BIG things are comin’ – My się już chyba znamy…

NBA promuje nadchodzący sezon hasłem: „BIG things are coming’. Tak również będzie się nazywał cykl felietonów, których rozmiar będzie, a przynajmniej powinien być BIG. Nie potrafię powiedzieć, co ile taki tekst będzie się ukazywał, ale na pewno będzie towarzyszył jakimś ważnym wydarzeniom z życia kibica NBA. „Ostrzegam” – będzie dużo filmów, ale treści też nie powinno zabraknąć.

Dziś zajrzę do archiwów ligi, by sprawdzić, ile wspólnego mieli nowi zawodnicy ze swoimi nowymi klubami, zanim do nich trafili. Zważywszy na to, że Free Agency dopiero się zaczęło, ten felieton będzie miał na pewno swoją kontynuację, gdy będziemy już wiedzieli, gdzie trafili Chris Paul, Dwight Howard i wielu, wielu innych graczy. Zapraszam.

Zacznę od Atlanty Hawks. Jastrzębie robią wszystko, by nie być najnudniejszym teamem w lidze, i sprowadzili Tracy’ego McGrady’ego. T-Mac po raz kolejny chce się odbudować i odzyskać choć część formy, jaką reprezentował w czasach swojego prime’u w Rockets. Niestety, kontuzje popsuły jego karierę i teraz będzie musiał grać.. w Atlancie. No, ale cała piątka kibiców Atlanty Hawks jest zadowolona, bo jeśli słowa McGrady’ego o powrocie do formy się sprawdzą, wówczas Jastrzębie będą miały pożytek z tego gracza i to za skromne pięniądze, bo za minimum dla weterana.

W poprzednich latach kariery McGrady przeciwko swojemu obecnemu klubowi wykręcał średnio 20,4 punkta, 6,1 zbiórki i 3,8 asysty na mecz, trafiając ze skutecznością 44,3% (37,2% za trzy). Jego career-high przeciwko tej ekipie wynosi 40 punktów, ale wielokrotnie miał przeciwko ekipie z Georgii występy 30-punktowe. Jak więc widać, T-Macowi Jastrzębie zbytnio nie przeszkadzały w punktowaniu i notowaniu dobrych średnich punktowych. Nawet w ostatnim sezonie, gdy reprezentował Tłoki, miał wielką czwartą kwartę przeciwko Atlancie:

Keyon Dooling został z kolei sprowadzony z Milwaukee do Bostonu przez Celtów. Przeciwko ekipie Doca Riversa jego najefektowniejszą akcją było.. podanie na alley-oop do Seana Williamsa w trakcie pre-seasonu 2008. Dooling będzie pełnił funkcję rezerwowego rozgrywającego w Bostonie, Rajon Rondo wbrew temu, co zapowiadano niedawno, nigdzie nie odejdzie. Chyba. Bo niczego podczas tego okienka transferowego nie można być pewnym.

Innym graczem, który kiedyś podawał na alley-oopa w meczu przeciwko Celtics, a teraz sam będzie zakładał ich trykot, jest Brandon Bass. Były Magik zagrywał do Dwighta Howarda. Bass to kolejny PF w barwach Bostonu (Garnett, Green), ciekawe, kto będzie środkowym w Celtics. Czyźby Danny Ainge zapomniał, do czego doprowadziła utrata Kendricka „Anji Rubik” Perkinsa?

Kolejny nabytek Celtów – Marquis Daniels – grał już w tej drużynie, ale w poprzednim sezonie został wymieniony do Sacramento Kings za pick w drugiej rundzie Draftu 2017. Genialna wymiana. W ostatnim sezonie Quis doznał niebezpiecznej kontuzji na parkiecie będąc krytym przez.. Gilberta Arenasa. Pewnie go zastrzelił „for basketball reasons”. Ale bez żartów – to, co stało się wtedy w TD Garden, wyglądało bardzo groźnie, jednak Q6 jest już zdrów i gotów do gry.

Jedną z najlepszych wymian rozpoczętego trzy dni temu skróconego okresu ‚off-seasonu’ przeprowadziło szefostwo Dallas Mavericks. Jedynie za ‚trade-exception’ i pick w pierwszej rundzie przyszłorocznego Draftu, który zbyt wysoki nie będzie, udało im się pozyskać Lamara Odoma, najlepszego rezerwowego ubiegłego sezonu, bardzo wszechstronnego skrzydłowego. Mąż Krisa Humphriesa Khloe Kardashian przeciwko broniącym tytułu notował średnio 15,4 punkta i 9 zbiórek na mecz. W ostatnich play-offs będących dla LA Lakers nie najlepszymi, delikatnie mówiąc, dał się poznać z innej strony. Zresztą wtedy każdemu Jeziorowcowi puszczały nerwy, w tym samym meczu wyrzucony został Andrew Bynum, poza tym w tamtej serii ‚ejectowi’ uległ Metta Ron World Artest Peace.

Trzeba powiedzieć jedno – łokieć Odoma pobłogosławił Dirka Nowitzkiego i ten wspiął się na sam szczyt NBA – zdobył mistrzostwo i został MVP Finałów. Kto wie – jeśli Lamar i Dirk będą się tak ‚wspierać’ na treningach, to obrona tytułu Mavs stanie się czymś bardzo prawdopodobnym. Mistrzostwo w tym sezonie przypieczętowałoby karierę Vince’a Cartera, która ostatnio stacza się po równi pochyłej. Niegdyś najefektowniejszy gracz ligi, ‚Air Canada’ dostaje ostatnią szansę, by powrócić do części swojej formy z Raptors. Carter przeciwko Mavericks zdobywał średnio 20,6 punkta, 5 zbiórek i 4 asysty na mecz. Bardziej prawdopodobne dla mnie jest ujrzenie Cartera Mavericka przypominającego tego z Magic i Suns niż tego z Nets i Raptors. A szkoda. Ale co poradzić, atletyzm już nie ten, rzut już nie ten. Ale co innego proponował nam prime-Vince Carter?

Do Los Angeles trafił z Dallas Mavericks Caron Butler. Nie będzie on jednak reprezentował Lakers, jak miało to miejsce w sezonie 2004-05, lecz sąsiednich Clippers. Mniej popularna drużyna z Miasta Aniołów wreszcie otrzymuje prawdziwego SF’a, którego brakowało im w ostatnich latach.  Gdyby dodać do tej układanki Chrisa Paula (o ile Sternowi coś nie odpali), a jest na to duża szansa, to Clippers stają się drużyną minimum na play-offs (zależy jak będzie wyglądać wymiana). Z dużą szansą na rozwój. Butler nie błyszczał wcześniej w spotkaniach ze swoją nową drużyną, zdobywał w nich średnio 13 punktów. Jest to jedna z niższych średnich, ale wynika z mniejszych minut, jakie Butler wtedy dostawał (32, średnio 36). Zadunkował też nad Brianem Skinnerem.

Do New York Knicks, którzy śladem Dallas Mavericks stwierdzili, że do mistrzostwa potrzebny jest świetny defensywny środkowy, sprowadzili właśnie z Dallas Tysona Chandlera. Ten jednak w ataku najlepiej współpracuje ze świetnymi rozgrywającymi (jest taki w Knicks?) – w Nowym Orleanie siał spustoszenie z Chrisem Paulem (przyszły Clipper, zobaczycie), a w Dallas kończył świetne akcje zapoczątkowane przez nieśmiertelnego Jasona Kidda – takie jak ta:

Knicks idą dobrą drogą – sprowadzają środkowego, który defensywnie robi różnicę, ale póki co jest to jeden z niewielu ludzi w Nowym Jorku, którzy znają słowo ‚defense’. Jeśli Melo i Amare nie zrozumieją, że obrona jest kluczem do pierścienia i nie poczynią żadnych kroków w tej kwestii, to marnie widzę przyszłość NYK na Wschodzie z Heat i Bulls. Druga runda maksymalnie.

Z kolei Glen Davis przeszedł do Orlando Magic wymieniony za Brandona Bassa, o której wcześniej, ma bardzo różne wspomnienia związane ze swoim obecnym klubem. Z jednej strony miłe:

(swoją drogą – 29 sekunda – chłopczykowi, któremu po zetknięciu się z Uno Uno aż czapka spadła, nie radziłbym już przychodzić na mecze Orlando)

I niemiłe:

Jeszcze jedna dygresja – spójrzcie na ten film i na kontuzję Danielsa – czy to przypadek, że oba zdarzenia miały miejsca w meczach z Magikami? Big Baby powiedział po wymianie, że bardzo chce grać z Dwightem Howardem. No cóż – nie on jeden przekonał się, że lepiej grać z Dwightem, niż przeciwko niemu. A może chce mu oddać za tamto zdarzenie? Tylko, czy zdąży zagrać z Supermanem jakiś mecz? Czy nadal będzie go ‚gonił’?

Idziemy dalej – do Marcina Gortata i Steve’a Nasha dołączył Shannon Brown, znany z wybitnych dunków tylko na meczach (konkursy wsadów nie są mu przyjazne). Również Słońce trochę przygasło, gdy Brown dunkował. I blokował. Czyżby zachęcił wtedy do siebie włodarzy Suns?

Portland Trail Blazers przygarnęli najstarszego na spółkę z Grantem Hillem gracza NBA – Kurta Thomasa. Mimo wieku jest to gracz nadal bardzo pożyteczny, który przyda się na środku Blazers tym bardziej, że nie wiadomo, kiedy wróci Greg Oden. By the way – jest coś, co łączy obu Panów:

Deal z dzisiaj – JJ Barea z Dallas trafił do Minnesoty. Nie wiem, czy Portorykańczyk przeczytał w Internecie, jakie temperatury panują w okolicach Minneapolis, ilu rozgrywających już mają Timberwolves i że Kevin Garnett już tam nie gra. Poniżej dobry przechwyt, oczywiście, nawiązując do tematyki tekstu, przeciwko Timberwolves:

PS. Na koniec Chris Paul przeciwko Clippers. Cieszcie się nim w koszulce Hornets, bo już w niej nie wystąpi.

PS2 – I jeszcze Mikhail Prokhorov z Władimirem Putinem.    Jakbyście nie wiedzieli – nasz Michaił zadeklarował start w wyborach w Rosji przeciwko Władkowi.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

2 komentarze

  1. Bob pisze:

    Fajny pomysł. Z tego co mi się rzuciło w o czy to prime T-Maca był chyba jednak w Magic :)

  2. Enbiejowy pisze:

    aj, zawsze utoższamiam jego prime z 13 pkt w 35 sec :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *