Zimny prysznic dla Byków w jaskini Grizzlies jako wielki rewanż.

104-64 takim wynikiem zakończył się pierwszy mecz Byków i Grizzlies, rozgrywany w pierwszym tygodniu rozgrywek w United Center. Wówczas kontuzji nabawił się wielki nieobecny dzisiejszego wieczoru, Zach Randolph. Po tym zdarzeniu oraz wielkiej porażce, szybko zareagował zarząd klubu z Elvis-City angażując podkoszowego Sixers, Marreese’a Speightsa. 24-latek okazał się dziś ważnym ogniwem składu Lionella Hollinsa, a miejscowi wykorzystali skrzętnie absencję Derricka Rose’a i ograli – rozpędzone do przystanku w Memphis – Byki.

Już pierwsza kwarta meczu zapowiadała niespodziankę w FedFex Forum. Bardzo przeciętne w wynikach (5-6) do tego meczu Niedźwiedzie nie dały się rozpędzić przyjezdnym i udanie kontrowały przebieg wydarzeń na parkiecie (28-21). Na domiar złego dla zespołu Toma Thobodeau fantastyczną skutecznością popisywał się duet Mike Conley i Marc Gasol. Byki zostawały bez odpowiedzi na akcje obu graczy, dzięki którym przewaga przed przerwą wzrosła do 20 oczek (58-38)!

Mike Conley (9-13 z gry) balansował na granicy potrójnego dubletu, notując 20pkt/8as/7zb przy 4przech. Natomiast Marc Gasol (również 9-13 z gry) zakończył mecz z dubletem na poziomie 19pkt i 10zb. Jeśli do dyspozycji obu graczy dodamy zdobycze punktowe skrzydłowych Grizzlies, Rudy Gay miał 24 oczka a Marreese Speights 16 pkt, to przestanie nas dziwić dlaczego zespół Lionella Hollinsa aż tak dominował przez pierwsze dwie kwarty.

Grizzlies byli lepsi w niemal każdym elemencie gry od Byków. Skuteczność (54-42%), zbiórka (46-34), asysty (23-12), w końcu rzuty za trzy punkty (Bulls tylko jedna celna próba przy 3 rywali) to wszystko efekty gry bez leczącego uraz Derricka Rose’a (chyba największych przeciwników Rose’a nie trzeba po takim meczu przekonywać jaką wartość stanowi on dla Bulls?).

Fatalnie spisywał się Joakim Noah (2pkt i 1-4 z gry, 5zb), Ronnie Brewer i John Lucas trafiali tylko co 3 rzut z dystansu (obaj po 3-9) a Carlos Boozer również nie był w stanie odwrócić losów meczu (13pkt i 7zb). Nawet potrafiący czasami dać potrzebne punkty z ławki Kyle Korver, nie mógł znaleźć drogi do kosza (0-4).

Iskrę Bykom dali rezerwowi – niezawodny Taj Gibson oraz wracający po kontuzji C.J. Watson. Skrzydłowy i obrońca starali się za wszelką cenę przywrócić swój team do życia. Gibson zanotował 16pkt,5zb,3blk a Watson dołożył 17 oczek, przywracając atak drużyny do właściwego rytmu, podczas trzeciej odsłony meczu (goście wygrali ją 28-19).

Na starcie czwartej odsłony przewaga miała się w granicach już tylko 9 punktów na korzyść miejscowych. Niestety dla gości kolejne trzy minuty gry rozwiały szansę na końcowy happy end i Bulls ponieśli trzecią porażkę w tym sezonie.

Uwaga: aż 62 punkty dla Grizzlies wpadło do kosza Byków ze strefy podkoszowej!

Cytat spotkania z ust Toma Thibodeau: „They killed us on the boards”.

Mike Conley zagrał najlepszy mecz w sezonie , ustanawiając swój punktowy rekord sezonu (20). Starterzy Memphis zmazali plamę z Chicago, gdyż tam osiągnęli swój najgorszy wynik w historii klubu rzucając tylko 21 oczek. Dziś wrzucili rywalom 86 i praktycznie w piątkę ograli przyjezdnych 102-86. 

Punktowali: Gay (24), Conley (20), Gasol (19), Speights (16) oraz Deng (20), Watson (17), Gibson (16) i Boozer (13)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

6 komentarzy

  1. GPRbyNBA napisał(a):

    Byki nie rzucają zbyt dobrze ale za to dobrze zbierają. Zatem jeśli przegrywają w tym elemencie gry to nie jest dobrze.
    Tu przegrali az 12 zbiórkami. Po tym meczu widać że muszą się pokusic o jakiegoś dobrego centra.
    Poza tym (co naprawde dziwne) przegrali również asystami.
    Lucas tym razem dał ciała ale nie tym ze słabo rzucał bo to moze się zdarzyć lecz tym że nie podawał. Jeśli rozgrywający widzie że mu piłka nie leży to powinien byc na tyle mądry by coś z tego wywnioskować bo to on jest silnikiem napędowym drużyny. Cieszy dobra forma Watsona.
    Szkoda że Gibson nie trafił tych 2 dodatkowych rzutów. Zasługiwał na najlepiej punktującego w meczu.

  2. ronin23 napisał(a):

    Lukas ma problemy z kreowaniem gry innym,zauwałem to w poprzednich meczach.Nie ma tak dobrej penetracji jak Rose i wtedy powastają problemy.

  3. cmg34 napisał(a):

    Chicago maja problem z Noah mam wrażenie ze cofa się po dostaniu kontraktu jak na razie zawodzi bulls musząc pomyśleć o kimś takim jak big sexy

  4. GPRbyNBA napisał(a):

    czemu RIP jeszcze nie gra? Co z nim?

    dziś gratka dla mnie Gortat-Chicago

  5. Buzinga napisał(a):

    Rip zagra już z Pheonix. Chicago przegrało w tym meczu zbiorki, bo rywale grali na bardzo wysokiej skuteczności i nie było co zbierać. Memphis zagrało kosmiczny mecz, po pierwszej polowce mieli 68% skuteczności z gry i już wszystko było pozamiatane po pierwszych 24 minutach gry. Byki później starały się, nawet na początku 4 ćwiartki doszli rywali na 9 oczek. Jednak brak Rose w końcówce był, aż nadto widoczny. W grze pojawiły się głupie błędy (kroki, niecelne podania) i 3 porażka w sezonie stała się faktem.
    Lucas już w spotkaniu z Wizard pokazał, że nie jest najlepszym kreatorem gry. Miał niby 8 asyst, ale w ogóle nie wykorzystywał pokazującego sie na post upie Boozera, a było wiele okazji do grania Carlosem.
    Odnośnie gry Noah, to nie jest taką maszynka do robienia double-double jak w zeszłym sezonie, ale spokojnie, jeszcze zobaczymy naprawdę dobre mecze Francuza w tym rsie. Z jednej strony ciekawie wyglądałaby wymiana z Kings Noah za Cousina, ale to raczej mało prawdopodobne.

  6. GPRbyNBA napisał(a):

    Aha
    czyli słaba defensywa (co widać po wyniku) i niższa skuteczność zbiórek w ataku. jestem w kropce
    z jednej strony chciałbym aby Suns zatrzymało się na 70 punktach a z drugiej trochę kibicuje Gortatowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *