Wielkie emocje w Staples Center. Clippers pokonali Heat po dogrywce

W spotkaniu dwóch najbardziej ekscytujących drużyn w tym sezonie, Los Angeles Clippers pokonali po dogrywce Miami Heat.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta OT Wynik
Miami Heat 8-3 24 24 21 17 3 89
Los Angeles Clippers 5-3 21 22 27 16 9 95

Na parkiecie w Staples Center mieliśmy okazję oglądać jedną z najgorętszych rywalizacji, która ma być punktem przewodnim NBA w najbliższych latach. Big Three z Miami mierzyło się z wielką dwójką z Clippers. Mimo sporej przewagi w pierwszej połowie, Heat musieli uznać wyższość gospodarzy, którzy w drugiej połowie zaczęli twardo bronić i skutecznie powstrzymywali liderów zespołu z Florydy.

Miejscowi zawodnicy, ku uciesze publiczności rozpoczęli skutecznie i dzięki 6 punktom Blake’a Griffina prowadzili 6-3. Heat jednak szybko otrząsnęli się po słabym początku i po runie 9-0 objęli prowadzenie 12-6. Kolejne rzuty trafiał LeBron James, a trójki dorzucał Mike Chalmers. Podopieczni świetnie przechodzili z obrony do ataku, dzięki czemu zdobyli 9 punktów z szybkiego ataku w pierwszych 12 minutach i prowadzi ostatecznie po pierwszej odsłonie 24-21.

Clippers tradycyjnie już słabo zagrali na początku drugiej kwarty, kiedy na parkiecie w drużynie Vinny’ego Del Nero pojawili się rezerwowi. Heat dalej grali swoją, szybka koszykówkę i w początkowych fragmentach objęli prowadzenie 30-23. Widząc, że zawodnicy z ławki nie są w stanie przeciwstawić się liderom Miami, Del Negro postanowił z powrotem wprowadzić na parkiet Griffina i Chaunceya Billupsa. Po celnym rzucie za trzy tego pierwszego zrobiło się tylko 30-28 dla Heat i wydawało się, że wynik zmierza ku remisowi.

Nic bardziej mylnego. Kolejne 9 oczek rzucili goście i strata Clipps wzrosła do 11 punktów. Gospodarze nie radzili sobie na deskach oraz z powstrzymywaniem szybkich ataków drużyny Erica Spoelstry, które napędzali głównie James i debiutant Norris Cole.

Ostatecznie po 24 minutach, Heat wygrywali 48-43, ale wynik nie oddawał do końca prawdziwej przewagi. Miami miało 27 zbiórek przy 19 Clippers oraz aż 18 punktów z szybkiego ataku. Clipps trafili tylko 37.2% rzutów z gry, a punktowali właściwie tylko dwa gracze. Griffin miał na koncie 16 punktów i 6 zbiórek, a ChrisPaul 14 punktów i 4 asysty. Nie mieli oni jednak żadnego wsparcia od graczy rezerwowych oraz nieskutecznego Carona Butlera.

Kiedy wydawało się, że w drugiej połowie przewaga Heat będzie się tylko powiększać, nastąpił zupełny zwrot sytuacji o 180 stopni. Clippers zaczęli grac agresywniej, twardo w obronie, nie pozwalali grać zawodnikom Heat pick&rollli, a przede wszystkim powstrzymali kontrataki zespołu z Florydy, dzięki skutecznemu transition defense.

O ile przez pierwsze minuty trzeciej kwarty utrzymywała się jeszcze kilkupunktowa przewaga gości, o tyle, kiedy na poziom nieosiągalny dla większości graczy w tej lidze wskoczył CP3, Cippers objęli wyczekiwane od dawna prowadzenie. Paul trafiał z półdystansu, po wejściach pod kosz oraz asystował do kolegów, jak choćby do DeAndre Jordana w ostatniej akcji, po której ich zespół objął prowadzenie 70-69.

W ciągu 12 minut trzeciej „ćwiartki” Chris Paul zanotował 11 punktów i 5 asyst. Świetną robotę w defensywie wykonywał Reggie Evans, który może okazać się wielkim przechwytem Clippers w tym sezonie. Ich dobra gra przysłoniła kolejne pudła Griffina, który w drugiej połowie nie trafił aż 7 z 8 prób.

Wiadomym było, że ostatnia kwarta przyniesie mnóstwo emocji i nie mogliśmy czuć się zawiedzeni oglądając ten mecz. W tej części gry, prowadzenie zmieniało się właściwie co akcję. Co chwilę korzystny wynik przechodził z rąk Heat do Clippers i na odwrót. Paul spudłował bardzo ważny floater na minute przed końcem regulaminowego czasu gry przy stanie 84-83 dla Heat. W odpowiedzi z półdystansu nie trafił James i piłka kolejny raz przeszła w posiadanie gospodarzy, którzy jednak nie mieli pomysłu co z  nią uczynić. W końcu trafiła do Billupsa, który zdecydował się na próbę rzutu za trzy, podczas której został sfaulowany przez LBJ-a. Rzucający obrońca Clipps trafił wszystkie trzy rzuty i to jego zespół objął prowadzenie 86-84, kiedy do końca pozostawało 27 sekund.

W kolejnej akcji piłka trafiła do Dwyane’a Wade’a, który po wejściu w kozioł pierwotnie stracił piłkę, ale po przeanalizowaniu sytuacji na zapisie wideo, sędziowie orzekli, że piłka odbiła się od nogi Billupsa. Po chwili, faulowany przez Jordana LeBron, trafił jeden z dwóch rzutów z linii. Po jego nieskutecznej próbie najwyżej po piłkę wyskoczył Griffin, ale jeden z graczy Heat wybił mu ją z rąk. Za zmierzającą na aut piłką rzucił się Wade, który obił środkowego Clippers i ponownie wywalczył piłkę dla swojej drużyny. W kolejnej akcji jeszcze raz faulowany LBJ ponownie trafił tylko raz, doprowadzając do remisu po 86.

W ostatniej akcji szansę na przechylenie szali na korzyść LAC miał Paul, ale jego rzut odbił się od obręczy, co oznaczało konieczność rozegrania dogrywki. W niej pierwsze cztery punkty zdobyła drużyna z Los Angeles i ustawiła się na dobrej pozycji wyjściowej do wygrania tego meczu. Heat trafili pierwszy raz dopiero po 3.5 minutach, kiedy Chalmers trafił za trzy z prawego rogu (89-90), W odpowiedzi, w końcu spod kosza trafił Blake Griffin, a po drugiej stronie parkietu najważniejszą akcję spotkania zaliczył Jordan, który zablokował Chrisa Bosha. Ta sytuacja wzbudziła mnóstwo kontrowersji, ponieważ na powtórkach wyraźnie widać było, że piłka po rzucie skrzydłowego Heat była już w locie opadającym.

W ostatnich sekundach, na parkiecie zrobiło się jeszcze goręcej, kiedy to sędziowie nie odgwizdali ewidentnego faulu na zawodnikach Clippers. Protestujący Eric Spoelstra został wyrzucony z hali, a punkty z linii ostatecznie rozstrzygnęły sprawę wyniku na korzyść gospodarzy.

Heat zagrali w drugiej połowie bardzo nieskutecznie i przede wszystkim nie potrafili powstrzymać szalejącego Chrisa Paula (27 pkt, 11 ast, 6 zb, 3 prz). W całym meczu zawodnicy Spoelstry trafili tylko 39.5% rzutów z gry, a fatalnie wypadli na linii rzutów wolnych, gdzie spudłowali w sumie aż 14 prób, których w końcówce brakowało aby rozstrzygnąć wynik na swoją stronę.

Mimo słabszej drugiej części gry, 20 punktów i 12 zbiórek zanotował Blake Griffin, a 20 punktów z czego aż 18 w ostatnich 29 minutach rzucił Caron Butler. 23 punkty, 13 zbiórek i 7 asyst dla Heat zaliczył LeBron James.

Jak już wcześniej pisałem, wielką pracę wykonał w obronie i na tablicach Reggie Evans, który w 23 minuty zebrał 8 piłek, a po nieudanej pierwszej połowie, w drugiej rozkręcił się Jordan, który zakończył mecz z dorobkiem 8 punktów, 11 zbiórek i 6 bloków.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

16 komentarzy

  1. january pisze:

    LeBron :

    OSTATNIE 3 MIN 4Q
    James Driving Layup Shot: Missed 02:44
    James Turnover : Foul (5 TO) 02:16
    James Free Throw 1 of 2 Missed 01:21
    James Free Throw 2 of 2 (21 PTS) 01:21 [MIA 84-83]
    James Jump Shot: Missed 00:33.9
    James Foul: Shooting (5 PF) 00:27.3 (przy trójce Billupsa!)
    James Free Throw 1 of 2 (22 PTS) 00:16.7 [MIA 85-86]
    James Free Throw 2 of 2 Missed 00:16.7
    James Free Throw 1 of 2 Missed 00:05.1
    James Free Throw 2 of 2 (23 PTS) 00:05.1 [MIA 86-86]

    OVERTIME :
    James Jump Shot: Missed 03:50
    James Turnover : Bad Pass (6 TO) 03:29
    James Jump Shot: Missed 02:39
    James Layup Shot: Missed 02:06

    Łącznie : 3pkt, FG 0/5 , 2 straty, FT 3/6 , faul na 3 osobiste Billupsa, 3 zbiórki, asysta. PER -3.

    Lebron crunch ;)

  2. KenyonMartin4 pisze:

    Uwielbiam Lebrona, ale jako trener w końcówce bym chłopaka na ławce sadzał :). Pozdrawiam wszystkich fanów, którzy pamiętają jak w decydujących momentach grał Pan Michael Jordan.

  3. majecha pisze:

    „King” ale tylko w nawiasie jeśli chodzi o crunch nie może się równać z R.Millerem a co dopiero z MJ-em.

  4. GRD666 pisze:

    Moim zdaniem Lebron nigdy nie osiągnie tyle co MJ, nie ta klasa zawodnika

  5. woy9 pisze:

    można zaryzykować jedno stwierdzenie GRD666 – nie ten charkter.

  6. Manta pisze:

    LeBron nie ma ‚tego czegoś’ co każe mu być lepszym z dnia na dzień a co cechuje najlepszych (MJ, Kobe)

  7. woy9 pisze:

    coś na zasadzie, wkurzyłem się i teraz pokarzę ,że jestem najlepszy;-)

  8. KenyonMartin4 pisze:

    Manta. Przy czym Kobe ma jakies 20% tego co miał MJ.

    • woy9 pisze:

      chyba nie w tym sezonie..akurat postawiłbym na 80%.

    • Manta pisze:

      może 20% może 80%, nie ważne ile, ważne że ma w porównaniu do LBJ ;]

  9. Fixer pisze:

    mario chalmers nie mike

  10. mikus pisze:

    LBJ przynajmniej zaczał sie starać w końcówkach. Szkoda że nie wychodzi mu ;d

  11. Shaq 34 pisze:

    Lebron jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem i bez wątpienie aktualnie top 3 ligi, ale słaba psychika nigdy nie pozwoli mu dorównać MJ23.

  12. Buzinga pisze:

    Dziwne jest to, ze Miami ma całkiem niezłego cruncher playera w postaci Wade’a (mimo kontuzji rzucił już dwa game winnery w tym sezonie). A piłkę i tak w decydujących momentach ma Bronek.

  13. Manta pisze:

    zauważ że Wade w dogrywce z Warriors przy prowadzeniu 109-106 miał piłkę w ręce ale oddał do LBJ, nie rozumiem tego, ale wyglądało to tak jakby odpuścił

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *