Wallace i Aldridge prowadzą Blazers do zwycięstwa nad Kings

Portland Trail Blazers pewnie pokonali Sacramento Kings 101:79. Wygrali zatem swój drugi mecz w sezonie i są jedną z dwunastu drużyn, które nie doznały jeszcze w tych rozgrywkach smaku porażki. Za zwycięstwem Świetlistym Smug stali dwaj skrzydłowi – LaMarcus Aldridge i Gerald Wallace, zaś z ławki zabłysnął jeszcze jeden ‚forward’ – Nicolas Batum. Królowie stawiali opór tylko w pierwszej połowie, drugie 24 minuty należały wyłącznie do podopiecznych Nate’a McMillana. Szczególnie czwarta kwarta.

Sacramento Kings (1-1) 79:101 Portland Trail Blazers (2-0)

(25:23, 21:23, 19:28, 14:27)

Przebieg spotkania

Tak, jak napisałem na początku – Kings utrzymywali się w grze do końca drugiej odsłony. Pierwsza kwarta była nieznacznie na ich korzyść, jednak drugą rozpoczęli w fantastycznym stylu – 8 minut wystarczyło, by przewaga gości wzrosła z dwóch do dwunastu punktów (44:32). Blazers udało się jednak nadrobić całą tą stratę jeszcze przed halftime, run 14-2 powstał przede wszystkim dzięki trafieniom właśnie Wallace’a i Aldridge’a, który byli też najlepsi na przestrzeni całego spotkania. Po pierwszej połowie był remis 46:46.

Trzecia kwarta to mozolne budowanie przewagi gospodarzy, którzy kontrolowali już sytuację, nie pozwalając się Sacramento zbliżyć na dystans mniejszy niż 5-6 punktów. Jednocześnie sami nie umieli podwyższyć zaliczki, na rekordowe wówczas 9 punktów wyniósł ją Nicolas Batum tuż przed końcem kwarty, kiedy wykończył wsadem kontratak po podaniu G-Force’a.

Nieco ponad cztery pierwsze minuty ostatniej kwarty to run 10-2 PTB, którzy po tym zrywie wyszli na 17-punktowe prowadzenie (84:67). Kings ostatkami sił rzucili się jeszcze do ataku, ale jedyne, co zdołali zrobić, to zmniejszyć stratę do 12 punktów (85:73). Potem się poddali, co wykorzystali Oregończycy, zdobywając 9 punktów z rzędu. Największą przewagę gospodarze osiągnęli na 37 sekund do końca, gdy Nolan Smith podbił liczbę punktów różnicy do 25. Ostatni wybór w tegorocznym Drafcie – Isaiah Thomas – trafił jeszcze trójkę rozpaczy. Punkty debiutanta były ostatnimi w tym meczu. Blazers 101:79 Kings, dla Smug jest to druga wybrana, zaś dla Królów pierwsza porażka po wczorajszym zwycięstwie z Lakers.

Najlepsi gracze

Najlepsi byli bez wątpienia Gerald Wallace (25 pkt, 8 zb, 5 as) i LaMarcus Aldridge (24 pkt, 8 zb). Obaj odznaczyli się dziś również wyjątkowo wysoką skutecznością (odpowiednio 8-11, 10-15). Wyjątkowo, bo reszta drużyny pod tym względem zawiodła. Nicolas Batum potrzebował 12 rzutów, z których trafił cztery, by zdobyć 15 punktów, Wesley Matthews spudłował 7 z 11, a Jamal Crawford 9 z 11 prób.

Sacramento miało więcej przyzwoitych strzelców, ale zabrakło właśnie jednego czy dwóch graczy, którzy pociągnęliby to wszystko. DeMarcus Cousins (16 pkt, 11 zb) próbował być kimś takim, ale, jak to Cousins, miał problemy z trafianiem do kosza (7-18). Z kolei trio Thornton (14) -Evans – Fredette (10) było dziś tak naprawdę duetem, bo Evans (4 pkt, 2-8 FG) w Rose Garden się nie stawił. Chuck Hayes (4 pkt, 11 zb) nie ‚utrzymał w ryzach’ Aldridge’a, a jego zmiennicy byli dziś lepsi od niego ofensywnie (Hickson i Thompson, odpowiednio 10 i 11 punktów). Tablice czyścił jednak Chuck, a Kings dzięki niemu i Cousinsowi byli bliscy wygranej na deskach (42-44).

Kilka słów od autora

Wallace i Aldridge: 18-26 FG

Rest of team: 20-59 FG

Nawet nie wiecie, jak żałuję, że na Zachodzie nie rządzi piątka Felton-Roy-Wallace-Aldridge-Oden. Na ławce Batum, Matthews, Camby, Crawford. Faworyt Zachodu. Ale Ripcity okazało się Rip-City i szanse na dynastię zostały pogrzebane przez klątwę, która ewidentnie nad Portland wisi. Bo innego wytłumaczenia na tak wielkiego pecha nie widzę. To nie dotyczy tylko ostatnich lat. Wyobraźcie sobie Jordana w Blazers. Wyobraźcie sobie Duranta w Blazers.

Ciekawostki

– Kings:

  • w pierwszych 20 minutach meczu mieli: 6 strat i skuteczność 55-procentową (21-38 FG).
  •  Pozostałe 28 minut – 14 strat, 22,7% skuteczności z gry (10-44).


Paul Westphal wystawił bardzo niski front-court Isaiah Thomas-Jimmer Fredette. Batum post-upował przeciwko Jimmerowi trzykrotnie, zanim trener zdecydował się zmienić debiutanta

– Portland wygrali ostatnie 10 z 11 meczów z Kings.

– Obydwa teamy fatalnie rzucały dziś zza łuku

  • Sacramento 3-16
  • Portland 3-18

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *