38 punktów Walla nie pomogło, kolejna porażka Wizards

W pojedynku, który miał miejsce w hali Verizon Center zmierzyły się drużyny Houston Rockets i Washington Wizards. Spotkanie wygrali zawodnicy Rakiet 114-106, a Waszyngton mimo wyśmienitej postawy Johna Walla, który zdobył 38 pkt przegrał po raz dwunasty w tym sezonie i nadal pozostaje czerwoną latarnią ligi z zaledwie jedną wygraną.

Koszykarze gospodarzy zagrali bez kontuzjowanego Rasharda Lewisa oraz Ronny Turiafa . W ekipie Rockets zabrakło mającego problemy z łydką Courtney’a Lee. Mecz ten był także spotkaniem dwóch przyjaciół – Johna Walla i Patricka Pattersona, którzy wspólnie grali na uczelni Kentucky.

Początek  należał do zespołu Kevina McHala, który bardzo dobrze wykorzystywał przewagę pod koszami jaką dawała osoba Samuela Dalemberta. „The Bear” skutecznie punktował, zbierał a także blokował ( efektowny blok po wejściu Johna Walla).  Stołeczni koszykarze zdobywali głównie punkty po szybkich kontrach. Dopiero w końcówce pierwszej kwarty bardziej uporządkowali swoją grę w obronie, a także kontynuowali szybkie przejście z defensywy do ataku co pozwoliło im wyjść na prowadzenie. Szczególnie aktywny pod bronionym koszem był Javal McGee, który blokował rzuty Kyle’a Lowry’ego oraz Jordana Hilla. Pierwszą kwartę  skutecznym buzzerbeaterem zakończył Jordan Crawford i „Czarodzieje” wygrywali 28-27.

W drugiej kwarcie początkowo zarysowała się lekka przewaga podopiecznych Flipa Saundersa, którzy utrzymywali 5 pkt dystans. Bardzo widoczny w tej części gry był Andrey Blatche, który łatwo ogrywał Pattersona pod koszem Rakiet. Dopiero powrót na boisko Lowry’ego i Scoli ożywił grę ofensywną Teksańczyków ( run 17-4), którzy ostatecznie prowadzili do przerwy 58-54. Warto jednak wspomnieć jeszcze o spektakularnym tip-in dunku Jana Veselego, który powinien znaleźć się w Top 10 dzisiejszego dnia.

Do przerwy najlepszym strzelcem Rakiet był Kevin Martin – zdobywca 13 pkt, natomiast w drużynie z Waszyngtony w ataku najskuteczniejszym koszykarzem był John Wall mający na swoim koncie czternaście oczek.

Po przerwie obie strony wymieniały wzajemnie ciosy. Ozdobą tego fragmentu gry była akcja Javala McGee, który wsadził piłkę z góry po wcześniejszym odbiciu piłki o tablicę. Mimo to gra była dość chaotyczna, a akcje obfitowały w częste straty, niedokładne podania i niecelne rzuty.  Nie była to zatem najładniejsza część meczu. Pierwsi z marazmu wyrwali się gracze z Houston, którzy  zanotowali kolejny run w tym meczu (16-4). Nieporadność w grze bardzo zirytowała zawodników ze stolicy USA, czego efektem były przewinienia techniczne  Walla i Blatche’a. W ekipie gości wyróżniali się Martin i Dalambert, którzy systematycznie powiększali przewagę swojej drużyny. Na niewiele  zdały się dynamiczne wejścia pod kosz Johna Walla, bowiem to Rakiety grały bardziej dojrzałą koszykówkę w końcówce trzeciej kwarty i zakończyły ją 16 punktową przewagą nad swymi rywalami.

Ostatnia kwarta meczu to rewelacyjny okres gry Johna Walla. Rozgrywający Wizards próbował jeszcze poderwać swoich kolegów do walki o korzystny rezultat. Po kolejnych udanych akcjach lidera stołecznej drużyny koszykarze Flipa Saundersa wrócili do gry mając tylko siedem punktów straty. Wall w czwartej kwarcie zdobył, aż 18 pkt, ale okazało się niewystarczające na dogonienie przeciwników i tym samym Waszyngton przegrał 12 mecz w obecnych rozgrywkach.

Myślę, że mimo porażki za gracza spotkania należy uznać właśnie playmakera gospodarzy, który zdobył 38 pkt, miał 8 asyst i sześć zbiórek.  Oprócz niego wśród przegranych trzeba podkreślić dobrą grę Jordana Crawforda, który dzielnie wspierał swój zespół ważnymi punktami (łącznie miał ich 17).

W drużynie z H-Town najlepszym egzekutorem okazał się Kevin Martin, który zanotował 25 pkt. Bardzo dobre zawody zagrał także środkowy Rakiet Samuel Dalembert kończący mecz z 20 pkt i siedmioma zebranymi piłkami.

Washington następny mecz zagra z Oklahoma City Thunder, natomiast zwycięzcy dzisiejszej potyczki jadą jutro do Detroit, gdzie zmierzą się tamtejszymi Pistons.

 

HOUSTON ROCKETS (6-7) – WASHINGTON WIZARDS (1-12)  114-106

(27-28, 31-26, 33-21, 23-31)

K. Martin 25 pkt, S. Dalembert 20 pkt, L. Scola 18 pkt – J. Wall 38 pkt,  J. Crawford 17 pkt, N. Young 13 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *