Heat odrabiają 16 punktów straty, pokonują Bobcats na ich parkiecie

Charlotte Bobcats byli bardzo bliscy pokonania Miami Heat podczas spotkania w Time Warner Cable Arena w Charlotte. Na 12.2 sekundy przed końcem Gerald Henderson trafił trójkę, która wyprowadziła Bobcats na prowadzenie, jednak Dwyane Wade 3 sekundy przed końcem trafił rzut od tablicy na miarę zwycięstwa.

„Rysie” zaczęły od dominacji po obu stronach parkietu. Gerald Henderson (21 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty) i D.J. Augustin (20 punktów, 5 zbiórek, 6 asyst, 5 strat)  świetnie się wstrzelili w mecz co spowodowało run 11-0 już na starcie. Już po pierwszej kwarcie z triple-double flirtował Boris Diaw, jednak ostatecznie do bardzo imponującej potrójnej zdobyczy zabrakło mu 2 asyst (16 punktów, 16 zbiórek, 8 asyst, 6 strat). Miami nie grało swojej szybkiej, atletycznej koszykówki tylko grali długie akcje, a Dwyane Wade (10 punktów, 4 asysty, 5-13 z gry, 2 bloki) pudłował proste rzuty pod koszem. Jak zwykle Miami prowadził Król James, autor 35 oczek, 6 zbiórek, 7 asyst, 3 przechwytów i 2 bloków. Ostatecznie „Rysie” po pierwszej kwarcie mieli aż 12 punktów przewagi (32-20). Wszystkie te punkty zdobyła czwórka Augustin (10), Henderson (8), White (7) i Diaw (7). Bardzo zawodził Norris Cole (5 punktów, 2-8 z gry), który nie mógł się wstrzelić w mecz będąc krytym na zmianę przez Augustina i Kembę Walkera (14 punktów, 20 minut na parkiecie). Walker spisywał się na parkiecie bardzo dobrze, w 4 kwarcie trafił niesamowitą trójkę pod sam koniec akcji, która wyprowadziła Cats na 3 punktowe prowadzenie. D.J. Augustin pod sam koniec kwarty trafiając dwie back-to-back trójki : jedna z odchylenia z lewego rogu i druga at the buzzer ustalił prowadzenie na 15 punktów po 24 minutach gry. Zdecydowanie zawiódł w drugiej połowie, w której zdobył tylko 4 oczka i nie zaliczył ani jednej asysty.

Dwyane Wade nabawił się niegroźnej kontuzji stopy i całą 3 kwartę spędził w szatni. W tym czasie Bobcats przegrali 24-10, zaliczyli 12 strat, a ich prowadzenie stopniało z 15 punktów do zaledwie 1. Szalał LeBron James, który zdobył 12 punktów w tej odsłonie, oraz 10 z ostatnich 14 drużyny. Nadzieja dla Rysiów przyszła wraz z pojawieniem się na parkiecie Byrona Mullensa, który trafił 3 rzuty z rzędu a trójka Walkera powiększyła prowadzenie gospodarzy do 5 oczek (79-74). Heat czekali 38 minut na pierwszy remis w tym meczu i aż 42 na pierwsze prowadzenie po 4 punktach z rzedu Chrisa Bosha (25 punktów, 6 zbiórek, 2 bloki). Od ostatniego trafienia Mullensa Bobcats przez następne 4 minuty nie trafili rzutu z gry. Serię tę przerwał, oh ironio, Corey Maggette (6 punktów, 8 zbiórek, 5 fauli, 1-10 z gry). 4 minuty przed końcem zdarzyła się kuriozalna sytuacja. LeBron James wchodził pod kosz z linii końcowej i wsadził piłkę do kosza, jednak Gerald Henderson wybił tą piłkę głową. Punkty nie zostały zaliczone. Po dwóch celnych rzutach osobistych Udonisa Haslema (4 punkty, 6 zbiórek, 1-4 z gry) Heat prowadzili już 4 punktami na minutę przed końcem. Seria 7-2 wyprowadziła Charlotte na 1 punktowe prowadzenie, po starannie rozegranej akcji i celnej trójce Geralda Hendersona. Piłka została dostarczona do Wade’a, ten po izolacji wszedł pod kosz (zrobił kroki o czym dowiedzieliśmy się po spotkaniu) i trafił daggera od tablicy. Rzut rozpaczy Augustina nie wpadł, Miami zaczyna sezon od 3 kolejnych zwycięstw.

Następnym spotkaniem Heat będzie pojedynek przeciwko Ricky’emu Rubio i Minnesocie Timberwolves, natomiast Rysie zmierzą się z Dwightem Howardem i Orlando Magic.

Mateusz Król

In love with basketball. Go hard or go home.

1 Odpowiedź

  1. GRD666 pisze:

    Jestem zaskoczony postawą Rysi w meczu z Miami, oby tak dalej!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *