Drobnym drukiem: Prezesie, chcę wzmocnień!

Z każdej strony jesteśmy ostatnio atakowani transferowymi doniesieniami. Nie zastanawialiście się czasem czy mogą one więcej zaszkodzić niż pomóc?

Popatrzmy na takich Los Angeles Lakers. Poprzedni sezon skończył się katastrofą i pogromem z rąk Mavericks. Na zasłużoną emeryturę wybrał się Phil Jackson. Już w tym momencie było wiadomo, że Lakers czeka rewolucja.

Zespół przejął Mike Brown, szkoleniowiec wydawałoby się zupełnie nie nadający się do Los Angeles – miasta w którym liczy się show. Zakładam jednak, że zmiana filozofii gry nie byłaby tak radykalna, a poza tym zawodnicy nie zapomnieli tego co przekazał im mistrz Phil.

Trzon zespołu wyglądał solidnie i poza zdecydowaną potrzebą wzmocnienia obwodu (rozgrywający) wydawało się, że znów będzie mógł walczyć o tytuł. Tacy gracze jak Bryant, Odom, Gasol, Bynum czy Artest nie zapomnieli z dnia na dzień jak się gra. Mało tego, mieli teraz jeszcze wielką motywację by pokazać, że wciąż są wielcy (Kobe), że są twardzi (Gasol), że mogą wziąć ciężar gry na siebie (Bynum) i że działalność pozaboiskowa nie rozprasza ich w grze (Odom, Artest).

Czy nie wystarczyło tylko poukładać to do kupy i doprowadzić trochę świeżej krwi? Sternicy Lakers uznali że nie. Od razu na pierwszym miejscu listy życzeń wylądował Chris Paul. Jasna sprawa, jak się bawić to się bawić, a LA zawsze chce tylko najlepszych. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o reperkusjach. Pierwsza próba została zablokowana przez Sterna, druga sama podobno rozeszła się po kościach. Bilans? Niezadowolony Odom (ma przejść do Mavs jedynie za ulgę finansową!), czujący się niepotrzebnymi Gasol i Fisher, zły Bryant (miały być wzmocnienia, a nie ma) i Brown który musi spróbować teraz to wszystko poukładać.

Na tym jednak nie koniec. Upada pomysł sprowadzenia Paula, więc powraca temat Dwighta Howarda. Lakers mają już przećwiczony schemat zabierania dominujących środkowych (Shaq, Kareem, Wilt) problem w tym, że w tej chwili oznacza to powiększenie grona graczy, którzy będą musieli się poczuć niepotrzebnymi. Magic wiedzą, że muszą wyciągnąć maksimum za Dwighta, a Lakers mają rywali w drużynach Nets i Mavericks. Co to oznacza w praktyce? Bynum i Gasol znów muszą się czuć niepewnie podobnie zresztą jak grupa zadaniowców z końca ławki rezerwowych.

Z mojej perspektywy wygląda to trochę jak zabawa z ESPN Trade Machine, a nie zarządzanie ludźmi w realnym świecie. Oczywiście może się zdarzyć tak, że Kupchak znów zostanie królem polowania i sprowadzi nawet obie gwiazdy, ale jeżeli nic z tego nie wyjdzie to może oznaczać to koniec takich Lakers jakich pamiętamy z czasów Jacksona.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

12 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    W tym roku to już są przegrani, Stern im nie pozwoli na ściągnięcie 2 gwiazd nawet jakby tylko mieli grać we trójkę… ;-))

  2. WhiteD pisze:

    Nie na to by się zgodził nawet Stern :P Możecie mieć 5 gwiazd ale żadnego gracza więcej… wtedy będzie po równo dla każdego…

  3. bulls2006 pisze:

    najeżdzanie na sterna mija się z celem. Na transfer z Magic do LAL to już w ogóle nie ma on wpływu

    • woy9 pisze:

      Jak nie ma skoro większość źródeł amerykanskich mówi jasno,że Demps i Williams czyli GM i trener chcieli tej przebudowy Martina Odoma i Scoli.Bulls 2006 ciągle masz jakąś własną nie opartą na faktach teorię.Stern sam wziął się za negocjacje..Demps pow.jasno razem z Montym chcieliśmy tego dealu i nie pozwolono nam wykonać naszej pracy!

    • bulls2006 pisze:

      woy9 czy przeczytałeś moją wypowiedź, bo nie jestem pewien. Napisałem, że Stern nie ma wpływu na transfery pomiędzy Orlando a LAL, a Ty wyjechałeś z opinią, że coś wciąż, i że jeszcze sobie coś tworzę

      A w NOH wiadomo, że ma wpływ, w końcu reprezentuje właścicieli,- a właściciele byli przeciw wymianie z LAL, to trudno mieć o to pretensje, że uznali że to nie w ich interesie. Nawet jeżeli byłoby to w ich interesie to jako właściciele sami mają prawo o tym decydować. I nie rozumiem osób twierdzących inaczej, i w tym jestem konsekwentny

    • bulls2006 pisze:

      Stern reprezentuje właścicieli, ale nie jest sam właścicielem, więc sprawa się komplikuje- musi się liczyć ze stanowiskiem 29 klubów, dlatego ma wpływ na wymiany NOH, ale nie nieograniczony

    • woy9 pisze:

      Akurat tak co od razu zaznaczyłem słowami jak nie ma,co do obwiniania Sterna?zepsuł całą zabawę i wprowadził dyktaturę co widzą ludzie znający ideę komunizmu.sprzeciw wyraził niedowartosciowany Dan Gilbert o czym pisałem w gwiezdnych wojnach.on to nie cała liga.teraz lakers zechcą pozyskać Howarda ,Cuban i Prokchorov robią ale,Stern to klepie i mówi veto.tak samo czyż nie?

  4. Mac pisze:

    Kupchak tymi transferami stawia chyba wszystko na jedną kartę. Jak się uda to będzie wielki, a jak się nie uda to będzie tragedia… Ja jednak uważam, że bardzo dobrze kombinuje, bo Lakers trzeba trochę zmienić i odmłodzić.

  5. KobeFan pisze:

    Trochę się wszystko sypię, ale ja już się na to przygotowałem wielcy Lakers są już skończeni teraz trzeba skupic się na zarobieniu jak największej ilości pieniędzy Kobe`go jak najszybciej przenieśc na emeryturę i budowac zupełnie nowy zespół wokół Bynum`a. Taka jest moja wizja.

  6. fau pisze:

    Tak, jasne. Bo łatwo było przewidzieć zablokowanie transferu przez Sterna. Ta sytuacja jest nienormalna – GM Hornets wyraził zgodę – w każdej innej ekipie oznacza to realizację wymiany. Przez zamieszanie z tą blokadą wymiany, Lakers nie mogli realizować dalszego ciągu swojego planu i pewni zawodnicy, których mieli w planach trafili do innych ekip, bo trudno oczekiwać, że będą czekać, co zrobi nieprzewidywalny Stern.
    Więc oczywiście zgadzam się z autorem artykułu – Kupchak zabawił się kosztem zawodników. Przecież łatwo było przewidzieć zblokowanie wymiany przez Sterna. Jaaaaasne.

  7. Bobrzy pisze:

    Uwielbiam Howarda i jego chciałbym widzieć w Lejkersach jak najszybciej, ALE sprawą absolutnie palącą jest pozycja point-guarda, którą L.A. ma obsadzoną potwornie słabo jak na swoje aspiracje. Fisher to już dziadek, nie jest w stanie dźwignąć drużynę na swoich barkach, byłby dobry na ławę ale nie na pierwszy skład.

  8. Krzychair pisze:

    Może Fisher też schudł jak Love i Perkins….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *