Raptors zdobywają nowojorską Mekkę koszykówki

Publiczność w Madison Square Garden przeżyła mały szok na przestrzeni drugiej odsłony meczu z Raptors. Ich słynący z zamiłowania do ofensywy gracze odczuli boleśnie skutki pracy Dwayne’a Casey’a oraz jego pupili, którzy ‚fe-no-me-nal-nie’ radzili sobie w defensywie min. używając zespołowej i strefowej obrony. Gospodarze rzucili ledwie 11 punktów, tracąc aż 29 i głównie za sprawą tercetu Calderon – Butler – DeRozan oraz ich wybornej skuteczności z dystansu, nie byli w stanie dogonić rywala w następnych dwóch kwartach.

Hiszpan Jose Calderon nie pierwszy raz w tym sezonie dokładnie kierował poczynaniami kolegów na parkiecie rywali. Filigranowy rozgrywający rozdał aż 12 asyst przy 9 punktach, udanie obsługując czołowe strzelby swojego zespołu.

Niestety dla fanów Knicks ich idole musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Amar’e Stoudemire’a, walczącego z kontuzją stawu skokowego. Pod jego nieobecność ciężar zdobywania punktów spadł głównie na barki Carmelo Anthony’ego i Toney’a Douglasa. Obaj jednak częściej chybiali niż trafiali. Skrzydłowy trafił 13 z 31 prób na dystansie (35 oczek) a obrońca 8 z 19 rzutów (22 oczka). Nowojorczykom nie pomogły double-double Anthony’ego oraz Tysona Chandlera (pierwszy 35/11 a drugi 11/10).

Raptors zatrzymali Knicks na poziomie 36% skuteczności z gry, samemu trafiając z 44%. Zawodzili Landry Fields (1/7), Josh Harrellson (0/4) oraz Mike Bibby (0/3). Nic więc dziwnego, iż gracze Mike’a D’Antoniego nie byli w stanie podnieść się po potężnym ciosie zadanym przez rywala podczas drugiej kwarty.

W kluczowej odsłonie tylko trzy rzuty z gry, ze strony NYK wpadły do kosza rywali, z czego dwa z ręki Melo. W tym samym czasie Caron Rasual Butler – wyszedł w pierwszej piątce i zanotował 13pkt i 10zb – trafił dwa rzuty zza łuku. Ponadto dzielnie sobie radził DeMarr DeRozan dodając trzeci dla Rap’s celny rzut za trzy punkty (łącznie zdobył 21 punktów), który dodał skrzydeł Dinozaurom. Jeśli dodamy do ich dyspozycji, rosnący w każdej kwarcie dorobek Andrei Bargnaniego i kolejne 21 oczek ujrzymy naprawdę silną tego dnia ofensywę Kanadyjczyków z Toronto.

Ponadto ławka Drapieżców ograła przeciwników 21:10. Wyróżnili się Jamaal Magloire (10 zbiórek) i Leo Barbosa (10 oczek).

Rap’s wygrali walkę na tablicach (44:39) oraz grali bardziej zespołowo (21:14 pod względem asyst). Mimo tego byli o krok o stracenia całej zaliczki w nerwowej końcówce czwartej odsłony.

Najpierw Bargnani oddał swój najważniejszy rzut w spotkaniu na nieco ponad 40 sekund do końca 4kw. Wówczas rozegrał on dwójkową akcję z Calderonem i przy asyście dwóch obrońców Knicks zdobył dwa punkty, rzutem z półdystansu.

W rewanżu niecelnym rzutem za trzy punkty, przy asyście swojego defensora, nie popisał się Carmelo Anthony.

Bilans Raptors na dziś to 2-2 podczas spotkań wyjazdowych, a w następnych meczach przyjdzie im się zmierzyć ze słabszymi Cavs oraz Nets w swojej hali, w Ontario. Knicks natomiast po wygranej inauguracji z Celtics nie przestają rozczarowywać i już są pod kreską (2-3) również mierząc się z wysokimi oczekiwaniami w stosunku do swojego gwiazdorskiego składu.

Pauzujący Stoudemire może być gotowy do gry przy następnej ligowej potyczce z Bobcats. Natomiast Knicks też wyglądają powrotu debiutanta Imana Shumperta (problemy z kolanem), który powinien lada dzień wrócić do regularnych treningów.

Wynik: New York Knicks – Toronto Raptors 85:90
Punktowali: C. Anthony 35 (11 zb), T. Douglas 22, T. Chandler 11 (10 zb) oraz D. DeRozan 21, A. Bargnani 21, R. Butler 13 (10 zb)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

4 komentarze

  1. Bartek pisze:

    Rasual, a nie Caron Butler

  2. woy9 pisze:

    Ok,dzięki za czujność. poprawione

  3. Lanfaust pisze:

    W sumie czego się spodziewać po Kniks?? Ch….. trener, ch….. ławka i brak jakiejkolwiek koncepcji rozwoju. Taką na pewno nie jest kupno 3 dobrych zawodników i zapełnienie ich kontraktami salary cap. W NY „gwiazdy” (nie lubię tego określenia więc dlatego w cudzysłowie a nie dla tego, żebym uważał np. Anthonego za słabego gracza)żyją z podań, a nie ma rozgrywającego. Nie ma obrony, nie ma zawodników biegających do kontry (choć w zasadzie przy braku obrony są oni zbędni). Jedyny pomysł to podanie piłki do Anthonego i liczenie, że coś trafi. Cała nadzieja w Davisie bo inaczej Kniksi mogą mieć problemy z dotarciem do PO.

    w przegranych meczach mieli średnio 14,7 asyst, do tego każdy mecz przegrywali na tablicach (już samo to, że Carmelo jest najlepiej zbierającym zawodnikiem woła o pomstę do nieba). Deal z Chandlerem pokazał, ze zamiast kilku średnich (choć może nie zasługują ci gracze na aż tak wysoką ocenę)graczy NYK dostał jednego średniego.

  4. Knicks Fan pisze:

    Tak naprawdę może lepiej byłoby gdyby ten sezon był stracony, bo pewnie nastały by potrzebne zmiany. Wolałem zespół z sprzed roku, przed tradem z Melo, skład był stosunkowo wyrównany i gdyby tylko się zmieniło koncepcję gry, polepszyło ławkę to można byłoby myśleć nawet o mistrzostwie.
    Teraz zmiana trenera, pozbycie się Stoudemirea lub Melo, zyskując jakiegoś dobrego rozgrywającego i kilku solidnych roleplayerów.
    Dobra byłaby opcja trade Chandlera i Amar’e za Howarda, ale wątpię by się udało. Spory problem jest z salary cap, gdyż grubą większość część zajmują kontrakty Anthony, Chandlera i Stoudemirea. Ciężki sezon dla NY, a miało być teraz tylko lepiej. Mam nadzieje, że sporo wniesie Davis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *