Pistons bezradni w starciu z Rockets

Koszykarze Houston Rockets odnieśli swoje czwarte kolejne zwycięstwo pokonując przed własną publicznością Detroit Pistons 97-80. Dla drużyny z Michigan był to kolejny mecz, w którym nie przekroczyli granicy stu punktów. Rakiety natomiast dzięki tej wygranej zrównały swój bilans w liczbie zwycięstw do porażek i powoli pną się w górę tabeli Konferencji Zachodniej.

 Zawody w Toyota Center były dość jednostronnym widowiskiem. Gracze z Teksasu cały czas kontrolowali przebieg meczu pozwalając przyjezdnym na pojedyncze zrywy, które nie przynosiły efektu w postaci objęcia prowadzenia przez Pistons. Jedyna przewaga punktowa Tłoków w całym meczu to wynik 2:0 na samym początku. Później już do samego końca gry to podopieczni McHale’a prowadzili. Pierwsza kwarta to dobra gra Samuela Dalamberta, który jeżeli dalej będzie się tak prezentował to rozegra swój najlepszy sezon w karierze. Widać wyraźnie, że zawodnik dużo zyskał na przenosinach do Houston, a od kiedy wychodzi w pierwszej piątce daje drużynie więcej od Jordana Hilla. Równie dobrze radzi sobie w wyjściowym składzie debiutant Chandler Parsons, który powoli wyrasta na specjalistę od Tip-in dunków, bowiem w dzisiejszy mecz był już jego kolejnym tak efektownym zagraniem w tym sezonie.

Wśród graczy z Detroit spotkanie rozpoczął pierwszoroczniak Brandon Knight, który bardzo dobrze sobie radził w pierwszej połowie kończąc ją z dorobkiem 11 pkt. Dobrze prezentował się także Tayshaun Prince i do przerwy goście przegrywali tylko siedmioma punktami.

Pozostałe dwie kwarty to już dominacja zespołu z Toyota Center. Dzięki szybkiej i zespołowej grze oraz dobrej skuteczności Rakiety powiększały swoją przewagę. W czwartej kwarcie zanotowali run 14-4, co wyraźnie podłamało gości, którzy już nie nawiązali walki. W efekcie Pistons przegrali 80-97 i była to ich jedenasta porażka w sezonie.

Wśród gospodarzy najskuteczniejsi byli Louis Scola oraz Samuel Dalambert, którzy zdobyli po 14 pkt. Środkowy Rockets zebrał ponadto 12 piłek. Warto podkreślić powrót do zespołu po kontuzji Courtney’a Lee, który spędził na boisku piętnaście minut i rzucił sześć pkt.

W ekipie z Detroit należy wyróżnić Tyshaun’a Prince oraz Bena Gordona. Pierwszy powiększył konto zespołu o 20 pkt, a były zawodnik Bulls o 18 pkt. Wspomniany wcześniej Brandon Knight zakończył mecz z 15 pkt i chyba na dłużej wygryzł z wyjściowego składu Rodney Stuckey’a.

 

Rakiety następne spotkanie zagrają u siebie z New Orleans Hornets, a ich dzisiejsi rywale pojadą doMinneapolis, gdzie zmierzą się z TimberWolves.

DETROIT PISTONS (3-11) – HOUSTON ROCKETS (7-7) 80-97

(20-28, 20,19, 19-22, 21-28)

T. Prince 20 pkt, B. Gordon 18 pkt, R. Stuckey 16 – L. Scola oraz S. Dalambert po 14 pkt, K. Lowry 13

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *