Byki deklasują rywali

Cleveland Cavaliers podejmowali dziś na własnym parkiecie jednych z największych faworytów do tytułu – Chicago Bulls. „Byki”, osłabione brakiem Derrick’a Rose’a , bezlitośnie rozprawiły się z rywalami i udowodniły tym samym, że nawet bez swojego lidera potrafią wygrywać. Młody zespół „Kawalerzystów” nie wygrał dziś żadnej kwarty, a w całym spotkaniu uległ – 75:114. To ich druga porażka z rzędu, a ósma w sezonie.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Chicago Bulls 14-3 34 29 22 29 114
Cleveland Cavaliers 6-8  26 18 17 14 75

Mecz bez emocji, tak w skrócie można opisać ów spotkanie. Bulls wyszli na parkiet z jasnym celem – zmieść rywala z powierzchni. Tak też się stało. Od pierwszych minut to goście przeważali, a kibice Cavs oglądali mecz z coraz smutniejszymi minami.

Chicago Bulls do zwycięstwa poprowadziła dziś para: Luol Deng i Carlos Boozer. Ten pierwszy zdobył: 21 punktów i zebrał 8 piłek. Podkoszowy z bykiem na koszulce trafił natomiast 9-15 z gry, a przy jego nazwisku zapisano: 19 punktów i 14 zbiórek. Jeśli chodzi o zawodników rezerwowych to świetną zmianę dał Kyle Korver, uważany za jednego z najlepszych snajperów w NBA. W zaledwie 15 minut zdążył trafić 5-8 rzutów z gry, w tym 2-3 zza łuku, co dało mu w sumie- 14 punktów.

Pora przejść teraz do zespołu z Cleveland. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy okazał się dziś rookie – Kyrie Irving. Młody rozgrywający wybrany z 1. numerem w tegorocznym drafcie zdobył dziś 13 punktów (3-4 zza łuku), ale rozdał zaledwie 3 asysty. Jedynym graczem, który dotrzymywał mu kroku był Anderson Varejao, autor: 14 punktów i 7 zbiórek. Reszta zawodników była dziś cieniem samych siebie…Cavs rzucali dziś z katastrofalną skutecznością, 27-89 z gry (30.3%) , co z pewnością nie napawa optymizmem… O dziwo, trafili tej nocy: 7-14 (50.0%) za 3 . Gdzie tu logika, panowie?

Cold stats:

  • Bulls rzucali ze skutecznością 55.4% z gry;
  • Cavs przegrali w walce na deskach w stosunku: 38 do 54 zebranych piłek;
  • Bulls trafili 16-17 rzutów z linii, przy 14-19 gospodarzy;
  • Bulls stracili dziś 20 piłek, przy zaledwie 14 Cavs.

Podsumowując: Po tym spotkaniu widać, ile brakuje jeszcze młodziutkiemu zespołowi Cavaliers do najlepszych. Nie znaczy to jednak, że w tym sezonie są bez szans na PO. Bilans (6-8), którym się na obecną chwilę legitymują daje im wysokie- 7. miejsce w swojej konferencji. Pozostaje tylko czekać na dalszy rozwój Irvinga i Thomspona. Tak, ta drużyna może jeszcze namieszać w NBA. Chicago Bulls zrobili swoje i z bilansem (14-3) będą liczyć się w walce o wygranie konferencji wschodniej.

Patryk Pankowiak

Wierny fan New Orleans Hornets i Chrisa Paula, odkąd ten przeniósł "swoje talenty" do LA, ogląda również mecze Clippers. Zwolennik powiedzenia: "Koszykówka to coś więcej niż gra, to styl życia".

3 komentarze

  1. ronin23 pisze:

    Mecz bez historii,pewne zwycięstwo i kolejny świetny występ Boozera.Pozytywnym zaskoczeniem jest Watson,widać że poprawił swoją gre w stosunku to poprzeniego roku.Martwi ilość kontuzji najpierw Rose i Watson teraz Gibson.Następny mecz z Bobcats,licze na zwycięstwo i najprawdopodobniej bez Rose’a co da mu kolejne pare dni na wyleczenie kontuzji.

  2. woy9 pisze:

    Watson na razie jednym z głównych kandydatów do MIP. Już trzeci bądź czwarty występ bez Rose’a (lub słabszym meczu lidera Bulls) kiedy on gra wyśmienicie.

  3. saturn pisze:

    Na prawdę Boozer wygląda jak by się wreszcie odnalazł w tym zespole. Tyle na niego narzekałem a tu proszę…. Jasna sprawa, że Cleveland to nie topowy zespół na wschodzie, ale to świetne, że tak osłabione Byki i tak dominują na parkiecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *