Dwight Howard prowadzi Magic do piątej wygranej z rzędu

Dwight Howard po fatalnym występie w Dniu MLK przeciwko Knicks dziś zrehabilitował się, grając znów na swoim poziomie. To przede wszystkim dzięki jego dyspozycji Magic przedłużyli drugą najdłuższą serię zwycięstw w lidze (Thunder mają siedem wygranych z rzędu) do pięciu, pokonując dziś Charlotte Bobcats. Należy jednak docenić świetną postawę innych Magików w decydującej o losach meczu czwartej kwarcie, bo dopiero w ostatnich 12 minutach rezultat rozstrzygnął się na korzyść Orlando.

89:96

Ten mecz zdecydowanie należał do gatunku bardzo wyrównanych spotkań. Żadna z drużyn nigdy nie wyszła na prowadzenie większe niż 8 punktów, mało tego, przed ostatnią odsłoną na tablicy wyników widniał remis 67:67. Początek czwartej kwarty to popis Vona Wafera, który zdobył osiem z pierwszych 10 oczek Orlando. Nie była to jedyna przyczyna wygranej zespołu gospodarzy, bo nie dość, że ci trafili trzy bardzo ważne trójki (odpowiednio Wafer, Turkoglu, Anderson), to jeszcze przetrwali strzelaninę, jaka miała miejsce na dwie i pół minuty przed końcem. Cats od tamtej pory do minuty do końca trafili wszystkie trzy rzuty, w tym po akcji 2+1 Hendersona, ale Magic odpowiedzieli również trzema trafieniami i obronili się, 60 sekund przed syreną utrzymując 5-punktową przewagę. Faule Bobcats również niczego im nie dały – zarówno Turkoglu (w końcówce 2 FT’s), jak i Nelson (6) byli na linii bezbłędni.

Dwight Howard dzień wcześniej zanotował jeden z najsłabszych meczów sezonu (8 pkt, 10 zb vs. NYK), ale dzisiaj znów zagrał bardzo dobrze (25 pkt, 17 zb, 4 blk, +21). Oczywiście taki mecz Dwighta bardzo mnie cieszy jako fana Orlando, ale radość tę zagłusza jeden nieprzyjemny fakt – Howard razi swoją nieregularnością. Raz zagra 20/20, kiedy indziej 40/20, ale czasem także 10/10.

Jason Richardson z powodu kontuzji opuścił już drugi mecz, ale po raz drugi znalazł na pozycji SG’a godnego zastępcę. Nie był nim, jak dzień wcześniej JJ Redick (dziś 5 pkt, 2-9 FG), a Von Wafer (13 pkt), który rozbłysnął przede wszystkim w czwartej kwarcie, gdy był najbardziej potrzebny. Dobry mecz rozegrał Hedo Turkoglu (15 pkt, 5 zb), a także Jameer Nelson (17 pkt), który swoimi trafieniami z linii w samej końcówce uchronił swoją drużynę przed dodatkowym stresem. Ryan Anderson (13 pkt, 4-13 FG) nie miał dzisiaj ‚miękkiej kiści’ w rzutach zza łuku (2-9 3pt), ale trafił jedną z ważniejszych trójek w dzisiejszym meczu.

Najlepszym Rysiem biegającym dziś po Amway Center był Gerald Henderson (22 pkt, 7-10 FG). Również back-court z Charlotte trafiał dziś całkiem nieźle (Kemba Walker 15/6, DJ Augustin 13/5), ale popełniał horrendalną ilość strat (12, w tym Augustin 8). Bismack Biyombo zanotowa pierwsze double-double w karierze (11/10 + 4blk).

Magic wygrali pięć meczów z rzędu, dziesięć z ostatnich dwunastu. Bobcats przegrali osiem z ostatnich dziewięciu spotkań.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

1 Odpowiedź

  1. Fixer pisze:

    magic graja super clutch w tym sezonie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *