Bulls rozszarpali Grizzlies

Z niedowierzaniem oglądali fani obu zespołów potyczkę dwóch czołowych ekip poprzedniego sezonu w chicagowskiej United Center. Dystans pomiędzy rewelacją sezonu zasadniczego 2010-11 a sensacją z playoffs 2011 wydawał się ogromny. Miejscowa publiczność już w trzeciej kwarcie widząc ogromną przewagę swoich pupili, domagała się wejścia na parkiet Briana Scalabrine’a.

Na domiar złego dla kibiców Grizzlies – pamiętając o kontuzji stawu skokowego Mike’a Conley’a – stłuczenia kolana podczas drugiej odsłony nabawił się Zach Randolph i zakończył występ na 2 punktach, w 11 minut..Dla Byków ten mecz również przyniósł straty, gdyż ich rezerwowy rozgrywający C.J. Watson mocno stłukł sobie łokieć.

Byki znów postawiły na twardą defensywę spod znaku Toma Thibodeau deklasując przeciwników podczas pierwszych dwóch odsłon. Rywale ich wyglądali fatalnie w ataku, zdobywając podczas 24 minut tylko 29 punktów. Dwaj kluczowi gracze, Jeremy Pargo oraz Rudy Gay nie będą wspominać Nowego Roku zbyt udanie. Pierwszy, który zastępuje Conley’a , zaliczył skuteczność 2/13, notując oczka. Drugi również się nie popisał ze skutecznością na poziomie 2/12 i 5 punktami.

Grizzlies na przestrzeni całego meczu trafiali z 31% skutecznością z pola, ponadto tylko raz celnie przymierzyli zza łuku (1/9). Bulls swoją aktywną obroną wymusili na nich 16 strat co przełożyło się na 33 oczka z kontrataków.

W strefie podkoszowej również dominowali gracze Byków. Drugi mecz z rzędu na poziomie double double rozegrał Carlos Boozer (17pkt i 11zb). 8pkt,7zb i 2blk dołożył Joakim Noah. Miejscowi zwyciężyli walkę na tablicach 55-40 a aż 48 oczek zdobyli z pomalowanego (28 Grizzlies przy absencji Z-Bo).

Na obwodzie z kolei brylował Derrick Rose (16pkt i 6as) i tego wieczoru mógł on liczyć również na bardzo dobre wsparcie Ronniego Brewera. Zastępujący nie grającego w tym spotkaniu Richarda Hamiltona zawodnik, był najwszechstronniejszą osobą w trykocie Bulls, zbierając łącznie: 17pkt/7zb/5as/2przech.

Bardzo istotnym faktem jest nie pozwolenie przez Byki na zdobycie większej liczby oczek niż 20 kwarcie przez rywali. Dopiero w ostatniej odsłonie, kiedy trenerzy ogrywali już rezerwowych, zespół Lionella Hollinsa przekroczył 16 oczek w kwarcie (20)!

Puentując: po raz pierwszy od sezonu 1996-97 Chicago team wygrał 4 z 5 pierwszych spotkań na otwarcie sezonu.

Wynik: Chicago Bulls – Memphis Grizzlies 104:64
Punktowali: C. Boozer 17 (11 zb), R. Brewer 17, D. Rose 16 oraz J. Davis 10, S. Young 10, M. Gasol 8 (10 zb)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. pitrekk pisze:

    Ta drużyna prowadzona przez Toma T może w tym sezonie wszystko. Kompletny skład, w końcu niezła gra Boozera, wartościowi zmiennicy na każdej pozycji i przede wszystkim DEFENCE!! Z niecierpliwością czekam na mecze z Miami (29 stycznia) i OKC (w prima aprilis).

  2. ronin23 pisze:

    Co mnie najbardziej cieszy to gra Brewera,widać że Ronnie znacząco poprawił jump shot,może być duzym wsparciem z ławki gdyby tak jeszcze Asik zdobywał wiecej punktów bo z jego warunkami powinien te 6pkt rzucać.

  3. Shaq 34 pisze:

    Byki dobrze zaczęły sezon, ale Miami jeszcze lepiej, mam nadzieję, że ten rok będzie należeć jednak do Rosa i spółki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *