Kings zniszczeni w Dallas

Sacramento Kings w całym meczu zdobyło tylko 60 punktów i trafili zaledwie nieco ponad ćwierć rzutów. Z tak słabą grą w ataku o wygranej nie mogło być mowy, tym bardziej, jeśli po drugiej stronie parkietu stoją broniący tytułu Mistrzów NBA Dallas Mavericks, którzy po raz piętnasty z rzędu pokonali Królów na własnym parkiecie. Trzeba jednak oddać Dallas, że w defensywie rozegrali dziś jeden z najlepszych meczów w historii organizacji, dzięki czemu wygrali po raz piąty z rzędu.

60:99

Kings zdobyli w pierwszej połowie zaledwie 23 punkty .Jakby jeszcze było mało, w tym samym czasie Dallas zdobyli 52 oczka. W trzeciej kwarcie było nieco lepiej, bo Królowie wreszcie przekroczyli granicę 20 punktów, ba, nawet wygrali tę odsłonę (22:20), ale w czwartej kwarcie znów wrócili Kings z pierwszej połowy i Mavericks nie mieli żadnego problemu w powiększeniu swojej przewagi do 39 punktów.

DeMarcus Cousins (12 pkt, 10 zb) miał siać spustoszenie pod koszem, zamiast tego dzielnie dostarczał cegły (4-12 FG), w czym jeszcze dzielniej pomagali mu inni. Jimmer Fredette i Tyreke Evans (każdy 1-8 FG) zagrali poniżej krytyki, Marcus Thornton był najlepszym strzelcem drużyny, ale jego 14 punktów (4-14 FG) świadczy tylko o tym, w jak słabej drużynie dziś grał. Najlepszym strzelcem w pierwszej piątce był John Salmons (3-7 FG)

Dallas Mavericks z taką grą w obronie nie musieli się zbytnio wysilać w ataku, znów dużo minut dostali rezerwowi, którzy wygrali w pojedynku ławek 60:28. Będący na ich czele Jason Terry zdobył 21 punktów (8-13 FG) w 23 minuty, Vince Carter poza 16 punktami (6-8 FG) i 6 zbiórkami pokazał też, że potrafi latać. Shawn Marion (10 pkt, 8 zb) zagrał bardzo dobry mecz jak na 21 minut, które otrzymał. Podobnie jak Lamar Odom (9 pkt, 7 zb, 22 min). Dirk Nowitzki nie powalił (14 pkt, 6-14 FG), ale też nie musiał. Kings dziś go wyręczyli. Po kontuzji powrócił Jason Kidd (5 pkt, 6 ast, 6 stl). Jedynym graczem Mavs, który grał dziś niczym Król, był Delonte West (0-6 FG).

Statystyki pokazują, jak ważna jest dla wyników Mavericks ich defensywa. Dallas są 8-0, gdy zatrzymują rywali na max. 90 punktach. Gdy nie udaje im się ta sztuka, przegrywają (0-5).

„Rekordy i osiągnięcia” tego meczu:

– Jeszcze żaden przeciwnik Mavericks nie zdobył tak mało punktów i nie trafił tak mało rzutów. Sacramento zagrało dziś tak fatalnie, że udało im się ‚poprawić’ rekord Minnesoty, która w 2007 roku przeciwko Mavs zdobyła 65 punktów (29,6%).

– 23 punkty Kings w pierwszej połowie to ich najgorszy wynik w historii (poprzedni rekord pochodził z 1957 roku – 25 pkt)

– 60 punktów Kings to najgorszy wynik od stycznia 1991 r. (59 pkt, vs. Hornets). Skuteczność 25,6% jest ich najsłabszą w historii (poprzednia – 27,9% vs. Celtics w 2008 roku, porażka 45 punktami u siebie)

– Dallas po raz 110. w historii rozegrało serię czterech meczów w pięć dni, ale dopiero po raz czwarty wygrała wszystko w takiej serii. Wcześniej udało im się to tylko w listopadzie 2010, listopadzie 2006 i lutym 1987 roku.

– 22 trafienia z gry to drugi najgorszy wynik Sacto w historii. 10 asyst to piąty najmniejszy wynik Kings. 39 punktów straty do 16. największa porażka w historii organizacji ze stolicy Kalifornii

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

2 komentarze

  1. Mac pisze:

    Mavs zaszaleli. Tego się nie spodziewałem ;)

  2. majecha pisze:

    Smuci mnie taki wynik. Nieciekawie jest w Sacramento, kibice nie chodzą na mecze, drużyna gra fatalnie, Cousins robi smród w szatni. Mam nadzieję, że się wezmą w garść i zaczną grać, właściciele chcą włożyć w klub i (jesli dobrze pamiętam) zbudować nowa halę ale przy kiepskiej grze (nawet nie wynikach ale samej grze, postawie zespołu) kibice się odwrócą (juz jest słabo ze średnią na trybunach) i klub pożegna Sacramento.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *