punkty: Stoudemire (34)

zbiórki: Aldridge, Lee (14)

asysty: Tinsley, Rose (13)

przechwyty: Conley (4)

bloki: Camby, Jordan (5)

straty: 7 graczy (4)

3pt: Gallinari (5-5)

FT: Thornton (10)

Kącik statystyka zaawansowanego

najszybszy mecz: Blazers-Kings – 91.8

najwolniejszy mecz: Hornets-Spurs – 84.2

największy ORTG: Warriors – 132.7

najmniejszy ORTG: Hawks – 88.1

usage: Charles Jenkins – 40,8%

TOV%: James Anderson – 100%

BLK%: Jeremy Evans – 21,8%

STL%: Josh Selby – 12,8%

AST%: Carldell Johnson – 64,5%

TRB%: Gustavo Ayon – 30,7%

DRB%: Gustavo Ayon – 58,4%

ORB%: Nene Hilario – 29%

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

5 komentarzy

  1. Jaisy pisze:

    Monta Ellis 33 zbiórki???:D

  2. Adrian89 pisze:

    znów genialna robota:) fajnie się czyta ale z jednym się nie zgodze Gsw było faworytem oni będą się piąć do góry a Utah jest na równi pochyłej. GSW Do PO!!:)

    • Wojtek Żuławiński pisze:

      Ja jednak nie skreślałbym jeszcze Jazz. Czas pokażę:D

      dzięki za pochlebną ocenę

  3. Finley pisze:

    Warriors byli płaceni zaledwie po @1.5, a mimo to sporo na Nich postawiłem. To gospodarze byli faworytem, nie przeceniajmy Jazzmanów. GSW to zespół lepszy, nie zmienia tego faktu nawet bilans spotkań na Zachodzie.

    „Będzie All-Starem? Jak myślicie? Pamiętajcie – Aldridge, Love, Gasol, Nowitzki, Millsap i Jefferson też chcą tam zagrać.”

    Zagra czy nie, dla mnie już Nim jest. A myślę, że zagra :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *