Kings zaskoczyli w San Antonio

Sacramento Kings mają duże problemy na wyjazdach w tym sezonie. Spurs natomiast są znani ze świetnej gry w AT&T Center. To powinno wskazywać na pewną wygraną gospodarzy, ale tej nocy Tyreke Evans miał inny plan.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Sacramento Kings 6-10  32 18 23 15 88
San Antonio Spurs 10-6  20 27 20 19 86

W skrócie

Lider Kings zagrał na miarę swoich oczekiwań i zaliczył 23 punkty, 11 zbiórek i 7 asyst. Co najważniejsze trafił rzut z wyskoku na 47.2 sekundy do końca, który przypieczętował 6tą wygraną jego zespołu w sezonie.

It just shows you the type of team we’ve got. We’ve got all the pieces to this puzzle. We’ve got big men, we’ve got guards. We just have to play hard for all 48 minutes. It shows the type of team we can be. – Tyreke Evans

Poza Evansem dobre zawody rozegrali DaMarcus Cousins (17pkt, 13zb) i Marcus Thornton (17pkt). Przyzwoicie prezentował się także Jason Thompson, którego trzeba pochwalić zwłaszcza za aktywną grę na tablicach (10zb).

We can make plays, as long as we keep our composure, play together, play for each other. The thing about this team is we’re very talented, we have all the pieces. We have to keep growing each game. – DaMarcus Cousins

Gospodarze tragicznie zaczęli zawody, ale gdy na parkiecie pojawili się zmiennicy powoli zaczęli odrabiać straty. Dzięki ich postawie do przerwy Spurs przegrywali tylko 3 punktami. Prym wśród graczy San Antonio wiódł jak zwykle Tony Parker. Francuz rzucił 24 punkty i dołożył 6 asyst. Nikt inny z jego kolegów nie był jednak w stanie przekroczyć granicy 10 punktów. Dodatkowo SAS spudłowali ostatnie 5 rzutów z gry i niespodzianka stała się faktem. Kluczowy był zwłaszcza ten Daniela Greena, który zamiast podawać ponownie do Tima Duncana (tak jak rozrysował to Popovich i tak jak zadziałało przeciwko Magic), postanowił rzucać i zaliczył airballa…

I had Timmy for a drop-off but I wasn’t sure if I had enough time left. I let it go, and it was a little short. – Daniel Green

Po zakończeniu zawodów gracze Kings długo pozostawali na parkiecie z szerokimi uśmiechami i przybijali sobie piątki. Spurs błyskawicznie udali się do szatni ze spuszczonymi głowami. Wiedzieli, że zaraz będą mieli spotkanie z suszarką Popovicha…

Kontuzje i gracze nieaktywni

Kings: Hayes (kontuzja), Outlaw (decyzja trenera)

Spurs: Anderson, Thomas (decyzje trenera), Ginobili, Ford (kontuzje)

Ciekawostki

  • Przed tym meczem Spurs mieli bilans 9-0 na swoim parkiecie.
  • Kings natomiast przegrali 7 z 8 wyjazdowych pojedynków i to średnio różnicą prawie 23 punktów.
  • Chicago Bulls (6-0) pozostali jedynym niepokonanym zespołem na swoim parkiecie.
  • Duncan po męczącym meczu z Orlando wszedł jedynie na decydującą akcję w czwartej kwarcie.
  • Spurs ostatni raz przegrali z Kings w AT&T w 2006 roku.
  • Chuck Hayes ma powrócić do treningów w ciągu najbliższych dni.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=p_EyPqZPQoY&w=585]

Boxscore

Kings: Salmons 7, Thompson 10 (10zb), Cousins 17 (13zb), Thornton 17, Evans 23 (11zb, 7ast), a także Garcia 2, Hickson 6 (6zb), Greene 3, Fredette 3, Thomas 0

Spurs: Duncan 10 (10zb), Jefferson 5, Blair 10 (5zb), Parker 24 (6ast), Leonard 4 (5zb), a także Bonner 7 (6zb), Green 8, Neal 8, Spliter 10 (7zb), Joseph 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *