Popis Bryanta przy 7. wygranej Lakers.

Solidna dyspozycja Polskiego Młota nie przełożyła się na wynik końcowy dla gości.

Słońca to musi być jeden z ulubionych przeciwników Kobego Bryanta. Ostatni raz, kiedy Czarna Mamba przekroczył granicę 40 oczek miał miejsce 22.marca w Staples Center w meczu przeciwko Suns. Wówczas łupem Bryanta padły 42 punkty. Minionej nocy Kobe zaprezentował się jeszcze lepiej swojej publiczności, notując 48 punktów. Na dodatek lider Lakers imponował skutecznością (18-31), w starciu przeciwko Grantowi Hillowi i niedawnemu koledze Shannonowi Brownowi, zdobywając 15 ostatnich 17 punktów dla Lakers. Była to też piąta z rzędu potyczka Kobego z minimum 25 pkt na koncie.

Różnica przed finałowymi 6 minutami gry pomiędzy obiema drużynami wynosiła punkt. Wówczas do akcji wkroczył Black Mamba.

Na nic zdała się też dobra dyspozycja Marcina Gortata, który zaliczył kolejne spotkanie w tym sezonie na poziomie double double, z 16pkt i 12zb. Niestety Polish Hammer nie zdobył ani jednego punktu podczas finałowej odsłony, w której dominował zespół gospodarzy, wygrywając 26:15.

Niedawno zastanawialiśmy się z kolegami, czy Kobe będzie w stanie rzucać jeszcze ponad granicą 40 oczek (?). Jak widać 34-letni zawodnik świetnie czuje się w taktyce trenera Mike’a Browna. Najpierw odnotował 37 pkt przeciwko Houston, potem było 39 przeciwko Golden State, a minionej nocy 48! Teraz należy sobie zadać pytanie, kiedy i czy w tym sezonie padnie 50 oczek łupem drugiego strzelca ligi, z najwyższą średnią punktową od sezonu 2006-2007 (29,6 ppg).

W pojedynku 5 najlepiej broniącej drużyny ligi – Lakers – z 7. do wczoraj najlepszą defensywą – Suns – kierowaną przez Alvina Gentry’ego istotną rzeczą była walka na tablicach. Aż czterech Jeziorowców osiągnęło, co najmniej 7 zbiórek. Ten kwartet to: Gasol (12), Bynum (8), Walton (8) oraz Barnes (7). Ostatecznie dystans na tablicach między obiema ekipami był ogromy; 49:35 na korzyść miejscowych. Momentami Suns byli bezradni przy postawie Twin Towers Lakers (mimo absencji Josha McRobertsa i problemów z żołądkiem Troy’a Murphy’ego).

Ostatecznie występ przeciwko Suns oznaczał 108. występ Bryanta powyżej 40 oczek. Również ten występ był 30, kiedy podczas pierwszej odsłony zdobywał 17 lub więcej punktów.

Suns przy blisko 49% skuteczności gospodarzy, trafiali tylko z 42% wskaźnikiem. Lakers nie pozwolili też Suns na uruchomienie swojej najgroźniejszej i ulubionej broni, rzutów zza łuku (7-20). Być może tą statystykę poprawi lada dzień Michael Redd, który szykowany jest na czwartkowe starcie zespołu z Arizony.

Warto podkreślić, że Jeziorowcy znów lepiej od rywali dzieli się piłką, notując 27 asyst. 18 otwierających drogę do kosza kolegom podań, rozdali gracze Słońc. Zryw 16-1 w końcowych minutach meczu załtawił sprawę 7. wygranej w tym sezonie gospodarzom.

Ciekawostka: gracz Lakers, 2-krotny najlepiej rzucający gracz za trzy punkty podczas Weekendu Gwiazd, Jason Kapono, został ojcem bliźniaków.

Wynik: Los Angeles Lakers (7-4) – Phoenix Suns (4-5) 99:83 (25:19, 21:23, 27:26, 26:15)

LA Lakers: K.Bryant 48, P.Gasol 16 (12 zb.), A.Bynum 12 (8 zb.), D.Fisher 5, M.Barnes 4 (7 as., 7 zb.) – L.Walton 6 (8 zb.), M.World Peace 5, S.Blake 3 (8 as.)

Phoenix: C.Frye 17 (3×3), M.Gortat 16 (12 zb.), S.Nash 13 (8 as.), J.Dudley 6, G.Hill 5 – S.Brown 11, H.Warrick 8, R.Price 5, M.Morris 2.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

10 komentarzy

  1. CKJE pisze:

    Gortat zjadł Bynuma :P

  2. Kuba pisze:

    dokładnie, Gortat pokazał kto bardziej zasługuje na ASG :P

  3. pitrekk pisze:

    wielki szacun MG!!!

  4. woy9 pisze:

    pod słowem na pomarańczowo Bryant zobaczice skrót;-) meczu

  5. majecha pisze:

    Gdyby nie wynik miałbym wrażenie, że Lakersi wygrali 50 punktami przewagi ale to przeciez Lakers.tv ….;)

  6. Mac pisze:

    Kobe udowodnił, że… to cały czas ten Kobe, którego znamy ;).

    • Kobas(Fan Detroit) pisze:

      A może nawet lepszy niż sezon czy dwa temu;)

    • Mac pisze:

      No właśnie chyba trafiłeś w sedno. Dawno nie widziałem „Black Mamby” w takiej formie. Nie spodziewałem się po nim takiej gry biorąc pod uwagę wiek i problemy zdrowotne.

      Pozdrawiam

    • CKJE pisze:

      cała ta sprawa z nadgarstkiem i zerwanymi więzadłami to chyba jakaś hollywodzka dramatyczna ściema. Miałem kontuzję nadgarstka i wiem jaki to ból, a kobe wesoło wali paczki i zbija piątki z ziomkami podczas czasów, no bez przesady ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *