Drobnym drukiem: Piłkarskie koneksje

Piłka nożna jest zdecydowanie dominującym sportem w naszym kraju. Mimo tego, że mamy w nią porównywalne sukcesy jak w międzynarodowej koszykówce to basket pozostaje w jej wyraźnym cieniu. Pora to zmienić. Może piłkarskie analogie czołowych klubów ligi sprawią, że jeszcze więcej kibiców spojrzy w stronę NBA.

Miami Heat – Real Madryt

Można ich kochać lub nienawidzieć. Nie ma stanu pośredniego. Są najbardziej medialni, najczęściej na okładkach gazet, w reklamach, a czasem aż strach otworzyć lodówkę. Największa gwiazda Heat – LeBron James i Madrytu – Cristiano Ronaldo są typowani na najlepszych na Świecie, a w najważniejszych momentach regularnie zawodzą.

Oklahoma City Thunder – FC Barcelona

Pierwsi zbudowali drużynę poprzez draft, drudzy za sprawą swojej szkółki. Mają swoją filozofię gry i odpowiednich ludzi by ją realizować. Każdy ma przydzielone zadanie. Jest killer (Durant i Messi), jest jego pomocnik (Westbrook i Xavi) i jest x-factor (Harden i Alves/Iniesta).

Chicago Bulls – Bayern Monachium

Jedni i drudzy mają gabloty pełne trofeów. Jedni i drudzy odbudowują się po chudych latach. Mają błyskotliwych rozgrywających (Rose i Ribery), bardzo dobrych trenerów którzy wolą zostawać w cieniu i całą grupkę zadaniowców idealnie odnajdujących się w swoich rolach. Jeżeli trzy główne działa odpalają razem (Rose, Deng, Boozer – Ribery, Robben, Gomez) to rywale są w wielkich opałach.

Los Angeles Lakers – Manchester United

Największa marka w koszykówce i największa firma w piłce nożnej. Mają gwiazdy, których zdolności są wciąż podawane w wątpliwość (Bryant – Rooney). Dodatkowo te gwiazdy nierzadko wywołują niepotrzebne zamieszanie poza boiskiem. Mają swoje wzloty i upadki, ale zwykle i tak kończą na szczycie. Za ich sportową siłą stoi olbrzymie zaplecze finansowe.

Los Angeles Clippers – Manchester City

Nowe siły przebojem zyskujące na znaczeniu. Dzięki dużym pieniądzom i możliwościom jakie daje gra w ich zespole błyskawicznie zbudowały mocne zespoły. Jeszcze trochę brakuje im do najlepszych (głównie chodzi o zgranie), ale mając takich wykonawców jak Paul (Silva), Griffin (Aguero) czy Jordan (Yaya Toure) można być spokojnym o ich rozwój. Dodatkowo ich największym rywalem jest lokalna potęga (patrz wyżej).

Philadelphia 76ers – Arsenal Londyn

Zespoły o wielkich możliwościach, które od lat służą jako inkubatory dla zawodników. Wychowują ich, dają pograć na wysokim poziomie, a potem muszą ich pożegnać ponieważ inne kluby dają więcej. Jeżeli są w rytmie to mało zespołów jest w stanie je pokonać, jeżeli jednak gra nie idzie po ich myśli to kończy się wysoką porażką.

Dallas Mavericks – AC Milan

Weterani boisk, którzy są przed lub właśnie przechodzą przebudowę. Oba kluby prowadzi nietypowy lider – Nowitzki u Mavs i Ibrahimovic w Milanie. W formie i mając ochotę do gry są absolutnym topem na Świecie, gdy im nie idzie swoją frustracją często zarażają resztę drużyny. Dodatkowe połączenie – Jason Kidd jako Paolo Maldini koszykarskich parkietów.

Boston Celtics – Inter Mediolan

Mistrzowie sprzed lat. Od kilku sezonów jednak nie są w stanie nawiązać do lat swojej świetności. Wciąż mają wybitnych graczy, ale albo przeszkadza im zdrowie, albo zarząd dokona niepotrzebnych roszad w składzie… Inne powiązanie – poza swoim otoczeniem są zwykle nielubiani.

Phoenix Suns – Borussia Dortmund

Jedni i drudzy mieliby w Polsce dużo mniejszą oglądalność gdyby nie to że gra tam nasz rodak. Gortat i Lewandowski należą do absolutnego topu polskich sportowców i często aż przejaskrawiamy ich zalety/wady. Ciekawe czy Marcin pójdzie śladem Roberta i wywalczy głosami fanów miejsce w ASG tak jak tamten został najlepszym graczem Bundesligi.

New Jersey Nets – Szachtar Donieck

Jedni i drudzy są pchani do przodu przez wschodnie pieniądze wątpliwego pochodzenia. Nets przenoszą się na Brooklyn, Szachtar gra już na kosmicznym obiekcie przygotowanym na Euro 2012. Oba zespoły mają rywali o bardziej uznanych markach (Knicks, Dynamo Kijów). Kluczem do zrobienia kolejnego kroku naprzód będzie ściąnięcie uznanej gwiazdy.

San Antonio Spurs – Juventus Turyn

Na swoim koncie mają wiele mistrzowskich tytułów (te zdobywane przez Juve były bardziej kontrowersyjne). Gdy pomyśli się o nich od razu widzi się dwie twarze – Tim Duncan i Alessandro Del Piero. Rok w rok zespoły są niedocenianie, a mimo to potrafią namieszać. Charakterystyczne jest jeszcze to, że grają w stosunkowo małych ośrodkach.

Portland Trail Blazers – Napoli

PTB straciło swojego Maradonę, ale gra zaskakująco dobrze. Ma mocną wyrównaną ekipę tak jak Napoli i przebojem zdobywa ligę. Ich liderzy (Aldridge + Wallace i Cavani + Hamsik) są często pomijani przy różnego rodzaju zestawieniach, ale zasługują na docenienie swoich umiejętności.

Orlando Magic – Liverpool

Od kilku lat latają poniżej radaru. Niby mają wszystko czego potrzeba by odnosić sukcesy, ale jednak zawsze czegoś brakuje w ostatecznym rozrachunku. Pierwszych prowadzi Dwight Howard, drugich Steven Gerrard. O ile Steve już podpisał kontrakt wiążący go do końca kariery z The Reds, o tyle Superman wciąż się waha. Nawiązując do wcześniejszej analogii część kibiców widzi go w LAL (Man Utd), ale to chyba zły ruch biorąc pod uwagę animozje między tymi klubami.

New York Knicks – PSG

Piękne miasta, wielkie pieniądze i drużyny w budowie. Oba zespoły prowadzą ostatnio nietypowi liderzy – Carmelo Anthony i Javier Pastore. Obaj potrafią z niczego zrobić punkty/bramkę. Kolejne wzmocnienia sprawiają, że te drużyny przestają być chłopcami do bicia i wkrótce mogą dołączyć do potęg w swoich ligach.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

16 komentarzy

  1. Mac pisze:

    Ja mimo wszystko porównałbym Real Madryt do Los Angeles Lakers ;)

    • Bob pisze:

      Przekonało mnie ostatecznie to że LAL i Man Utd są w tej chwili bardziej potęgami stricte finansowymi, a Heat i Real i finansowymi i sportowymi :)

  2. Damian pisze:

    swietne porownanie
    a Heat – Real to idealnie pasuje wszystko.

  3. Finley pisze:

    A dla mnie Lakers to Barcelona. Obu klubów nie lubię, do tego kibice obu klubów wydają mi się podobni, koniecznie chcący przekonać, że ich zawodnik jest równie dobry jak ten największy w historii i za nic do Nich nie przemawiają argumenty: Kobe Bryant ( Messi, wcześniej Ronaldinho ) – Michael Jordan ( Diego Maradona ). Do tego gwizdki zawsze z Nimi :)

    Mimo, że jetem kibicem Mavs, to moim zdaniem Inter Mediolan jesteśmy bardziej, bo niby często mocni, a jednak tylko raz udało się zdobyć to co najcenniejsze w ostatnim czasie, a Boston jak nic drugi Milan. Obie drużyny się od dłuższego czasu kojarzą z domem starości, ale nie da się zaprzeczyć, że to wielkie firmy od lat.

    • Buzinga pisze:

      Nie powinieneś na to tak patrzeć. Piłka nożna jest najbardziej popularnym sportem w naszym kraju. Barcelona jest na topie, kibicują jej wszyscy młodzi, starzy, mądrzy, głupi itd. Sam jestem kibicem Barcy nie od dziś i denerwuje mnie zachowanie wielu osób, które uważają sie za sympatyków tego klubu. Nie okazują szacunku innym, kibicują drużynie bo wygrywa trofea albo dlatego, że gra w niej najlepszy piłkarz świata. Podobnie jak z Kobasem nie ma sensu porównywacie ich z najlepszymi w historii, bo sami jeszcze nie zakończyli karier i mają sporo zrobienia. Dobrze, że z tym gwizdaniem napisałeś to pół żartem pół serio , bo każdy wie że póki nie wprowadzi się tam zapisu kamer to sędziowie będą się mylić. Raz na korzyść zespołu, innym razem na niekorzyść. Generalnie ja Ci nie bronię nie lubić żadnego klubu, ale jak już coś to nie lub ich za zachowanie piłkarzy, prezesa, trenera, a nie ludzi którzy uważają sie za kibiców, a tak naprawdę są bandą przygłupów nie znającą się na sprawie w której zabierają głoś.
      Ufff, trochę się rozpędziłem, jednak teraz już na temat kosza. Mi się strasznie podoba to, że w Polsce jak się już ktoś interesuje koszem to nie jest całkowicie zielony w temacie i trzyma jakiś tam poziom. Jak się wchodzi na strony piłkarskie, widzi się dużo agresji, chamstwa, prostactwa i buractwa. Póki co stron związanych z koszykówką, aż tak bardzo to nie dotyczy.
      Pozdro dla wszystkich fanów basketu:)

  4. quentin pisze:

    James = C.Ronaldo i wszystko jasne:)

  5. Currose301 pisze:

    Gdzie dziadki z Suns do BVB gdzie średnia wieku nie jest większa niż 24 lata ;] tylko Polacy ich łączą ale nie zapominajmy że tam gra jeszcze Piszczek i Błasczykowski

  6. ditroit1221 pisze:

    Największa gwiazda Heat – LeBron James i Madrytu – Cristiano Ronaldo są typowani na najlepszych na Świecie, a w najważniejszych momentach regularnie zawodzą.
    Cytat roku. Cała prawda o obu panach. I to nie jednorazowo zawodzą ale regularnie a okazji do zmienienia swojego wizerunku regularnie zawodzących w najważniejszych meczach obaj mieli pod dostatkiem.

  7. dave pisze:

    świetny artykuł! brawa dla autora! trafne porównania!

  8. majecha pisze:

    Ja bym porównał FC Barcelonę do Orlando Magic-oba teamy graja wyłącznie w jeden i ten sam nudny do zrzygania sposób- klepka po ziemi nażelowanych lalusiów i inside-outside.Gry Barcelony nie lubię, Orlando ujdzie. Zgadzam się Finleyem. 100% racji stary Lakers to FCB.

    • Buzinga pisze:

      Sam grałem trochę w kosz i w piłkę. Wiem, że granie klepki po ziemi w sytuacji, gdzie masz wokół kilku rywali nie jest proste. Zauważ, że ten zespól doskonalił taki sposób gry od początku lat 90 (era Cruyfa-jako trener nie piłkarz). A prawdziwe pasmo sukcesów przyszło niedawno. Dla Ciebie może to być nudne, ale takie granie dowodzi, że Ci „na żelowani lalusie” są w tej chwili bezapelacyjnie najlepszą drużyną na świecie i jakiś szacunek się im należy.

    • majecha pisze:

      Zgadzam się, jednakże jestem kibicem Valencii od wielu wielu lat i Barcelony a także jej grajków nie lubię. Nie lubię też dlatego, że w czasach instant, gdzie wszystko co najlepsze to to (co najlepsze) i od razu podane na tacy. Barcelona zawsze miała wielu kibiców ale jeszcze więcej zyskała poprzez „modę na Barcelonę”-także dlatego jeszcze bardziej jej nie lubię(za czasów Figo, Koemana, Romario czy Stoiczkowa to był mój ulubiony klub). Jeśli chodzi o granie z klepy to Man UTD robi to od 20 lat a nie omieszkają czasem wrzucić coś na głowę, zagrać „na wariata”. Mnie futbol w wykonaniu FCB nie porywa, w pewnym sensie to wyrachowanie moim zdaniem zabija piękno gry. To tak jak z Hiszpanią na MŚ-90.000 podań, dotknięc odklepań, 4 strzały na cały mecz(obu drużyn) i wyduszone 1:0. Taki znak naszych czasów.

      Ps. Barcelona zaczęła wygrywać właściwie „ostatnio” czyli od 3-4 lat-zalezy jak patrzeć. Dłuuuugo nie mogła nic zdobyć właśnie przez takie ustawienie gry. teraz co prawda zbiera tego owoce ale o tym porywającym stylu gry świadczy źle to, że ostatnim najlepiej grającym napastnikiem głową był…Kluivert!!!a przecież to było wieki temu….

  9. Ludzik1200@Gmail.com pisze:

    Tak jest kocham United kocham Lakers nic dodac nic ując BRAWO PANOWIE ŚWIETNE PORÓWNANIA WSZYSTKO PASUJE W 100%. A poza tym obu kibicuje, bo zawsze uważałem, że to wielcy trenerzy tworzą wielkie drużyny Sir Alex Ferguson – Phil Jackson.

  10. KobeFan pisze:

    Tak jest kocham United kocham Lakers nic dodac nic ując BRAWO PANOWIE ŚWIETNE PORÓWNANIA WSZYSTKO PASUJE W 100%. A poza tym obu kibicuje, bo zawsze uważałem, że to wielcy trenerzy tworzą wielkie drużyny Sir Alex Ferguson – Phil Jackson.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *