„Big Game” Dalamberta, Rockets wygrywają w Toyota Center

Drużyna Houston Rockets pokonała na własnym parkiecie Sacramento Kings 103-89. Największy w tym udział należy przypisać środkowemu Rakiet Samuel’owi Dalambert’owi, który zaliczył swój najlepszy występ w tym sezonie. Dodatkowego smaczku tej rywalizacji nadawał fakt, że center Rakiet podobnie jak Kevin Martin byli kiedyś ważnymi zawodnikami w ekipie z Kaliforni.

W spotkaniu przeciw Kings gospodarze zagrali pierwszy raz w tym sezonie w strojach w stylu retro, co najwidoczniej przyniosło im szczęście. Pierwsza połowa jednak była bardzo wyrównana. Duża w tym zasługa Tyreke Evansa, który punktował po dynamicznych wejściach pod kosz czy rzutami z dystansu, a także obsługiwał swoich kolegów znakomitymi podaniami ( szczególnie kilka efektownych alley-opps). Po dwóch kwartach gwiazdor Królów miał na swoim koncie już 17 pkt i wiele zapowiadało, że ten wieczór będzie należał właśnie do niego.

Początek trzeciej kwarty zapowiadał podobny przebieg gry. Bardzo efektownie prezentował się w niej Haitańczyk Dalambert, który   zablokował jedno z wejść pod kosz Evansa, a także zaliczył efektowny  tip-in po niecelnym rzucie Louisa Scoli. Ostatnie 3 minuty trzeciej odsłony pozwoliły jednak uciec Rakietom na 9 punktów i od tego momentu podopieczni Keitha Smarta jakby stanęli w miejscu, nie mając pomysłu na zatrzymanie rywali.

Ostatnia część gry to już absolutny okres dominacji zespołu z Houston. Trójki Kyle Lowry’ego oraz Kevina Martina dały w pewnym momencie nawet 16 punktowe prowadzenie. Podopieczni trenera McHale nie oddali już przewagi do końca meczu i ostatecznie wygrali 103-89.

Graczem meczu niewątpliwe należy uznać Samuela Dalamberta, który zdobył 21 pkt, miał 16 zbiórek, a także zablokował rywali cztery razy. Dobra dyspozycja Dalamberta była efektem taktyki jaką nakreślił przed meczem coach Rakiet, o czym świadczy wypowiedź środkowego Teksańczyków „My main goal was to try to control the paint. … The key is not letting [Cousins] get comfortable. I didn’t want him to start getting the ball and creating things for them.” Założenie to zostało wypełnione w stu procentach bowiem Demarcus Cousins praktycznie nie istniał w pojedynku z bardziej doświadczonym kolegą. Zdobył ledwie cztery punkty i tyle samo zebrał piłek.  Zresztą jeżeli chodzi o zbiórki to gospodarze zdominowali w tym elemencie drużynę z Sacramento mając 55 zbiórek przy jedynie 38 zebranych piłkach rywali.

Oprócz Dalamberta wśród Rockets bardzo dobry występ zaliczył Louis Scola kończąc spotkanie z dorobkiem 21 pkt oraz 11 zbiórek. Najlepszym strzelcem był jednak Kyle Lowry, który zapisał na swoim koncie 25 pkt i 9 podań otwierających swoim kolegą drogę do kosza.

Tyreke Evans zdobył dla swojej drużyny 27 pkt będąc tym samym jej najlepszym  strzelcem. Należy także podkreślić kolejny udany mecz filigranowego Isaiah Thomasa – zdobywcę 13 pkt. W barwach Kings z powodu kontuzji nie wystąpił były gracz Rockets – Chucky Hayes, którego widownia w Toyota Center przyjęła bardzo ciepło, pamiętając jego zaangażowanie w grę drużyny z Houston w poprzednich latach.

W sobotę drużyna z Kaliforni będzie grała wyjazdowe spotkanie przeciwko Mavs, natomiast Rockets podejmą u siebie ekipę Geralda Wallece’a oraz Lamarcusa Aldridga – czyli Portland Trail Blazers.

SACRAMENTO KINGS (4-8) – HOUSTON ROCKETS (4-7) 89-103 

(28-26, 24-24, 20-31, 17-22 )

T. Evans 27 pkt, I. Thomas 13 pkt, D. Greene oraz F. Garcia po 11 pkt – K. Lowry 25 pkt, L. Scola oraz S. Dalambert po 21 pkt

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *