Byki z drugą wygraną na Zachodnim Wybrzeżu

Najlepszy mecz rozgrywających Chicago od 2. grudnia 2006 roku

Po porażce w Oakland podczas swojej 4-meczowej wizyty na Zachodnim Wybrzeżu USA, podopieczni Toma Thibodeau odnieśli drugą wygraną na starcie 66. sezonu NBA. Najlepsza drużyna poprzedniego sezonu regularnego zaprezentowała się w lepszym stylu niż to miało miejsce z spotkaniu z Golden State Warriors. Zwycięstwo jednak nie przyszło tak łatwo a Bulls musieli się zdrowo natrudzić – zwłaszcza w drugiej połowie, gdy rywal ruszył w pogoń – by ograć coraz ciekawej prezentujących się Królów. Zespół z Kalifornii mimo spudłowania 12 z 13 pierwszych rzutów, w dużej mierze za sprawą Tyreke’a Evansa i Marcusa Thorntona (20 i 19 punktów) był w stanie się podnieść i niemal do końca walczyć o wygraną.

Z bardzo dobrej strony i z korzyścią dla zespołu prezentowali się rozgrywający Toma Thibodeau – Derrick Rose i C.J.Watson. Obaj rozdali 17 asyst, co było równoznaczne z najlepszym wynikiem od grudnia 2006 roku jakiejkolwiek pary obrońców Byków (wówczas Chris Duhon i Kirk Hinrich zaaplikowali 17 decydujących podań Washington Wizards).

Goście rozegrali to spotkanie całkiem inaczej i przede wszystkim o wiele skuteczniej niż dwie noce wstecz przy konfrontacji z Wojownikami. Z drugiej strony faktem jest, iż gracze Paula Westphala nie bronili aż tak agresywnie jak podopieczni Marka Jacksona. Bulls trafili blisko 54% swoich rzutów, z czego Kings mieli tylko 42% we własnej hali, Power Balance Pavilon. Obie ekipy były dobrze dysponowane w rzutach zza łuku (Bulls trafili 6z12 prób, natomiast Kings 8z17).

Co było więc kluczem do wygranej gości? Zdecydowanie agresywna obrona nie tylko na obwodzie lecz również pod koszem oraz wymuszanie strat u rywali. Pracę w obronie Carlosa Boozera i Joakima Noaha wyraźnie odczuł utalentowany DeMarcus Cousins (4-16 z gry i 12 zbiórek). Bardzo korzystnie na przestrzeni całego spotkania wypadł powszechnie krytykowany Booz. Silny skrzydłowy trafił 8z16 rzutów, świetnie spisywał się przy pick’n’rollach z Rosem i Watsonem, a na dodatek zebrał 15 piłek (game high).

Przyjezdni zdobyli 54 oczka z pomalowanego, ponadto 33 punkty wpadły do kosza przeciwników z kontrataków (Kings ledwie 14).

Również ławka dały dobry impakt przy wygranej zespołu Wietrznego Miasta. Ronnie Brewer był bezbłędny, notując 5 celnych rzutów z gry (w tym dwa celne rzuty za 3pkt). Dwie celne próby zza łuku dołożył Kyle Korver. Ławka Bulls ograła rezerwowych Kings 36:25. Kluczową rolę w swoich 16.minutach odegrał Watson (autor 8pkt/9as/5zb), którego nie mógł się nachwalić po meczu Thibodeau.

„C.J. did a wonderful job. He did a great job of running our team and getting us some good shots. Our bench was terrific.”

Ponadto, najlepszy występ w byczym trykocie zaliczył Rip Hamilton z 16 oczkami. Kiedy na nieco ponad 2 minuty do końca spotkania przewaga gości stopniała do 7 oczek publiczność w Sacramento miała nadzieję na dogonienie rywali przez ich pupili. Dwie straty piłki (Hickson i zespołowe przekroczenie czasu 24sek na rzut) oraz dwie niecelne próby rzutów z dystansu (Fredette i Salmons) przekreśliły szansę na drugą wygraną w tym sezonie Kings. Bulls dowieźli wygraną dzięki celnym rzutom wolnym Rose’a (19pkt i 8as) oraz Denga (12pkt/6zb/4as).

Większy test, ponownie w Kalifornii, czeka byczy team już dziś w konfrontacji z L.A. Clippers. Zapowiada się emocjonujące widowisko.

Wynik: Sacramento Kings – Chicago Bulls 98:108
Punktowali: M. Thornton 20, T. Evans 19, D. Cousins 15 (12 zb) oraz D. Rose 19, C. Boozer 16 (15 zb), R. Hamilton 16

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

5 komentarzy

  1. Bob pisze:

    Mimo niezłego występu mam wrażenie, że Rose nie jest w dobrej formie. 6 strat to trochę za dużo jak na PG z tytułem MVP.

    Cieszą za to na pewno dobre postawy Boozera i Hamiltona :)

  2. woy9 pisze:

    może się tak nie spina jak przed rokiem. może być tak ,że będą bardziej rozkładać ciężar właśnie na Booza i Ripa. Ponadto cieszy wysoka forma back-upu w osobie Watsona. Najlepiej ,że Brewer zrobił postęp w rzutach z dystansu i niczym jak przed rokiem Deng. Dzisiejszy clash z Clippers będzie wydarzeniem pierwszej wielkości;-) Rose vs . Paul – ostrzmy zęby.

  3. Bob pisze:

    Ja jeszcze liczę na walkę ostrą walkę Deng – Butler i jestem ciekawy jak C-Booz spisze się przeciwko Griffinowi :) Z pewnością to będzie mecz dnia!

  4. ronin23 pisze:

    Rose chyba próbuje być ”prawdziwym ” PG,kreować grę innym i już nie dominuje jak w zeszłym sezonie.Choć moim zdaniem z jego umiejętnościami powinien częściej wchodzić w pomalowane wie jak to robić,a do tego wymusi kilka faulów.W jego przypadku 6 do 10 pkt powinno być z lini rzutów wolnych.

  5. Dawid pisze:

    DRose w tym sezonie olewa tutuł MVP i skupia sie na dobrym funkcjonowaniu drużyny … po meczu z Kings Boozer skomentował Derricka krotko ”To Jest Jego Drużyna”
    Choc nie ma jeszcze tej Def. co w ubiegłym sezonie to nie ma sie co martwić o Bulls to przyjdzie z czasem , niepokoi duża liczba fauli ,a Noah to juz jest mistrz głupich fauli.

    4:30 LAC – BULLS

    Rose – Paul
    Rip – Billups
    Deng – Butler
    Boozer – Griffin
    Noah – Jordan

    Oj bedzie na co popatrzec pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *