Popisowa partia Mariona przeciwko byłej drużynie.

Mavericks wygrywają bez Cartera i Nowitzkiego. 10 porażka Suns.

Absencja dwóch weteranów nie przeszkodziła podopiecznym Ricka Carlisle przy odniesieniu kolejnej ważnej wygranej na konto Mistrzów NBA. Bohaterem spotkania przeciwko swoim byłym kolegom okazał się Shawn Marion. Matrix dominował na przestrzeni trzeciej odsłony zdobywając samemu 14 z 29 oczek. Co ciekawe skrzydłowy gospodarzy, którzy nie przegrali we własnej hali z Suns od 5 lat, w ciągu swoich dwóch minionych sezonów gry w Dallas trafił łącznie 8 rzutów trzypunktowych. Minionej nocy z jego ręki wpadły do kosza rywali aż 4.

Kluczem do wygranej gospodarzy American Airlines Centre była defensywa. Był to 15 kolejny mecz, kiedy Mavs zatrzymują rywala na poniżej granicy 100 punktów. Tym samym gracze miejscowi ustanowili swój nowy rekord, bijąc poprzedni najlepszy wynik (13).

Mavericks zatrzymali Suns na niskiej 37% – i najniższej w sezonie – skuteczności z gry (40% gospodarzy). Wymusili na nich 19 strat piłki (samemu gubiąc 12). Cztery piłki przechwycił gracz ataku, Jason Terry.

Tylko pierwsza kwarta była spod znaku typowej gry w ataku (32:27), większości drużyn Konferencji Zachodniej. Dość niespodziewanie po stronie ataku wyróżniali się dwaj zwykle będący w cieniu nieobecnego Nowitzkiego gracze, Marion i Haywood (odpowiednio 10 i 6 oczek).

Od drugiej odsłony mieliśmy do czynienia z twardszą obroną, ale i z wyższą nieskutecznością z pola. Niemoc strzelecką gości przełamała para Marcin Gortat – Shannon Brown a dzięki niej gracze Alvina Gentry’ego odrobili 5-punktową stratę do rywali. Dzięki Polakowi Suns nawet wyszli na prowadzenie (44-43) ale skuteczna riposta z rąk Haywooda, Terry’ego i Mariona pozwoliła się cieszyć miejscowym z trzypunktowego prowadzenie przed przerwą (49-46).

Początek trzeciej kwarty to świetne akcje duetu Odom-Marion. Po ich celnych rzutach zza łuku przewaga gospodarzy urosła do 11-oczek (60-49). Kiedy Marcin Gortat trafił dwa rzuty z rzędu dystans do miejscowych się skrócił a natychmiastową odpowiedź wysłał swojej byłej drużynie Marion. Matrix wczuł się w rolę lidera, trafił dwie trójki w serii i dał Mavs 15-punktową zaliczkę (70-55). Do końca kwarty gracze z Arizony zmniejszyli straty do 9 oczek.

Start finałowej partii to popis kolejnego z miejscowych, Francuza Mahinmiego. 5 punktów w trzech kolejnych akcjach , przerwanych drugą trójką w meczu Odoma pozwoliło gospodarzom na bezpieczną przewagę, utrzymaną do końca meczu (88-74). Ostateczny wynik 93-87 to efekt finałowego trafienia Markieffa Morrisa (7pkt/11zb), a dystans 6 oczek nie oddaje wyrazu przewagi gospodarzy.

Buntownicy kontrolowali tempo meczu, udanie wykorzystywali swoje przewagi, mimo gorszego dnia na dystansie Jasona Kidda (1-6) Rodrigue’a Beabouisa (0-5) czy Delonte Westa (1-6). Słońca mieli o wiele więcej takich non-factor na dystansie; Steve Nash (2-9), Markieff Morris (2-9), Jared Dudley (1-7), Sebastian Telfair (2-7; ponadto został wyrzucony z boiska po niesportowym przewinieniu) czy Ronnie Price (1-4).

11 zbiórek to rekord sezonu debiutanta Markieffa Morrisa. Słońca wygrały zbiórkę 52-42.

X-factorem tego spotkania okazał się Ian Mahinmi. Francuz nie pierwszy raz w tym sezonie udowodnił, iż jest w stanie zastąpić Tysona Chandlera, notując tym razem 17pkt/9zb/3blk.

Jego vis-a-vie Marcin Gortat na parkiecie spędził 38 min, trafił 8 z 15 rzutów z gry i wykorzystał trzy z czterech rzutów wolnych. W sumie; 19 punktów, dołożył też 17 zbiórek (do ustanowienia rekordu kariery zabrakło 2). Na swoje konto zapisał również trzy bloki. I tylko szkoda, że nie gra w Mavs;-)

Dallas Mavericks (11-7) – Phoenix Suns (6-10) 87:93 (32:27, 17:19, 25:19, 19:22)

Mavericks: Marion 29 (4x3pkt), Odom 11, Haywood 10, Kidd 3, West 2, Mahinmi 11, Terry 12, Wright 5, Beaubois 4, Cardinal 0.

Suns: Gortat 19/17zb, Hill 19, Nash 8/12as, Morris 7/11zb, Price 3, Brown 14, Telfair 8, Frye 4, Dudley 3, Lopez 2.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. Cosmo pisze:

    nie pamiętam kiedy Kidd miał ostatnio lepszy dzień na dystansie :/

  2. saturn pisze:

    Jeszcze chwila a zacznę zaliczać Marcina do listy zawodników, którzy zrobili bardzo duże postępy. Statystyki jak z tego meczu świadczą dobitnie o tym, że praca z Olajuwonem jednak przyniosła jakieś efekty. A może zwyczajnie Marcin dojrzał jako zawodnik… nieważne.
    Średnia na mecz 15 pkt, 10 zb i 2 blk to ładny wynik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *