Blazers przełamali trzymeczową serię porażek

Po porażkach z Magic, Spurs i Rockets zespół Portland Trail Blazers pojechał do Nowego Orleanu, gdzie podejmowali ich Hornets. Blazers chcieli przełamać swoją bessę po dobrym starcie sezonu, dostali drugiego najlepszego przeciwnika, jakiego mogli. Mowa właśnie o Szerszeniach, którzy są najgorszą drużyną Konferencji Zachodniej, przegrywając 10 z ostatnich 11 spotkań. Zgodnie z oczekiwaniami wygraną wywalczyły Świetliste Smugi.

84:77

Blazers uzyskali ósmą wygraną w tym sezonie dzięki lepszej grze w drugiej połowie. Po pierwszych 24 minutach wynik był bardzo wyrównany, na początku trzeciej kwarty Hornets doprowadzili do remisu, ale Portland w ciągu następnych siedmiu minut odskoczyli na 16 punktów (od 37:37 do 56:40). Tego prowadzenia Smugi już nie oddały.

Faktem jest, że był to aofensywny mecz. Oba zespoły rzuciły jedynie 72 punkty w pierwszej połowie. Gdyby porównać to do ostatniego wyczynu Oklahomy City Thunder, która rzuciła przeciwko Knicks 70 punktów w pierwszych dwóch kwartach, Blazers i Hornets wypadają blado. Ci pierwsi jednak radzili sobie w takiej grze znacznie lepiej, szczególnie w trzeciej kwarcie, która była kluczowa dla losów spotkania. Wtedy PTB zdobyli 27 punktów przy 16 oczkach NOH. Szerszenie w żadnej kwarcie nie zdobyli więcej niż 20 punktów. Blazers zaś tylko w drugiej odsłonie zeszli poniżej tej granicy.

LaMarcus Aldridge zdobył 22 punkty i 9 zbiórek. Dobre występy w pierwszej piątce zanotowali Gerald Wallace (14 pkt, 7 zb) i Wes Matthews (10 pkt), a także Kurt Thomas (8 pkt, 7 zb), który po raz drugi zastąpił kontuzjowanego Marcusa Camby’ego. Raymond Felton (2 pkt, 1-8 FG) znów miał problem z celnym umieszczaniem piłki czy to w koszu czy w rękach kolegów (8 TO), ale miał za to aż 12 asyst. Jak widać wyżej, miał do kogo podawać. Z kolei szóstym człowiekiem z ławki okazał się dziś nie Jamal Crawford (5 pkt, 2-8 FG, 7 ast), a Nicolas Batum (19 pkt, 6 zb).

New Orleans Hornets będą przegrywać, póki: a) nie wróci Eric Gordon b) nie zagrają z Wizards. Podpunkt b) zrealizuje się dopiero w połowie marca, tak więc Szerszeniom pozostaje czekać na powrót Gordona, bowiem bez niego ofensywa NOH kuleje. Gracze z Luizjany są w czołówce ligi, jeśli chodzi o najmniejszą liczbę zdobywanych punktów. Tylko trójka graczy Hornets przekroczyła dziś granicę 10 punktów – Jarrett Jack (21 pkt, 4 zb, 4 ast), a także dwójka środkowych – Emeka Okafor (12 pkt, 10 zb, 4-5 FG) i Chris Kaman (12 pkt, 6 zb). Ten ostatni rozpoczął dziś spotkanie na ławce rezerwowych z powodu ostatniej zniżki formy, jego miejsce w pierwszej piątce zajął Jason Smith, który zagrał jeszcze słabiej (2 pkt, 1-5 FG) niż Kaman ostatnio, także możemy spodziewać się powrotu amerykańskiego Niemca do pierwszej piątki Nowego Orleanu. Al-Farouq Aminu (8 pkt) stracił miejsce w pierwszej piątce na rzecz DaJuana Summersa (8 pkt). Obaj panowie zagrali dziś podobnie. Gustavo Ayon także miał 8 punktów. Meksykanin (+5) oraz właśnie Aminu (+8) byli jedynymi Szerszeniami z dodatnim wskaźnikiem +/-.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

1 Odpowiedź

  1. dave pisze:

    nie był to porywający mecz w wykonaniu PTB, ale ważne, że wygrana po 3 porażkach. Teraz czeka ich ciekawy pojedynek w Atlancie, a poźniej seria meczów z teoretycznie słabszymi rywalami. Oby skuteczność z gry całego zespołu wróciła na właściwe tory, bo ostatnio jest z tym kiepsko. Nawet taki as jak Crawford trafia na bardzo niskim procencie… Ale najważniejsze, że grają zespołowo (wczoraj 25 asyst) i dobrze bronią i to pomimo braku Camby’ego. A tak jak mówi Wes Matthews z czasem zacznie wpadać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *