Billups ratuje w ostatnim momencie Clippers

Los Angees Clippers wygrali ósmy mecz w sezonie, a ich kolejną ofiarą okazali się mistrzowie NBA, Dallas Mavericks. Najważniejszy rzut w spotkaniu oddał Chauncey Billups, który na sekundę przed końcem trafił za trzy.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Dallas Mavericks 8-7 27 24 20 18 89
Los Angeles Clippers 8-4 31 21 19 20 91

Całe spotkanie było bardzo wyrównane, a najważniejsze rzeczy działy się w ostatniej minucie. Clippers grający trzecie spotkanie w ciągu trzech dni rozpoczęli ospale, co kolejny raz wiązało się w nieobecnością Chrisa Paula, w miejsce którego w pierwszej piątce pojawił się Randy Foye. Z nim w składzie gospodarze nie radzili sobie najlepiej z dzieleniem piłki i dopiero Mo Williams, który pojawił się na parkiecie w połowie pierwszej kwarty rozruszał ich grę. Rezerwowy Clipps przez pierwsze sześć minut zdążył rzucić 11 oczek, dzięki czemu to podopieczni Vinny’ego Del Negro prowadzili po 12 minutach 31-27.

W kolejnych minutach za sprawą punktów Lamara Odoma, Dirka Nowitzkiego i Iana Mahinmiego przewagę osiągnęli Mavs, co tak naprawdę nie dziwi, zważywszy na to, że Clippers zawsze grają słabiej pierwsze minuty drugiej kwarty, kiedy po boisku biegają głównie rezerwowi. Słabi rezerwowi. Dopiero ponowne wejście Blake’a Griffina, Chaunceya Billupsa oraz ciągle świetna skuteczność Mo Williamsa (7-7 w pierwszej połowie) sprawiły, że to miejscowi fani mogli cieszyć się z prowadzenia 52-51 do przerwy.

Trzecia i czwarta kwarta to wymiana ciosów z jednej i drugiej strony. Punkty DeAndre Jordana i Griffina pozwolił Clippers wyjść na 5-punktowe (88-83) prowadzenie na 1:26 przed końcem meczu. Od tego momentu nastapił jednak dziwny impas zawodników z Los Angeles. Głupią stratę popełnił Billups, a za niecelne rzuty jego i Griffina, Clippers niemal nie przypłacili porażką.

Mistrzem wykorzystywania takich okazji jest Jason Terry, który postanowił przejąć od Nowitzkiego pałeczkę w końcówce i był bardzo bliski wyszarpania tej wygranej. Najpierw trafił trójkę na niespełna 37 sekund do końca meczu. W kolejnej akcji niecelny rzut Billupsa zebrał Jordan, któremu wmieszał się w paradę Nowitzki, a z ich przepychanki o piłkę wynikło wznowienie. Wygrał je zawodnik Clippers, a piłka trafiła do szczwanego lisa Billupsa. Rzucający obrońca Clipps jednak przedobrzył. Chciał wymusić faul, a sfaulował go… leżący Williams, przez co po stracie piłka trafiła w ręce Mavericks.

Co zrobił Terry? Zgadliście, trafił za trzy, kiedy na zegarze pozostawało jeszcze 5 sekund. 89-88 dla Mavs. Po chwili, ten sam zawodnik był bliski przechwytu po złym rozegraniu piłki z autu Billupsa. Za drugim razem Big Shot potwierdził, że mimo upływu lat, nie zapomniał jak trafiać najważniejsze rzuty. Doskonale rozegrał piłkę z Griffinem, Jason Kidd na chwilę się zagapił i Billups trafił za trzy. 91-89 i sekunda do końca. Wrzutka Kidda pod kosz do Mahinmiego była nieudana i Mavs musieli przełknąć gorycz kolejnej już w tym sezonie porażki po rzucie w ostatnich sekundach.

Billups w całym meczu uzbierał 21 punktów i 8 zbiórek, a świetnie z ławki spierał go na dystansie Mo Williams, który zakończył spotkanie z dorobkiem 26 punktów (11-15 FG) i 4 asyst. Clippers wygrali walkę na tablicach (47-42), głównie dzięki postawie Blake’a Griffina, który kolejny raz gorzej radził sobie  w ofensywie (14 pkt, 6-15 z gry, 2-8 z linii). zebrał jednak aż 17 piłek, a DeAndre Jordan wspomógł go 9 „deskami” w tym aż 6-cioma w ataku. Środkowy ekipy z LA rozegrał najlepszy mecz w ataku w obecnym sezonie. Rzucił 19 punktów, trafiając aż 9 z 13 rzutów z gry.

Grający z gorączką Dirk Nowitzki ukończył mecz z 17 punktami, ale przy słabiutkiej skuteczności 6-18 z gry. Obie drużyny osiągnęły zresztą bardzo słabą, 42% skuteczność w całym meczu. Dodatkowo Clippers trafili tylko 9 z 17 rzutów wolnych, czym tylko potwierdzili, że są najsłabszą ekipą w tym elemencie w całej lidze (65.7%).

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=zUsWjQlpZU4&w=585]

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

1 Odpowiedź

  1. Kobas(Fan Detroit) pisze:

    Ehh Chauncey, i pomysleć że w Nowym Jorku pozbyli się go tak lekką ręką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *