Love zatrzymany, Minnesota pokonana

3-16 z gry – tak złej nocy Kevin Love jeszcze w tym sezonie nie miał. Słaba skuteczność nie przeszkodziła mu w zaliczeniu kolejnego double-double, ale skrzydłowy nie mógł być usatysfakcjonowany tym co razem ze swoimi kolegami pokazał w Air Canada Centre.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Minnesota Timberwolves 3-6 25 24 20 18 87
Toronto Raptors 4-5 27 28 18 24 97

Częste zmiany prowadzenia, dużo walki na tablicach – to była głównie defensywna batalia. Jeśli dodam, że Wilki rzucały tego wieczoru na skuteczności 34% nikt raczej nie będzie się z tym stwierdzeniem spierał.

Wszystko zaczęło się dosyć niepozornie. Raptors kontrolowali początek spotkania, ale po pojawieniu się na parkiecie Ricky’ego Rubio (10pkt, 4zb, 6ast, 3stl) mecz odwrócił się do góry nogami. Wydawało się już nawet, że Timberwolves zaczną odjeżdżać kiedy w drugiej kwarcie ich przewaga osiągnęła 8 punktów (47-39). Wtedy jednak do akcji wkroczył powracający do dobrej gry Leandro Barbosa (13pkt, 3zb) i zdążył przywrócić prowadzenie drużynie gospodarzy zanim zabrzmiał kończący pierwszą połowę buzzer.

Trzecia kwarta to kontynuacja show Andrei Bargnaniego (31pkt, 9zb). Włoch po raz trzeci w tym sezonie przekroczył barierę 30 punktów przez całe spotkania szkoląc czy to Darko Milicica (6pkt, 5zb) czy Anthony’ego Tollivera (2pkt). Numer 1 draftu 2006 na pewno zachwycał manewrami pod koszem bardziej niż rzutami z dystansu (3FG 1-6), karcąc co jakiś czas samego Kevina Love. Dla gwiazdy Minnesoty był to wieczór koszmarny. Nękany od początku przez Amira Johnsona nie był w stanie zdominować gry w taki sposób jaki robił to od początku sezonu. Przede wszystkim został zupełnie zgaszony pod koszem rywala – wspomniane 3-16 z gry było być może gwoździem do trumny dla ekipy Wilków.

Pozostając przy Johnsonie – to był jego wieczór. Dobitka w jego wykonaniu nad Love’m w 4 kwarcie przy stanie 80-80 była prawdopodobnie kluczowym zagraniem w tym spotkaniu, bo to właśnie w tym momencie Raptors zaczęli urywać się przeciwnikom. 19 punktów, 11 zbiórek, 3 asysty i gra na pełnej koncentracji przez 30 minut w defensywie przeciwko jednemu z najlepszych skrzydłowych ligi zasługują na ogromne uznanie.

Na pochwałę zasłużyła bez wątpienia także ławka Minnesoty. Akurat rezerwowym przegranego zespołu nie można absolutnie niczego zarzucić, bo to właśnie ich postawa trzymała przy życiu zespół gości. Łącznie aż 50 punktów, przy zdobyciu których największy udział mieli: JJ Barea (16pkt, 3ast), Derrick Williams (13pkt, 8zb), Anthony Randolph (9pkt, 4zb) i wspomniany wcześniej Rubio.

Dla tego ostatniego był to mecz wyjątkowy, bo w roli jego oponenta wystąpił inny hiszpański point guard – Jose Calderon. Doświadczony playmaker uzyskał w tym meczu 14 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki dobrze radząc sobie w defensywie (duży udział przy 2-9 z gry Rubio).

Nie wybaczyłbym sobie gdybym nie napisał ani słowa o Jamesie Johnsonie. Niski skrzydłowy to prawdopodobnie najbardziej niedoceniany gracz zespołu z Toronto. 5 punktów, 5 zbiórek i 4 bloki, ale zatrzymajmy się na chwilę przy tej ostatniej statystyce. Były zawodnik Bulls notuje ich w sezonie 1,9 grając średnio 22 minuty. Jeśli w skrótach z tego spotkania nie spotkacie się z jego blokami na Rubio czy przede wszystkim Kevinie Love polecam poszukania tych akcji na własną rękę.

Z kolei fani Minnesoty nie wybaczyliby mi zapewne gdybym nie wspomniał o Luke’u Ridnourze. Rozgrywający był w tym meczu najlepszym starterem swojego zespołu z 13 punktami na koncie (6 na 9 z gry) i wykończył kilka akcji o naprawdę dużym poziomie trudności.

Na koniec pytanie dla was. Po co Rick Adelman trzymał na boisku przez 24 minuty kompletnie bezużytecznego Tollivera (w tym w najważniejszych fragmentach spotkania) mając w zapasie rozgrywającego dobre zawody Randolpha?

1 Odpowiedź

  1. Adrian89 napisał(a):

    Ja bym rubio zaliczył razem z Lovem do rozczarowań tego meczu, Rubio w końcówce podejmował tak głupie decyzję że aż oglądać się nie dało, 2 czy 3 czapy dostał bo koleś nie umie penetrować a pcha się na siłę. Gdyby Barea grał zamiast niego śmiem twierdzić że wilki by wygrały to Barea doprowadził do prowadzenia tak naprawdę w pojedynkę akcje 2+1 , 3 wszystko wchodziło , wymuszał faule w ataku – dla mnie najlepszy z pokonanych był a tutaj tylko wspomniany został dziwne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *