Adelman wrócił do Houston – jego Leśne Wilki pokonują Rakiety

Rick Adelman w przez ostatnie cztery lata był trenerem Houston Rockets. Zespół ten zawdzięczał mu bardzo wiele, bo pomimo ciągłych osłabień Teksańczyków zespół grał zadziwiającą dobrze. Od tego sezonu przeniósł się do Minneapolis i właśnie z tą drużyną przyjechał do Toyota Center – pierwszy raz od momentu zmiany klubu. Powrót do Houston będzie wspominał bardzo dobrze bowiem TimberWolves pokonało Rockets 120-108.

Ważnym wydarzeniem był powrót do składu Rakiet po dwu meczowej nieobecności ich najlepszego strzelca – Kevina Martina. Zawodnik ten opuścił mecze z Wizards oraz Knicks. W zespole TimberWolves zabrakło środkowego Darko Milicica, którego w pierwszej piątce zastąpił Nikola Pekovic.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównanym widowiskiem. W pierwszej kwarcie lekką przewagę mieli goście ( rozpoczęli od stanu 6-0), ale na koniec tej części gry prowadzili dwoma punktami. W drugiej kwarcie rolę się odwróciły i to Rockets zyskali nieznaczne prowadzenie kończąc pierwszą połowę wynikiem 56-54 na swoją korzyść. Zatem dwóch kwartach wszyscy liczyli na zaciętą końcówkę. Przełom jednak nastąpił w kolejnej kwarcie, w której TimberWolves zdobyli aż 42 punkty prowadząc po 36 minutach 96-81.  Ogromna w tym zasługa rezerwowego Michaela Beasley, który po 3 kwartach miał na swoim koncie już 26 pkt, a w samej trzeciej odsłonie meczu zaliczył 10 oczek. Gracze Rockets zupełnie sobie nie razili z upilnowaniem tego zawodnika, którego forma po kontuzji wyraxnie rośnie. W ostatniej kwarcie mimo dobrej dyspozycji Kevina Martina gospodarzą udało się zmniejszyć dystans do Lesnych Wilków jedynie na dwanaście punktów i ostatecznie zeszli z parkietu pokonani.

Świetne zawody rozegrał wspomniany Beasley, który zakończył mecz z 34 punktami. Bardzo dobrze zaprezentowali się również Kevin Love, który zdobył 29 pkt zupełnie tłamsząc Louisa Scolę w ekipie przeciwnej, oraz Ricky Rubio. Hiszpański playmaker także przyćmił swego vice versa w ekipie McHale – Kyle Lowry mając 18 pkt oraz 11 asyst. Mimo dobrego występu Love nie będzie chyba jednak najlepiej wspominał rywalizacji z Argentyńskim skrzydłowym bowiem został trafiony piłką w kroczę przez gracza Rockets, kiedy ten starał się nabijać swego rywala ratując drużynę przed stratą.

W drużynie z Houston najskuteczniejszym koszykarzem był Kevin Martin – zdobywca 29 pkt. Dobrze zagrał także Chase Budinger ( 13 pkt), który pod nieobecność Martina w poprzednich meczach był liderem zespołu z Teksasu.

POJEDYNEK MECZU: Najciekawiej wyglądała chyba rywalizacja rozgrywających, która wyraźnie wypadła na korzyść Rubio. Zawodnik Minnesoty zdobył 18 pkt trafiając 6 na 10 rzutów (2 na 3 za trzy punkty) oraz miał 11 asyst dzieląc i rządząc w prowadzeniu gry Wilków. Blado w porównaniu ze swym rywalem wypadł Lowry, którego forma ostatnio wyraźnie spadła. Gracz Rakiet zakończył mecz z 11 pkt miał tylko 3 asysty oraz 4 zbiórki. Wyraźnie nie radził sobie także w grze defensywnej przeciw młodemu zawodnikowi z Minneapolis. Tak więc podsumowując konfrontacja tych koszykarzy w dzisiejszym meczy wypadła wyraźnie na korzyść Ricky Rubio.

GRACZ MECZU: Micheal Beasley

Najbliższe spotkanie podopieczni Adelmana rozegrają u siebie z Indiana Pacers, natomiast Rakiety pojadą tego samego dnia do San Antonio na trzecie już w tym sezonie starcie ze Spurs. TimberWolves i Rockets zmierzą się ponownie już w sobotę z tym, że mecz odbędzie się w Target Center, gdzie Rakiety już raz wygrały w tym sezonie.

MINNESOTA TIMBERWOLVES – HOUSTON ROCKETS 120-108

(26-24, 28-32, 42-25, 24-27)

M. Beasley 36 pkt, K. Love 29 pkt, R. Rubio 18 pkt – K. Martin 29 pkt, Ch. Budinger 13 pkt, K. Lowry 11 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

1 Odpowiedź

  1. Marcin#10 pisze:

    Warto dodać, że Rubio miał najwięcej zbiórek wśród gości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *