Memphis wygrywa w Palace of Auburn Hills

Memphis Grizzlies pokonali bez większych problemów drużynę Detroit Pistons 98-81 odnosząc tym samym ósme zwycięstwo w trwającym sezonie. Gospodarzom nie pomogła świetna dyspozycja Brandona Knighta, który rozegrał  najlepszy mecz w swoim debiutanckim sezonie. Tłoki są coraz bliżej samego dna tabeli Konferencji Wschodniej z trzema wygranymi w szesnastu meczach.

Początek spotkania to wyraźna przewaga koszykarza z miasta Elvisa Presleya. Doskonale w mecz wszedł Rudy Gay, który bezlistośnie ogrywał Tay’a Prince’a. Równie dobrze radził sobie w tej części gry playmaker Grizzlies Mike Conley, który już po pierwszej kwarcie miał na swym koncie sześć asyst. Pierwsze dwanaście minut zakończył trzypunktowy buzzerbeater Gay’a i Memphis prowadziło 22-12.

W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmienił. Podopieczni Lionell’a Hollinsa powiększali swoją przewagę, a koszykarze z Michigan byli coraz bardziej bezradni. Swój koncert gry kontynuował Rudy Gay, na którego obrońcy Tłoków nie potrafili znaleźć żadnego skutecznego sposobu w defensywie. Do przerwy Pistons przegrywali 19 punktami.

W trzeciej kwarcie gospodarze trochę się przebudzili, a największa w tym zasługa Knighta, który zdobył w tej części gry 10 pkt. Bardzo ważne dwie trójki trafił także Ben Gordon dając tym samym kibicom zgromadzony w The Palace of Aubern the Hills  iskierkę nadziei na korzystny rezultat.  Po 36 minutach gospodarze tracili już tylko osiem punktów do swoich oponentów.

Złudzenia te jednak rozwiała ostatnia kwarta, w której swoją wyższość potwierdzili gracze ze stanu Tennesee. Skuteczna gra Marca Gasola  oraz dynamiczne akcję Rudy Gay’a ponownie dały im wysokie prowadzenie. Z drugiej strony bardzo dobrą grę kontynuował Knight, ale to jednak było zbyt mało na przeciwstawienie się przyjezdnym. W efekcie Memphis wygrało w Detroit 98-81.

POJEDYNEK MECZU: Szczerze mówiąc to liczyłem, że ozdobą tej rywalizacji będzie pojedynek środkowych Monroe-Gasol. Jak pokazała rzeczywistość najciekawiej wyglądała jednak gra rozgrywających, którzy odegrali bardzo ważnę rolę w swych drużynach. Brandon Knight, który w pierwszej piątce zastępuje kontuzjowanego Rodney’a Stuckey’a pokazał, że Pistons mogą z nim wiązać bardzo duże nadzieję na przyszłość. Był najlepszym strzelcem swojej ekipy zaliczając 22 pkt oraz 4 asysty. Z drugiej strony imponował Mike Conley, który skutecznie otwierał swymi podaniami partnerom drogę do kosza kończąc zawody z 11 asystemi. Miał także 14 pkt, które zdobył przy świetnej skuteczności z gry ( 7 na 9 ). Z racji, że wygrali Grizzlies zwycięzcą rywalizacji playmakerów zostaje zatem Mike Conley. Knight zasłużył tym występen na duży plus mimo kiepskiej postawy reszty zespołu Pistons.

Mecz ten pokazał, że nie gra się dobrze Gregowi Monroe kiedy jednocześnie na boisku przebywa Ben Wallace. Monroe zaliczył kolejny średni mecz ( Wallace zagrał fatalnie 0 pkt, 2 zb, 1 as). Jedyne za co można wyróżnić młodego centra to liczba 13 zbiórek. Mimo wszystko Jerebko wydaje się być lepszym partnerem do gry dla Monroe’a.

Kolejne spotkanie Memphis zagra z Sacramento Kings, zaś Tłoki podejmą u siebie Portland Trail Blazers.

MEMPHIS GRIZZLIES (8-6) – DETROIT PISTONS (3-11) 98-81

(22-12, 27-18, 24-35, 25-16)

R. Gay 24 pkt, M. Gasol 17 pkt, M. Conley 14 pkt – B. Knight 22 pkt, T. Prince 14 pkt, B. Gordon oraz G. Monroe po 10 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *