Bulls śrubują defensywny rekord. Duet Rose-Lucas daje 12. wygraną.

Raptors bez szans i Bargnaniego w starciu z najlepszą drużyną Wschodu.

Grając piąty mecz podczas 6 minionych nocy chicagowskie Byki nie dały się zaskoczyć – grającym bez kontuzjowanego Andrei Bargnaniego – Toronto Raptors. Derrick Rose i Carlos Boozer zanotowali po dublecie, ale w ostatecznym rozrachunku to postawa rezerwowych graczy z Chicago miała kluczowy wpływ na ostateczny wynik konfrontacji.

Gospodarze United Center bardzo dobrze weszli w mecz, ogrywając podczas pierwszej odsłony swoich rywali 23-14. Jednak druga kwarta był come backiem Raptors, którzy coraz lepiej prezentują się od strony defensywy pod ręką Dwayne’a Casey’a. 23-14 tym razem do gości, ten wynik gwarantował kolejne emocje w dalszej fazie meczu.

Niestety bolączką Raps była niska skuteczność rzutów z dystansu. Goście trafiali słabiutko, za sprawą Calderona, Butlera, Davisa i Magloire’a notowali tylko 35%. Nie pomógł też trzeci występ od powrotu po kontuzji kolana do gry Linasa Kleizy, który w 17 minut odnotował pięć punktów i trzy zbiórki.

Tom Thibodeau podczas pierwszych odsłon meczu koncentrował atak wokół pary Rose-Boozer. Obaj zakończyli mecz z dwucyfrowymi wynikami ale Bykom ciągle brakowało mocniejszego akcentu by odskoczyć Dinozaurom. D-Rose zaliczył 18pkt i 11as a C-Booz 17pkt i 13zb. X-factor okazał się jednak Taj Gibson, energetyczny skrzydłowy Bulls, który nie pierwszy raz pod rządami Tibsa udowodnił swoją dużą wartość w grze.

Taj Gibson (11pkt/12zb) i John Lucas III (10pkt) zdobyli 17 z 21 oczek Byków podczas czwartej odsłony, dając miejscowym 5. wygraną w United Center (100% skuteczność na własnym parkiecie).

Decydującym momentem w grze oraz kluczową zagrywką okazało się obniżenie składu Byków przed 4.odsłoną meczu. Trener Thibodeau postawił na grę bez prawdziwego centra, posyłając do gry w/w Gibsona oraz zdecydował się na grę dwoma niskimi obrońcami – grali wymiennie na pozycji numer 1 i 2 – Rosem i Lucasem. Ten dynamiczny duet mocno nadawał tempa akcjom miejscowym i poprowadził Byki do 12. wygranej w tym sezonie. Wynik: 77-64.

Puentując; to spotkanie okazało się kolejnym po meczu z Wizards, gdy Bulls fundują przyjezdnym mocną defensywę i pozwalają na skąpą zdobycz 64 oczek przez rywala. W pięciu spotkaniach na swoim parkiecie Byki pozwoliły przeciwnikom na zdobycie 334 pkt. Średnio tracą 66.8 pkt w United Center. 

Woy

6 komentarzy

  1. ronin23 pisze:

    Mecz nie by porywający,ale od początku Chicago kontrolowało wydażenia na boisku.W drugiej kwarcie Toronto zbliżylo się dlatego że Lucas ma problemy z kreowaniem gry,ale w końcówce zdobył kilka ważnych punktów.

  2. Mac pisze:

    Defensywa Bulls robi wrażenie. Żeby jeszcze w ataku było bez zarzutu to pójdą na mistrzostwo ;).

  3. GPRbyNBA pisze:

    Do dobrego ataku brakuje im dobrego Centra który potrafi się przepchnąć.
    Noah tego nie potrafi a Asik się wręcz gubi. Boozer też nie jest do tego stworzony.

    • woy9 pisze:

      chyba oglądamy inne mecze (lub nie oglądamy)..innych zawodników GPRbyNBA

    • Buzinga pisze:

      Problemem jest może nie tyle brak dobrego centra, bo ostatni mecz Noah zagrał całkiem dobrze, ale niekompatybilność dwóch naszych podkoszowych. Boozer i Noah jakoś nie tworzą takiego duetu jakiego by się od nich oczekiwało. Ktoś tu pisał o rzekomym konflikcie na tej linii. Ja o konflikcie nic nie słyszałem, ale coś tu rzeczywiście nie pasuje. Noah jest lepszy jak gra razem z Gibsonem, a Booz lepiej radzi sobie z Asikiem. W czwartej kwarcie meczu z Toronto Carlos grał razem z Tajem i wyglądało to całkiem nieźle. Mi się wydaje, że Booz nie ma wsparcia w Jo tak jak miał w Utah w Okurze. Przeciwnicy musieli uważać na obu podkoszowych Jazzmenów, przez co Boozer miał więcej swobody, miejsca zresztą też, bo Okur dobrze rzucał z dystansu, przez co mogliśmy obserwować naprawdę dobrą grę C-Booza na post upie. Teraz pozostaje mu rzucanie z półdystansu, co akurat źle mu nie wychodzi, ale to trochę za mały repertuar zagrań.
      Ciekawą teorię na temat gry Jo wyczytałem niedawno na oficjalnej stronie Byków. Francuz stara się grać najlepiej jak potrafi, sam przyznał się że ostatnio nie znajduje się w najwyższej formie, ale widać u nieco ambicje, chęć, wolę walki. Swoim zachowanie chce wybić Orlando, chęć wzięcia udziału w wymianie, której głównym obiektem jest DH12,a on sam jest miałby być kartą przetargową. Zgodnie z tą opinią, prawdziwą wartość Jo jak i całego zespołu zobaczymy po ASG i w PO.

  4. saturn pisze:

    Ewidentnie Tibs jest wyznawcą koszykówki wg teorii Chucka Daily (Detroit Pistons ’87-’94), czyli: najlepsze akcje w ataku zawsze zaczynają się od skutecznej obrony. Nie wiem, czy mieliście okazje kiedykolwiek oglądać wywiady z Chuckiem jak o tym opowiadał… to bardzo pouczające. Nie ma straconych piłek czy akcji, nie ma straconych meczów, walczymy o każdą piłkę na tablicy i każdy przechwyt. Nie ma gwiazd indywidualnych zawodników, liczy się tylko znakomity zespół. Nie pojedynczy zawodnik wygrywa mecz, tylko cały zespół, a wszystko zaczyna i kończy się na zespołowej obronie. Bardzo podoba mi się, że Tibs prowadzi w bardzo podobny sposób zespół, bo to musi przynieść efekty.

    Statystyki Rose’a wyraźnie spadły i pewnie nie będzie już MVP, ale zespół gra coraz lepiej. Rose nie tylko jest liderem, ale coraz lepszym PlayMakerem, więcej dzieli się piłką. Dobrze, że wreszcie ma wartościowego zmiennika, taka energia jak Lucas w zespole jest potrzebna. Wciąż brakuje kogoś wartościowego na środek, bo Noah choć jest bardzo waleczny, to gra jakby się zatrzymał w rozwoju i nie nadąża za kolegami. W obronie za słaby fizycznie, w ataku technicznie. Fajnie by było wymienić go za jakiegoś młodego rozwojowego zawodnika w stylu JaVale McGee albo DeMarcus Cousins. Ten pierwszy to potęga w obronie a drugi bardzo rozwojowy ofensywnie. DeMarcus podobno chce zmienić klub na bardziej liczący się w lidze. Supermena nie omawiam, bo to oczywiste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *