Kobe przekracza 28tys. pkt, LAL przegrywają

Pomimo bardzo słabej skuteczności Kobe Bryantowi udało się osiągnąć pułap 28 tysięcy zdobytych punktów. Jest dopiero szóstym graczem w historii któremu udała się ta sztuka. Do miejsca nr 5 (Shaquille O’Neal) brakuje mu już tylko 584 punktów. 

Kto jeszcze znajduje się przed Bryantem? Całkiem niezłe towarzystwo: ChamberlainJordanMalone i Abdul-Jabbar.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Los Angeles Lakers 3-3  21 15 35 19 90
Denver Nuggets 3-2  26 21 25 27 99

W skrócie

Nuggets byli bardzo zmotywowani by pomścić pechową porażkę z Los Angeles. Najbardziej chyba zależało na tym Danilo Gallinari’emu, który fatalnie spudłował kelnerski rzut o tablicę, który mógł dać jego zespołowi dogrywkę. Wczoraj Włoch był najskuteczniejszym graczem swojego zespołu z 20 punktami na koncie (także 4 zbiórki i 5 przechwytów).

Na nic by się to jednak nie zdało gospodarzom gdyby nie świetna postawa rezerwowych. Trio HarringtonMillerAndersen zdobyło w sumie 36 punktów, 22 zbiórki i 9 asyst. To w połączeniu z równą grą Ty Lawsona (17 pkt, 10 ast) wywarło dużą presję na Lakers. Presję, której wraz ze słabym wieczorem Bryanta nie byli w stanie unieść.

Na plus natomiast należy zaliczyć im kolejny dobry występ Andrew Bynuma. Powracający do formy fizycznej center Lakers zdobył 18 punktów i zebrał 16 piłek kolejny raz dając się mocno we znaki Nene. Solidnie prezentowali się też Pau Gasol (20 pkt, 11 zb) i rezerwowy Steve Blake (14 pkt).

Los Angeles przegrali wyraźnie w dwóch kategoriach (o czym szczegółowo piszę niżej) – w puntkach z kontrataku i w ilości wykonywanych rzutów wolnych. Nuggets byli szybsi i bardziej agresywni w strefie podkoszowej, a przy każdej nadarzającej się okazji próbowali szybkiego ataku. Ostatnie minuty to był ich popis – zdobyli 11 punktów z rzędu i zabezpieczyli wygraną.

X-Factor

Rezerwowi Nuggets. Al Harrington był kolejny raz utrapieniem dla obrońców Lakers. Rzucił 12 punktów i zebrał 11 piłek. Chris Andersen poza standardową walką na deskach (9 zbiórek, 3 w ataku) imponował dobrymi manewrami w ofensywie (12 punktów). Andre Miller natomiast dawał cenne chwile odpoczynku Lawsonowi, a także wykorzystywał swoje wysokie koszykarskie IQ by być skutecznym (12 punktów, 7 asyst). Jeżeli zauważymy, że lepiej z każdym meczem powinien grać Fernandez, a niewykorzystani wczoraj byli w ogóle Brewer i Faried to widać, że pomimo exodusu graczy do Chin – Nuggets są wciąż mocni.

Powiedzieli po meczu

We were trying to be aggressive on him and trying to make him take some bad shots. When you play defense against him he can make some tough shots. But we did a pretty good job. – Danilo Gallinari o grze przeciwko Bryantowi

We’ve got tough defenders. Kobe’s a great player, he probably had an off-night tonight, but, still, we played great defense. (…) He looked tired. I’m glad we were putting pressure on him and making him take tough shots.Ty Lawson

I told the entire team that we shot too many jump shots. We’ve got to drive the ball or get the ball inside, one of the two. We didn’t do a good job with either today.Mike Brown

I feel they have size at every position on the court and I feel we have speed at every position on the court. The only way I know to incorporate it into a strategy is try to play fast and quick.George Karl

Kluczowa statystyka

Punkty zdobyte z kontrataku. Denver słynie z tego, że jest dynamiczną drużyną i świetnie potrafi dzielić się piłką. Jeżeli pozwoli im się grać to sami się nakręcają, a każda kolejna obrona napędza szybki atak. Wczoraj widać było jak ich przygotowanie fizyczne góruje nad przygotowaniem Lakers co zaowocowało 26 punktami z kontry przy tylko 5 gości.  Dodatkowo – liczba wykonywany rzutów wolnych. Nuggets stawali na linii aż 37 razy (trafili 31) przy tylko 24 (16) Lakers. +36 punktów z dwóch kategorii to zdecydowanie zbyt dużo jak na teoretycznie wyrównane ekipy.

Błysnął / Zawiódł

Błysnął: Ty Lawson – rozgrywający wygrał walkę o miejsce w podstawowym składzie z Andre Millerem i stał się jednym z liderów Nuggets. Widać po nim, że potrafi uczyć się od swoich bardziej doświadczonych kolegów (Billups, Miller) i świetnie pasuje do stylu gry zespołu George’a Karla. Wczoraj zdobył 17 punktów i zaliczył 10 asyst. Co warto zaznaczyć – 8 razy stawał na linii rzutów wolnych (tyle co w sumie Bryant i Gasol).

Zawiódł: Kobe Bryant – potrzebował tylko 4 celnych rzutów by osiągnąć barierę 28 tysięcy punktów, ale ze względu na fatalną skuteczność udało mu się to dopiero na początku trzeciej kwarty. W całym meczu Kobe zdobył 16 oczek przy skuteczności 6/28 z gry (1/8 za 3 punkty). Miał też aż 6 strat, a bez jego dobrej gry Lakers będą mieli problemy w tym sezonie.

Kontuzje i gracze nieaktywni

Lakers: Walton, Goudelock, Ebanks (decyzje trenera)

Nuggets: Brewer, Koufos, Faried, Hamilton (decyzje trenera)

Ciekawostki

  • Lakers rozegrali 6 pojedynków w ciągu zaledwie 8 dni.
  • Ty Lawson zdobył minimum 10 punktów w 4 z 5 dotychczasowych spotkań Nuggets.

Filmowe podsumowanie

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=VVQWaF3bbNg&w=585]

Boxscore

Lakers: Gasol 20 (11zb), Barnes 2, Bynum 18 (16zb), Bryant 16, Fisher 4, a także World Peace 10, Murphy 0, Kapono 2, Blake 14, McRoberts 4

Nuggets: Nene 13 (5zb), Gallinari 20 (5prz), Mozgov 3, Afflalo 6, Lawson 17 (10ast), a także Harrington 12 (11zb), Miller 12 (7ast), Andersen 12 (9zb), Fernandez 4

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

14 komentarzy

  1. Mac pisze:

    Kobe zupełnie zgubił gdzieś skuteczność :/

  2. jacol23 pisze:

    Prawy przegub ręki Bryanta, nadal nie jest w pełni zregenerowany. W pierwszym meczu z Denver, nadgarstek Kobe’ego mocno spuchł i stąd słabsza forma.

  3. Bob pisze:

    Zgoda Jacol23, ale on jest na tyle dobrym i doświadczonym graczem, że powinien wiedzieć że jak mu nie idzie to nie może rzucać blisko 30 razy bo to musi się negatywnie odbić na zespole. Szczególnie gdy nieźle prezentują się Gasol z Bynumem.

  4. Cosmo pisze:

    W 4q Kobasa nie było na boisku i LALki doszły Denver, wrócił na boisko i od razu powiedziałem do kumpla, że może z czystym sumieniem stawiać na Denver, bo pewnie będzie rzucał na pałę. No i w 3 ostatnich minutach Kobe nie trafia 4 z 5 rzutów i podaje frajersko wzdłuż boiska co kończy się łatwym przechwytem.

  5. GRD666 pisze:

    Dlatego ja nie lubię graczy typu Bryant, LB James…. Nienawidzę egoizmu na parkiecie. Jak my gramy z kumplami co sobotę i nie ma pewnego typka (((((który uważa się za dobrego gracza, a fakt jest taki że w defensywie jest słabiutki, myśli że dobrze rozgrywa a wcale tak nie jest, potrafi kozłować 2-3 minuty w jednym miejscu i zaiast podać do kogoś na wolnej pozycji to rzuca za 3 przez trzech obrońów. Jedynie jako tako layupy mu wychodzą zazwyczaj jego drużyna przegrywa.))))) to aż milo się gra. Ja jestem trochę taki multi player ;p Uwielbiam rozgrywać piłkę, mam 175cm wzrostu ale że mam trochę wagi w obronie walczę z tymi wysokimi, (wypycham z pod kosza, utrudniam im życie, bardzo dużo zbieram) Lubię właśnie takich graczy którzy i dobrze podają, rzucają, bronią… Nie lubię tak zwanych sępów.

    • Lanfaust pisze:

      akurat LeBron nie jest facetem, który rzuca „na pałę”. Przynajmniej jest tak w Miami. Można go lubić albo nie, ale facet gra dla drużyny. Wystarczy spojrzeć na jego statystykę asyst i FG % (ostatnie 2 sezony + ten ma powyżej 50 % podczas gdy Kobe pomiędzy 40-45%)

  6. bombom pisze:

    I znowu brednie, wymówki na temat Kobusia i jego ,,kontuzji” hehe, jak się ma nie do konca sprawną rękę, to sie tyle nie rzuca, zwłaszca na takim poziomie a skoro tyle rzucał, to kogo obchodzi jego niby kontuzja.
    Larry Bird i Earvin Johnson grali dla druzyny i skonczyli karierę z double-double w statystykach, 50% FG gdy obrona była o wiele twardsza i nigdy nie skończyli meczu z oceną ogólną -6 jak ten gwiazdorski pajac. Gdyby nabijali statystyki kosztem druzyny to skonczyliby karierę z triple-double w statystykach.
    Larry Bird grał od roku 1988 do 1992 praktycznie z rozwalonymi plecami i nigdy nie jęczał i nie robł wymówek, dopiero lata po zakończeniu przez niego kariery lekarze opowiedzieli w jakim stanie były jego plecy.
    To co robi ten pajac Bryant to gówniany streetball a nie koszykówka, rzuca kartoflami, cegłami za trzy, łatwa kontra i punkty i mnie krew zalewa, jak gram z jego nasladowcami na boisku. Kolega nade mną ma rację.

  7. woy9 pisze:

    Bryant nic nie musi już udowadniać i jest lata świetlne przed wieloma graczami. A ,że gra z kontuzjami kolana i rąk to świadczy o jego ambicji i charakterze. Jak Magic i Larry grali to nie było agresywnej obrony na takim poziomie jak dziś (grały to 2-3 ekipy i nie wiecej), atletów jak dziś i walki fizycznej na tak wysokim poziomie. Bird przegrał z bólem kręgosłupa bo nie był przygotowany na taki wysiłek by jego plecy dźwigały ciężar jego 105kg i 207cm ciała. Patrzę na jego budowę ciała to dziś nie miałby szans rozegrania 5 sezonów. Jednak wielki szacunek dla Mistrza Birda oraz innego który przegrał ze zdrowiem – Earvin Johnson (tego uwielbiałem)

  8. Shaq 34 pisze:

    Szanuję Bryant’a za to co osiągnął, jest bez wątpienia wielkim koszykarzem, ale przez jego charakter nigdy nie będzie najlepszy, a miał taką możliwość.Co do Larrego i Earvina, to byli wielcy koszykarze.Jedni z najlepszych, przede wszystkim za wszechstronność i rozumienie basketu.Tak przy okazji Magica bardzo polecam jego książkę naprawdę świetna!

  9. bombom pisze:

    Przede wszystkim Bird miał wypadek z plecami na farmie matki i nie chodziło o przeciązenia. Obrona lat 80-tych bije na głowę obronę NBA po roku 2000, to ma byc agresywna obrona? Smiech na sali, w tej lidze nie ma juz obrony, zmieniła sie tez kwalifikacja fauli, za normalne przewinienia z lat 80-tych obecnie wylatuje sie z boiska. Nie widzę płaczusia Bryanta grającego np. przeciwko Detroit Pistons z lat 80-tych, gdy jeszcze nie było statusu gwaizdy i wszyscy byli traktowani na równi, po I kwarcie Bryant pobiegłby z płaczem do szatni.

  10. woy9 pisze:

    To który system obronny i którego wirtuoza z trenerów cenisz wyżej od 6.krotnego mistrza z Chicago i jego defensorów Jordana,Pippena,Rodmana lub Granta?albo kto grał mocniejszą defensywę niż Knicks 1993-1995 pod Patem Riley’em.dodam,że Jordan i Olajuwon mieli szczęście iż Knicks i gracze NBA mieli zakaz obrony strefowa.
    Bird miał problemy z plecami jak McHale z kolanami przed wypadkiem.

  11. Shaq 34 pisze:

    bombom co do Twojej wypowiedzi i statusu gwiazdy odsyłam Cię do książki o której wspomniałem tam Magic doskonale opisuję tę sytuację.Sędziowie pozwalali na twardą grę, ale gwiazdy miały o wiele łatwiej zarówno w obronie jak i ataku.Gdy Larry Bird stracił layup najczęściej winiono za to obrońcę stojącego przy nim.Z resztą się zgadzam w 100% Pistons mieli wtedy najtwardszą obronę w lidze, czasem nawet za twardą.Nie bez powodu była to najbardziej nielubiana drużyna w lidze.

  12. Woy9 pisze:

    Podczas sezonu 1993-1994 nie brakowało opinii ,że nowojorczycy bronią jeszcze mocniej i jeszcze bardziej agresywnie niż Mistrzowie NBA z Mo-town.

  13. Shaq 34 pisze:

    Pat Riley robił swoje, w Lakers był kojarzony tylko z atakiem i showtimem, ale to brało się ze świetnej obrony, niestety wtedy tego nie dostrzegali, a w NY pokazał, że jest naprawdę świetnym trenerem.Według mnie jeden z najlepszych w historii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *