Zacięty mecz w Houston, passa Rakiet trwa

Kibice w Toyota Center byli świadkami jednego z najbardziej emocjonującego meczu w sobotniej serii spotkań ligi NBA. Miejscowi Rockets, podejmowali na własnym parkiecie San Antonio Spurs i dzięki świetnej dyspozycji Kevina Martina odnieśli szóste zwycięstwo z rzędu pokonując podopiecznych Grega Popovicha 105-102. Dla Ostróg było to już szósta porażka na obym parkiecie na siedem rozegranych meczów wyjazdowych.   

Drużyna San Antonio Spurs przystąpiła do derbowego meczu osłabiona brakiem Tima Duncana oraz będącego już dłużej na liście graczy kontuzjowanych Manu Ginobiliego. W ekipie Kevina McHale’a nikt z podstwowych graczy nie narzekał na urazy, dzięki czemu Rakiety mogły korzystać z pełni swego składu.

Pierwsza kwarta to bardzo dobra gra Houston Rockets, którzy szybko wypracowali sobie kilku punktowe prowadzenie. Pod bronionym koszem szalał Samuel Dalambert, który świetnie blokował i walczył na tablicach, w ofensywie zaś bardzo  skutecznie grał Kevin Martin mający na swym koncie po pierwszej części gry 7 punktów. Równo z kończącą pierwsze dwanaście minut syreną trafił Goran Dragić i to gospodarze mieli więcej powodów do uśmiechu przed drugiej kwarty prowadząc 28-23.

Dwie następne kwarty to już bardzo wyrównana gra z obydwu stron. W drużynie Spurs rewelacyjnie grał rezerwowy środkowy Tiago Splitter, który seryjnie zdobywał punkty.  Podkoszowi Rakiet zupełnie sobie z nim nie radzili. Równie wiele problemu sprawiały przeciwnikom szybkie wejścia Tony Parkera oraz jego rzuty z dystansu. Wśród gospodarzy dobrą grę kontynuowali Martin z Dalambertem, dzięki którym Houston cały czas utrzymywało niewielką przewagę punktową. Na koniec trzeciej kwarty Rakiety prowadziły 77-75 co zapowiadało pasjonujące widowisko do samego końca meczu.

Czwarta kwarta to popis rezerwowego Gorana Dragicia, który zdobył w tej części gry sześć punktów. Zawodnik ten odegrał bardzo ważną rolę w końcówce. Jego flaoter na 50 sekund przed końcem pozwolił odskoczyć jego drużynie na czteropunktowe prowadzenie. To jednak nie rozstrzygnęło jeszcze losów spotkania bowiem na 10 sekund przed końcową syreną celną trójką popisał się Richard Jefferson. Po wznowieniu gry goście szybko faulowali Kevina Martina, który nie zawiódł z linii rzutów osobistych dając tym samym szóste zwycięstwo z rzędu.  Kolejny rzut za trzy gości ( konkretnie Gary Neal’a) był niecelny i ostatecznie po bardzo ciekawym meczu Houston pokonało San Antonio 105-102.

Najlepszym strzelcem Rakiet był Kevin Martin, który zaliczył 25 oczek. Bardzo dobrze prezentował się także Samuel Dalambert, który zaliczył aż 6 bloków, a także 12 pkt.

Wśród przegranych najjaśniejszą postacią był Tiago Splitter. Brazylijczyk zanotował 25 pkt oraz 10 zbiórek. Imponuje także skuteczność z jaką grał w tym meczu. Na trzynaście rzutów trafił jedenaście dając tym samym wiele ważnych punktów swojemu zespołowi. Równie dobrze zagrał pierwszy środkowy Ostróg – Matt Bonner, który zebrał pięć piłek i zdobył 16 pkt. Strefa podkoszowa zresztą została zdominowana przez koszykarzy Spurs, którzy zebrali 60 piłek przy 48 zbiórkach rywali. Jak się jednak okazało nie wystarczyło to do zwycięstwa.

POJEDYNEK MECZU: Bardzo ciekawie wypadła rywalizacja dwóch rozgrywających obu drużyn. Tony Parker zdobył dla swojej drużyny 24 pkt, a także miał 13 asyst. Był zawodnikiem nadającym rytm gry w swoim zespole i to dzięki niemu Spurs nie pozwalali rywalom na zdobycie większej przewagi. Z drugiej strony kolejne dobre spotkanie zagrał Kyle Lowry. Mimo, że nie zdobył zbyt wielu punktów ( miał ich 14 ) to trafiał w bardzo ważnych momentach spotkania dając Rakietom kolejne impulsy do walki. Miał także 8 asyst oraz pięć zbiórek. W bezpośrednim porównaniu lepiej wypada zatem Francuz, ale trzeba pamiętać, że przy prowadzeniu gry Rakiet Lowry świetnie dzielił swe obowiązki z Dragiciem. Mecz ten pokazał, że ta dwójka świetnie się uzupełnia i znakomicie współpracuje. Gra San Antonio była prowadzona głównie przez Parkera, który nie miał tak dużego wsparcia ze strony swego zmiennika. Rozgrywający gości jednak nie zawiódł zaliczając bardzo udany występ.

Następne spotkanie Rockets zagrają w Minneapolis, gdzie rywalami będą Timberwolves prowadzeni przez ich byłego trenera – Ricka Adelmana. San Antonio Spurs zagra w Nowym Orleanie z najsłabszą drużyną na Zachodzie – Hornets.

SAN ANTONIO SPURS (10-7) – HOUSTON ROCKETS (9-7) 102-105

(23-28, 26-27, 26-22, 27-28)

T. Splitter 25 pkt, T. Parker 24 pkt, M. Bonner 16 pkt – K. Martin 25 pkt, K. Lowry oraz G. Dragic po 14 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *