Blazers przegrali pierwszy mecz w sezonie.

Chimerycznie grający w tym sezonie Los Angeles Clippers wygrali z niepokonanymi dotychczas Blazers. O końcowym wyniku zadecydowała przewaga osiągnięta w trzeciej kwarcie. Goście próbowali jeszcze gonić wynik i niewiele zabrakło, aby pościg zakończył się sukcesem.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Portland Trail Blazers 3-1 17 19 16 36 88
Los Angeles Clippers 2-2 21 23 25 24 93

Grający bardzo nierówno w tym sezonie Clippers, przystąpili do spotkania kolejny raz bez Chaunceya Billupsa. Tym razem jednak, jego miejsce w pierwszej piątce, kosztem Mo Williamsa, zajął Randy Foye. Przed rozpoczęciem, Blazers dysponowali najlepszym atakiem w lidze, co zapowiadało na ciężką przeprawę dla Clippers. Jak się jednak okazało, gospodarze świetnie poradzili sobie w defensywie. Co prawda tylko przez trzy kwarty, ale powstrzymywali Blazers poniżej 20 punktów rzucanych w 12 minut.

Właśnie po 36 minutach, miejscowi kibice mogli zacierać ręce, ponieważ ich ulubieńcy prowadzili już 69-52. Ostatnia kwarta unaoczniła nam, że Clippers nie są jeszcze zespołem zdolnym do walki o najwyższe zaszczyty. Grający nierówno Blake Griffin i Chris Paul, stanęli w początkowych minutach ostatniej odsłony i omal nie przypłacili tego gorszego okresu porażką.

Nieskutecznych LaMarcusa Aldridge’a (9-21 FG, 19 pkt, 9 zb) i Geralda Wallace’a (30 min, 0 pkt, 0-5 FG) w zdobywaniu punktów zastąpili rezerwowi: Nicolas Batum (15 pkt, 8 zb) i Jamal Crawford (23 pkt, 4 ast, 4 zb). Pościg zapoczątkowany przez dwóch ostatnich stopniowo zmniejszał przewagę gospodarzy. Kiedy na 6:42 przed końcem za trzy trafił Francuz, było już tylko 79-71.

Z kolei Crawford popisał się skuteczną akcją 2+1 na nieco ponad pięć minut przed końcową syreną. Straty zmalały do zaledwie 4 „oczek”(81-77) i emocje w Staples Center zaczęły sięgać zenitu. Zaniepokojeni fani Clippers obawiali się o postawę Blake’a Grifina (20 pkt, 10 zb, 4 ast), który podejmował bezsensowne decyzje o oddawaniu rzutów z półdystansu.

We wcześniejszych minutach, wynik dla Clippers trzymał tylko Mo Williams (13 pkt, 8 ast, 4 zb, 3 prz) trafiając kilka rzutów. Jednak najważniejszą próbą i przede wszystkim celną, był ten oto rzut (poniżej). Został on oddany w kolejnej akcji po trafieniu 2+1 Crawforda i tak naprawdę zamroził wynik tego meczu, bo miejscowi odzyskali werwę, i mimo że Blazers zmniejszyli później straty nawet do dwóch punktów, zostali wybici z odpowiedniego rytmu.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=lBA9Z4j1M1o&w=585]

Chris Paul (17 pkt, 7 ast) pokazał tym samym swoją wielkość, po tym jak rozdał 5 asyst w pierwszej, wygranej 21-17 kwarcie i zniknięciu na kolejne dwie. Chwilę później rzucił kolejne genialne dwa punkty po wejściu po kosz, które wywołały wybuch euforii w hali.

Clippers mieli także swoich dwóch cichych bohaterów. Caron Butler zdobył cichaczem 19 punktów, pomagając swojej drużynie „odjechać” swoim rywalom, a DeAndre Jordan nie dość, że otarł się o double-double (9 pkt, 11 zb, 3 prz), to jeszcze ograniczył Aldridge’a, który mimo zdobycia sporej ilości punktów, nie był tym samym zawodnikiem co zawsze.

Blazers mają problem, ale nie są nim strzelecka indolencja Wallace’a i Aldridge’a. Takie mecze zdarzają się niemal każdemu zawodnikowi i nikogo nie szokują. Nate’a McMillana może niepokoić brak umiejętności wykorzystania przewagi pod tablicami (46-38 w zbiórkach, w tym 13 ofensywnych) i co się w tym wiąże brak punktów z szybkiego ataku. Tym razem, Blazers rzucili zaledwie 5 „oczek” w kontrataku, co pokazuje, że transition offense sprawia problem, mimo tak ofensywnie nastawionych i szybkich graczy jak choćby Batum.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

4 komentarze

  1. dave pisze:

    na dłuższą metę problemem Blazers może też być dość krótka ławka. Drugi mecz z rzędu, grają praktycznie w 8. Z ławki Thomas, Batum i Crawford. W tym meczu C. Smith raptem 2 min. Myślę, że przydałoby się jeszcze ze dwóch zawodników do rotacji… Bardzo ciekawie zapowiada się następne spotkanie PTB z Thunder!

  2. PTB pisze:

    Dave Racja Portland Brakuje rezerwowych. DO tego Brak Odena :/ Smith mało,THomas swoje lata już ma. Następne spotkanie PTB będzie ciężko grają moje 2 ulubione drużyny Zobaczymy co się będzie działo. Wiem ze PTB teoretycznie nie mają szans ale czas pokaże. Liczę jak Oden wróci na Centra to pokaże się z dobrej strony.

  3. ronin23 pisze:

    Nie wiązałbym dużych nadzieji z Odenem i nie zdziwiłbym się jakby po tym sezonie zakończył „kariere”.

  4. dave pisze:

    Niestety ja co od Odena nie jestem już optymistą, a jak wygląda sprawa z salary cap? Bo może Cousins będzie faktycznie do wzięcia? Chociaż to raczej nie jest gracz budujący dobrą atmosferę w szatni, ale na parkiecie pewnie byłby przydatny, a poza parkietem Marcus Camby już by go nauczyl dyscypliny ;) A w meczu z OKC nie będą faworytem, ale Blazers mają charakter i myślę, że są w stanie sprawić niespodziankę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *