Dobry mecz, lider znowu wygrywa!

Fani zgromadzeni w ORACLE Arena nie mogli narzekać na nudę i brak emocji. Golden State Warriors bardzo chcieli zwyciężyć, goście postawili jednak skuteczny opór. Thunder umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli, wygrywając po bardzo zaciętym meczu 120:109. Chociaż gospodarze nie wygrali kwarty, to i tak należą się im słowa pochwały.Mimo że z każdą kolejną odsłoną „Grzmoty” powiększały nieznacznie przewagę, kibice mogą być zadowoleni z postawy swoich „Wojowników”. Brawa dla obu zespołów za bardzo dobry i widowiskowy mecz.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Oklahoma City Thunder 16-3  28 29 28 35 120
Golden State Warriors 6-12  23 29 25 32 109

Kim byliby Thunder bez swojego Kevina Duranta? Kto wie, może zajmowaliby właśnie 5-8, a może do końca sezonu walczyliby o miejsce premiowane awansem do PO. Można tak gdybać, ale nic nie zmieni faktu, że KD jest graczem Thunder i razem z Westbrookiem i Hardenem tworzą wybuchową mieszankę. Durant zaaplikował tej nocy aż 37 punktów, zebrał też kosmiczne, jak na gracza z obwodu, 14 piłek. Mierzący 206 centymetrów Amerykanin coraz większymi krokami zmierza po nagrodę MVP sezonu zasadniczego.

Mecz od pierw

szego gwizdka był bardzo wyrównany. Akcja za akcję, punkt za punkt, tak w paru słowach można opisać przebieg tego spotkania. Kluczem do zwycięstwa były tzw. breaki. Break point to używany , szczególnie w tenisie ,zwrot. Jak sama nazwa wskazuje chodzi o „przełamanie” rywala, kiedy on ma piłkę ( w tenisie – serwis). Thunder zrobili coś „takiego” w tym spotkaniu parę razy, kiedy to wybronili kluczowe akcje gospodarzy, zdobywając przy okazji tak cenne punkty. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gości z Oklahomy 120:109.

Kłopoty Thunder wzięły się ze słabej skuteczności za 3. Element, który jest jednym z ich największych atutów , w tym spotkaniu kompletnie nie wyszedł . 0-4 Cooka, 1-2 Westbrooka, 0-2 Jacksona, 1-4 Hardena i 2-4 Duranta pokazuje tylko, jak ciężko było się im wstrzelić. Gospodarze natomiast trafili dobre 12 na 28 rzutów zza łuku, co w głównej mierze pozwoliło im nawiązać walkę z „Grzmotami”. Aspekt jaki zapewnił zwycięstwo gościom jest jeden i to dość jasny- rzuty osobiste. Thunder wykorzystali aż 32 z 37 prób.

Westbrook flirtował z trip-dub (28 punktów, 11 asyst, 6 zbiórek). Serge Ibaka wreszcie się przełamał dorzucając do dorobku Thunder 20 punktów i 12 zbiórek , w tym 8 na tablicy atakowanej. Autorem 19 punktów tej nocy był James Harden.

Dorrel Wright pokazał dziś pazur, zdobył 23 punkty, zebrał 9 piłek i rozdał 5 asyst.Wszystko to w połączeniu ze znakomitym procentem rzutów za 3 (6-9) i 8-14 z gry. Zawiódł lidery drużyny- Monta Ellis, który trafił zaledwie 5 z 17 oddanych rzutów, co dało mu 13 punktów. Stephen Curry zaaplikował dla swojej drużyny jeszcze 15 punktów i podobnie, jak jego kolega Ellis, 6 asyst.

Ciekawostką jest fakt, że Durant i Westbrook stracili po 7 piłek, na 22 straty zespołu.

Patryk Pankowiak

Wierny fan New Orleans Hornets i Chrisa Paula, odkąd ten przeniósł "swoje talenty" do LA, ogląda również mecze Clippers. Zwolennik powiedzenia: "Koszykówka to coś więcej niż gra, to styl życia".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *