Przedsezonowe zapowiedzi: Miami Heat

Los Angeles Clippers zdecydowanie okazali się królami polowania i wzmocnili się tej zimy w największym stopniu. New York Knicks z Chandlerem pod koszem wyglądają bardzo mocno. Ale to i tak Miami Heat są największymi faworytami do zdobycia mistrzowskiego tytułu w sezonie 2011/12. Wydaje się, że nawet większe, niż rok temu.


Nr Imię i nazwisko Pozycja Wzrost Waga Wiek
50 Joel Anthony C 6’9” (206cm) 245 lbs (110kg) 29
31 Shane Battier F 6’8” (203cm) 220 lbs (100kg) 33
1 Chris Bosh F 6’11” (211cm) 240 lbs (109kg) 27
15 Mario Chalmers G 6’2” (188cm) 195 lbs (88kg) 25
30 Norris Cole G 6’2” (188cm) 170 lbs (77kg) 23
34 Eddy Curry C 7’0” (213cm) 295 lbs (134kg) 29
40 Udonis Haslem F 6’9” (209cm) 235 lbs (107kg) 31
3 Dwyane Wade G 6’3” (195cm) 210 lbs (96kg) 29
5 Juwan Howard F 6’9” (209cm) 250 lbs (113kg) 38
6 LeBron James F 6’8” (206cm) 245 lbs (120kg) 26
15 James Jones F 6’8” (206cm) 215 lbs (98kg) 31

Pierwsza piątka:

PG – Mario Chlamers

SG – Dwyane Wade

SF – LeBron James

PF – Chris Bosh

C – Joel Anthony

 

Gwiazda: LeBron James

Pora wygrywania LeBrona Jamesa musi w końcu nadejść. „No ring, no king” coraz głośniej krzyczą nie tylko przeciwnicy tego gracza, ale coraz szersze grono krytyków koszykarskich. Pierwszą prawdziwą szansę na zrzucenie z pleców tego brzemienia LBJ miał w czerwcu tego roku, ale na jego drodze stanął Dirk Zwycięzca. I nie tyle, że Bron’ zrobił wszystko, co mógł. To były słabe Finały w jego wykonaniu.

 

Ten sezon musi być jednak tym, w którym wreszcie James zamknie usta wszystkim krytykom i poprowadzi swój zespół do celu. Razem z Dwyane’m Wade’m powinni być już na tyle zgrani, że to wszystkie pozostałe 29 teamów powinno się martwić o swoją „chemię”. Heat wiedzą już jak grać, mają swoje atuty. To czas LeBrona – za rok Clippers, Thunder i inni mogą być jeszcze silniejsi i albo Heat już teraz wkroczą na drogę chwały albo James na długo będzie musiał borykać się z łatką wiecznego przegranego.

 

Może pozytywnie zaskoczyć: Chris Bosh

Szczerze mówiąc CB1 nie zawiódł jakoś szczególnie w poprzednim sezonie, aczkolwiek nieco więcej obiecywałem sobie po jego przyjściu. Styl jego gry nie jest do końca dominujący czy efektowny – to raczej niewidzialny zabójca z dobrze ułożonym rzutem z dystansu. Zawodnik był bardzo często oskarżany o bycie „soft”, czyli po prostu mięczakiem. Bosh nabrał więc masy, pracuje podobno nad rzutem z dystansu (!) i grozi palcem wysokim skrzydłowym ligi. A nawet centrom, bo ponoć ma więcej grywać na środku. Tak poprawiony Bosh będzie strasznie groźny dla broniących go w przodem do kosza rywali. Chociaż zwraca się on ku wręcz obwodowi, co z pewnością ułatwi mu penetracje, to na jego miejscu popracowałbym nad rzutami z bliżej odległości. W odległości 3-9 stóp był mniej skuteczny (37%) niż z daleka (16-23 stóp – 45%). Tak poprawniony jumper z pewnością by mu się przydał.

Może rozczarować:

Nie chcę typować indywidualnie, ale cały zespół może zawieść, jeżeli nie zdobędzie Mistrzostwa NBA. Największą winą wszyscy obarczą oczywiście Jamesa i Wade’a.

 

Kluczowy zmiennik: Shane Battier

Ależ to będzie sezon dla Battiera! Wreszcie otrzyma wielką szansę na zdobycie pierścieni i zaprezentowania wszystkim umiejętności agresywnej obrony, przyklejania się do rywala, pokazywania dłoni, świetnej pracy na zasłonach czyli, jednym słowem, lock-down defense. Nie sposób przecenić jego roli, ciekawi mnie na kogo będzie go wystawiał Spoelstra w Playoffach. Krzyżewski, oglądając je w telewizji, też pewnie będzie pod nosem się uśmiechał – to on „stworzył go” za czasów gry dla Duke. Czy będzie miał swoje wielkie chwile w NBA?

 

Trener: Erik Spoelstra

Człowiek Pata Riley, mający jego skrajne zaufanie. To musi podbudowywać. W relacjach z koszykarzami raczej przyjacielski i spokojny, skupiony na defensywnej stronie gry i tam szukający przewag Miami. Tak utalentowani w ofensywie gracze muszą sobie radzić w izolacjach, grze 1-na-1 i bez skomplikowanych zasłon, ale w obronie schematy i taktyka są o wiele bardziej zaawansowane. Chciałbym zobaczyć jeszcze więcej screen game w wykonaniu Heat, nawet pomiędzy Wade’m i Jamesem oraz z wykorzystywaniem do tego lepiej (niż wcześniej) rzucającego z daleka Bosha. Możemy spodziewać się też sporego szafowania rotacją, bo to też znak firmowy Spoelstry – ciągłe zmiany w składzie.

 

Ocena szans zespołu:

Tak jak wcześnie wspominałem – nie sposób takiemu składowi stawiać jakichkolwiek innych wymagań, niż uniesieniu trofeum na koniec czerwca. Dlatego nie ma co się za bardzo nad tym rozwinąć. Największymi konkurentami wydają się być OKC, nowi Clippers oraz Lakers i Mavs, a na własnym podwórku teamy z Chicago i Nowego Jorku. Wszystkie są jednak o krok do tyłu w porównaniu z Heat, bo oni w tym składzie „przegrali już wszystko”. Czy wyciągnęli wnioski?

bartek

Łowca burz.

9 komentarzy

  1. Lelekpl pisze:

    ostatnie finały udowodniły chyba, że to Wade jest liderem tego zespołu

  2. Woy9 pisze:

    no chyba nie do końca po w meczu 5 i 6 to już nie błyszczał..jak w poprzednich. więc też poniekąd nie zdał egzaminu

  3. Sajonara94 pisze:

    Zgadzam się z Lelekpl, James pokazał że jeszcze nie jest gotów do zdobycia pierścienia.. Może za duża presja.. A natomiast Wade był w finałach niesamowity, od dawna jest ikoną i gwiazdą tego zespołu

    • woy9 pisze:

      W Miami jest inny problem a mało kto na to patrzy. mamy dwóch liderów nie w stylu Jordana i Pippena (Batmana i Robina) lecz dwóch równorzędnych gwiazdorów (obaj są cool , są na topie, szanują się etc).
      Nie ma tego ,że Heat są teamem Wade’a i on jest musowym liderem a piłka w decydujących momentach kierowana jest do niego (a wydaje się ,że tak powinno być).

      Wg mnie to jest o jednego koguta za dużo w kurniku (mimo fantastycznej oglądalności i piorunującym awansie marketingowym) i to jest ich małą klątwą.

      W żadnym teamie NBA do tej pory nie było takiego konfliktu ról w sensie jeden patrzy na drugiego co ten zrobi (a LeBron zawodził w finałach ze słynną czwartą kwartą). W dodatku obaj uwielbiają mieć piłkę w rękach.

      Może tak być – mimo bycia faworytem – że James zderzy się z klątwą Elgina Baylora uważanego za największego skrzydłowego, który nie zdobył tytułu a był graczem kompletnym. Był tyle razy blisko a został bez pierścienia.

  4. bartek pisze:

    Powiem tak – Dwyane Wade od 2004 roku jest moim ulubionym koszykarzem w NBA. Jestem jego wielkim fanem. Moim zdaniem zagrał co mógł w tych Finałach, mimo tego urazu, dał z siebie wszystko. Więcej już nie może. James może znacznie więcej, niż to co pokazał. Stąd jego wybór – nie opisywałem „Flasha”, bo jest naturalnym liderem Miami, to jego dom. James ma jednak swoje do udowodnienia i musi być lepszy, niż przeciwko Dallas.

  5. Dawid pisze:

    Domem Flasha to jest Chicago ale to Miami dało mu szanse rozwoju i pewnie zostanie tam do konca kariery ;) pozdrawiam

  6. Jazgar pisze:

    W zestawieniu zawodników brakuje Wade’a.

  7. 992milo pisze:

    Hej, coś Wam się redakcjo wiek zawodników ostro pomieszał, bo jeśli np. Juwan Howard ma 23 lata u was…. Chyba dużo płynów do śledzika było :)
    Sprawdzcie resztę również, bo Joel Anthony 21 też na pewno nie ma itd..

    • Bob pisze:

      Bartek musiał coś pokręcić :) Już poprawione. Dzięki za zwrócenie uwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *