Knicks unikają kolejnej porażki z Bobcats

Po niedawnej klęsce w Madison Square Garden (bo jak inaczej nazwać ten mecz? Jedna z najgorszych w ataku drużyn rzuca 118 punktów drużynie, która celuje w mistrzostwo – where amazing happens) dzisiaj New York Knicks znowu na własnym parkiecie nie dopuścili już do strzelaniny i wygrali, choć nie bez trudu, gdyż mało brakowało, a goście pod koniec meczu przejęliby prowadzenie. Grający z bólem biodra, pachwiny i pleców Carmelo Anthony zdobył 9 ze swoich 22 punktów w czwartej kwarcie, dobry występ zaliczył Amare Stoudemire, jednak on miał dziś zwichrowany celownik. Takiego problemu nie miał za to Tyson Chandler.

87:91

Początek spotkania nie wróżył Knickerbockers dobrze. Bobcats wystartowali od zdobycia 10 punktów w pierwsze dwie minuty meczu, całkowicie zatrzymując Nix. Była to jednak największa przewaga, jaką Cats osiągnęli w dzisiejszym spotkaniu, bowiem Knicks szybko wzięli się do roboty, odpowiadając prawie całkowicie odrabiającym stratę runem 11-2. Objęcie prowadzenia było już tylko kwestią czasu, udało się to gospodarzom jeszcze w pierwszej odsłonie, ba, stworzyli nawet 5-punktową przewagę. Od tamtego momentu Bobcats już nie prowadzili, umożliwiając Nowojorczykom odskoczenie nawet na 11 punktów. Taka różnica miała miejsce pod koniec trzeciej kwarty (72:61, 1:23), ale nieco ponad 3 minuty gry wystarczyły, by Rysie zbliżyły się na 3 punkty. Dojście do wyrównania zajęło gościom trochę więcej czasu, ale i ta sztuka się im udała, na 3 minuty do końca w MSG był remis 82:82. Wtedy Carmelo Anthony zdobył 4 punkty z rzędu. Mimo to Bobcats mieli jeszcze szansę na wyrównanie, i to tuż przed końcem regulaminowych 48 minut, bo i Melo i Landry Fields mieli problemy na linii rzutów osobistych. Trójkę, która na 10 sekund do końca doprowadziła do tylko jednopunktowej straty Cats, trafił DJ Augustin. Chwilę potem rzuty wolne musiał rzucać po raz kolejny Anthony, ale tym razem nie pomylił się. Do wyrównania mógł doprowadzić znów Augustin, ale nie powtórzył swojego wyczynu i nie trafił zza łuku. Pół sekundy przed końcem Anthony mógł już pozwolić sobie na trafienie tylko jednego z dwóch rzutów, bo w tak krótkim czasie nie da się odrobić 4-punktowego deficytu. Chyba, że ma się w drużynie Jamala ‚Four Point Play!” Crawforda.

To nie był typowy mecz dla Knicks. Może dlatego go wygrali. Może Carmelo Anthony i spółka przekonali się, że defensywą też da się wygrywać mecze (Melo tak stwierdził po meczu, zresztą – Knicks w dwóch ostatnich meczach pozwolili na mniej niż 90 punktów, oba wygrali), bo nie zawsze wszystkie rzuty wpadają. 38-procentowa skuteczność to dzieło przede wszystkim Anthony’ego (6-18 FG, 22 pkt, 6 as, 6 TO) i Amare Stoudemire’a (25 pkt, 12 zb, 7-25 FG, 8 zb w ataku). Procent trafionych rzutów przez Knicks byłby jeszcze niższy, gdyby nie Tyson Chandler (20 pkt, 7-8 FG, 13 zb) i Iman Shumpert (7-13 FG, 16 pkt, 6 zb, 4 ast), którzy jakoś go podratowali. Zza łuku było jeszcze gorzej – tylko jedna z dziesięciu prób Nowojorczyków była celna. Taka ciekawostka: Ławka Knicks zdobyła tylko 3 punkty. Potrzebowała do tego 9 rzutów, jedynym, który cokolwiek trafił, był Toney Douglas (1-5 FG). Pewnie łapiecie się za głowę (jeśli ktoś dotarł do tego momentu), myśląc, jak gospodarzom udało się uniknąć porażki. Otóż powód jest jeden i nazywa się Carmelo Anthony. Knicks zamknęli mecz małym runem 9-5, z czego osiem punktów było dziełem Melo.

Bobcats wcale nie zagrali znacznie lepiej. Dali swoim rywalom aż 40 rzutów osobistych, sami próbując 15-krotnie. Najlepiej zagrał oczywiście Boris Diaw, który potwierdził, że Knicks są dla niego wymarzonym przeciwnikiem – w dwóch meczach przeciwko nim Francuz zdobył 46 punktów i 27 zbiórek (dziś 19/10, 8-12 FG + 7 asyst), w pozostałych siedmiu miał w sumie tylko 52 punkty. Gerald Henderson (14 pkt) nie dał się zatrzymać Landry’emu Fieldsowi, DJ White (15 pkt, 7-11 FG) rozkręcił lepszą imprezę niż inny DJ – Augustin (12 pkt, 4-13 FG). Kemba Walker (10 pkt, 2-9 FG) nie może wzorować się na nim, jeśli chodzi o rzucanie.

 

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

1 Odpowiedź

  1. song7 pisze:

    najważniejsze że jest wygrana:) Melo niech sobie odpocznie( ból biodra, pachwiny i pleców) może być kiepsko ze zdrowiem! GO KNICKS!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *