Portland przegrywa po dogrywce

Nie udała się drużynie Portland Trail Blazers wyprawa na dwumeczowe turnee po Teksasie. Po wczorajszej porażce w San Antonio zespół ze stanu Oregon uległ dzisiejszej nocy Houston Rockets 105-107. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a ozdobą meczu był pojedynek Nicolasa Batuma z Kyle’em Lowry’m.  Dla gości była to trzynasta porażka w ostatnich piętnastu meczach rozegranych w Toyota Center.

W zespole z Portland zabrakło kontuzjowanego Marcusa Camby, którego w pierwszej piątce zastąpił inny weteran – Kurt Thomas. Rockets natomiast wciąż grają bez Courney’a Lee, który od dłuższego czasu zmaga się z urazem.

Pierwsza kwarta to wymiana ciosów z obydwu stron. Bardzo dobrze w spotkanie wszedł Kyle Lowry kończąc tą cześć gry z 11 pkt. W drugiej odsłonie gospodarze uzyskali prowadzenie 50:36, ale świetna dyspozycja Nicolasa Batuma zza linii 7,24 pozwoliła zmniejszyć ten dystans do 5 pkt. W trzeciej karcie znowu Rakiety uzyskały niewielką przewagę i wyraźnie kontrolowały przebieg gry. Duża zasługa w tym Lowry’ego i Kevina Martina, którzy swymi wejściami wymuszali faule, a te zamieniali na punkty z linii rzutów wolnych. W kolejnej części Portland systematycznie odrabiało straty. Trójki Batuma oraz Jamala Crawforda oraz nieporadność w grze ofensywnej Houston spowodowały, że do wyłonienie zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej góra byli goście, którzy dzięki skutecznemu egzekwowaniu rzutów osobistych doprowadzili prowadzenie do końca dając tym samym Rakietom piąte zwycięstwo w sezonie.

W drużynie gości najlepszym zawodnikiem był Nicolas Batum. Francuz wchodząc z ławki  zdobył 29 pkt mając przy tym bardzo dobrą skuteczność z gry ( 9-15). Na siedem oddanych rzutów za 3 pkt trafił, aż sześć,  a jego rzuty pozwalały odrabiać straty ekipie Trail Blazers. Bardzo dobrze zgrał także Lamarcus Aldridge, który powiększył konto swojego zespołu o 22 pkt, a także miał 10 zbiórek i 5 asyst.

Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził niezawodny Kyle Lowry. jego dorobek na koniec meczu to 33 pkt, 9 asyst i 8 zbiórek. Myślę, że z taką formą rozgrywający Rockets jest kandydatem do meczu gwiazd, a przypomnijmy, że w zeszłym sezonie początkowo był tylko zmiennikiem Aarona Brooksa.  Mimo słabej skuteczności z gry drugim strzelcem podopiecznych Kevina McHale był Kevin Martin (przestrzelił wszystkie sześć rzutów za trzy). Zdobył on 28 pkt, z czego 12 rzutami wolnymi, które skutecznie wykonywał w najważniejszych momentach meczu.

PORTLAND TRAIL BLAZERS (7-5) – HOUSTON ROCKETS (5-7) 105-107 OT

(21-27, 32-31, 23-26, 21-13, 8-10)

N. Batum 29 pkt, L. Aldridge 22 pkt, R. Felton 13 – K. Lowry 33 pkt, K. Martin 28, Ch. Budinger 18 pkt 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

3 komentarze

  1. Finley pisze:

    Mówiłem, że wyniki przyjdą ;) Rakiety powalczą o PO, na pewno są mocniejsi od np. Utah Jazz. A Lowry można się zachwycać bez końca, chyba już go porównywałem do Jasona Kidda z najlepszych lat, przesadzam ? ;)

  2. majecha pisze:

    Nie wydaje mi się, chłopak jest jak na NBA filigranowy a świetnie zbiera. Parę cm i kg więcej i miałby ksywkę „mr. triple – double”:)
    Pamiętam, że nienajlepiej rzucał za 3. 2 lata temu pudłował na piotęgę-teraz bez problemu. Moim znaniem jeden z najbardziej przyszłościowych PG ligi:)

  3. Mac pisze:

    Dokładnie. Lowry jest chyba trochę niedoceniany, ale według mnie to świetny zawodnik, a w przyszłości będzie tylko lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *