Marcin Gortat najlepszy w TD Garden, Suns wygrywają

Gortat znów katem Celtów!

Phoenix Suns pokonali Boston Celtics w Massachusetts głównie dzięki rewelacyjnej dyspozycji naszego jedynaka w NBA. Marcin Gortat zdobył 24 punkty i zebrał 12 piłek, będąc bezsprzecznie najlepszym graczem nie tylko swojego Phoenix, ale i całego meczu. MG4 zabłysnął przede wszystkim w pierwszej kwarcie, gdy świetnej gry gratulował mu coach rywali – Doc Rivers. Największą przyczyną słabej gry C’s była jednak absencja kontuzjowanego Rajona Rondo, którego brakowało szczególnie wtedy, gdy Celtowie mieli przestoje w ataku, nie mogąc wykreować sobie pozycji do rzutu, a co za tym idzie – zdobyć punktów.

79:71

Rewelacyjny start Słońc był efektem świetnej gry Gortata, który zdobył wtedy 14 punktów z rzędu dla swojej drużyny, trafiając pięć rzutów z rzędu. Nie były to byle jakie trafienia – letnie treningi z Hakeemem Olajuwonem z pewnością nie poszły na marne. Wszystkie 14 oczek Polaka z pierwszej kwarty, a także ‚piątkę’ Riversa z Gortatem możecie zobaczyć tutaj. Marcin tak naprawdę samodzielnie wyprowadził swoją drużynę na 10-punktowe prowadzenie (od 6:6 do 20:10 – zgadnijcie, kto zdobył te 14 punktów).

Celtics zaczęli gonić od razu po tym, jak Gortat spuścił z tonu. Już na początku drugiej kwarty Suns prowadzili już tylko jednym oczkiem (20:19), ale niedługo potem Boston złapał wspomniany we wstępie ‚przestój w ofensywie’ i niedługo potem Słońca znów odskoczyły na bezpieczny, 10-punktowy dystans (35:25). Następna próba come-backu gospodarzy przypadła na środek trzeciej kwarty, gdy dzięki runowi 14-2 i kończącej go trójce Pietrusa Celtics wyszli na trzypunktowe prowadzenie (53:50). Właśnie wtedy rozpoczął się kolejny fragment gry, w którym C’s nie mogli zdobyć punktów. Trwał on aż do czwartej minuty ostatniej kwarty, gdy po 12 punktach Suns z rzędu do kosza wpadł rzut zastępującego Rondo Bradley’a (64:57). Boston próbował jeszcze gonić, ale dopiero na minutę do końca Pietrus zmniejszył stratę do 5 punktów (76:71). Od thrilleru w końcówce spotkania swoją drużynę uwolnił.. a jakże, Marcin Gortat, który po faulu trafił dwa rzuty wolne. To był już koniec.

Gortat za sprawą swojego 24/12 poprowadził swoją drużynę do drugiej wyjazdowej wygranej z rzędu, poza tym zanotował 7. double-double z rzędu. Bliscy dubletu byli również Steve Nash (11 pkt, 9 ast, 5 zb) i Grant Hill (9 pkt, 8 zb, 4 stl). Dobre wejście z ławki miał Jared Dudley (12 pkt, 4 zb, 4 ast). Suns wygrali mimo popełnienia aż 21 strat, ale z drugiej strony Celtics zagrali wyjątkowo (choć tak dzieje się coraz częściej) słabo.

Ray Allen (14 pkt, 6 ast, 5 zb), Paul Pierce (12 pkt, 6 ast) i Kevin Garnett (10 pkt, 5 zb), a od niedawna Brandon Bass (11 pkt, 6 zb) zazwyczaj żyją z podań Rajona Rondo. Dzisiaj go zabrakło, był Avery Bradley (10 pkt), ale to na podaniach Rondo oparta jest ofensywa Bostonu, nie dziwne więc, że pod jego nieobecność atak kompletnie się rozsypał. Tylko dziewięć rzutów wolnych Celtics jest skutkiem nieatakowania obręczy i przejścia w masowe rzucanie. Swój udział w tym miała również obrona Suns.

Celtics przegrali szósty z siedmiu ostatnich meczów. Źle się dzieje w Beantown. 71 punktów u siebie to najgorszy wynik, odkąd Wielka Trójka połączyła swoje siły.

Tak było przed rokiem:

A tak było minionej nocy:

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

2 komentarze

  1. Mac pisze:

    Strasznie mnie cieszą takie występy naszego Gortata :D

  2. ronin23 pisze:

    Dla Bostonu będzie to sezon rozczarowań.Na pierwszą piątke na koniec sezonu chyba nie mają szans,nie z takim składem.Wymieniać też za bardzo nie ma kogo,może powinni postarać się o Cousins’a.Trade Cousins + Salomons za Pierce + O’Neal :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *