Brandon Roy kończy karierę

Jak poinformował na swoim Twitterze Chris Broussard z ESPN, Brandon Roy postanowił zakończyć sportową karierę.


Rzucający obrońca Portland Trail Blazers powinien oficjalnie ogłosić swoją decyzję jeszcze w piątek na specjalnie zwołanej konferencji. Powodem zakończenia przygody z koszykówką przez 27-letniego zawodnika są ciągłe problemy z kontuzjami kolana, które dręczą go już od kilku lat.

Roy został wybrany z szóstym numerem Draftu 2006 przez Minnesotę Timberwolves, skąd niemal natychmiast został wymieniony do Blazers w zamian za Randy’ego Foya. W sumie rozegrał 321 spotkań w NBA, ale tylko 47 w ostatnich rozgrywkach. Jego średnie z pięcioletniej kariery to 19 punktów (46% FG), 4.7 asyst i 4.3 zbiórek.

Blazers rozważali nad skorzystaniem z prawa amnestii na kontrakt Roya, ale w wypadku zakończenia kariery przez gracza z powodów zdrowotnych, jego umowa jeszcze przez rok będzie się wliczała do salary-cap.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

22 komentarze

  1. Felo napisał(a):

    szkoda..świetny zawodnik

  2. Cosmo napisał(a):

    Wielka szkoda :( Powodzenia w dalszym życiu Roy, będzie mi ciebie brakowało w Portland

  3. 23mjbulls napisał(a):

    szkoda mógłby iść do byków i z ławki dodać
    parę punktów

    • WhiteD napisał(a):

      Byki radziły by sobie całkiem nieźle gdy Rose nauczył się porządnie rozgrywać – znaczy innym dogrywać, a nie siebie kreować… tak to nawet jakby dostał Duranta to pewnie by płakał że nie ma komu podawać… na chwile obecną Bulls to najgorsza drużyna dla strzelca, bo trzeba się użerać z Rose – zamiast szukać po cholerę SG, powinni poszukać porządnego PG i dać już temu Derrikowi robić to co D-Rose robi najlepiej i najbardziej lubi. Rozgrywanie niech zostawi tym co umieją rozgrywać :P

      A Roy… szkoda chłopaka; ale to chyba dobra decyzja – w jego przypadku niestety medycyna póki co nie zrobi za wiele, niby są jakieś opcje typu ekhm sztuczne stawy, ale nie jest to zabawa dla sportowca. Ciekawe czym się teraz zajmie, zawsze może wybrać zawód etnologa or karierę naukową :P Książki pisać albo coś… może by wtedy ludzie uwierzyli w istnienie koszykarzy którzy są inteligentni i nie musieli pożyczać testów od kolegów.

  4. bargnani7 napisał(a):

    Bez jaj no ludzie :(

  5. jomn napisał(a):

    smutny dzień w NBA

  6. GeoClippers napisał(a):

    Poprawcie literówkę w tytule :)

  7. Mateusz Król napisał(a):

    Bardzo szkoda Roy’a, on jest jednym z tych zawodników za którym przepada chyba każdy – nie jest tak z LeBronem ani Bryantem. Roy to świetny gracz i jeden z moich ulubionych, przykre są okoliczności zakończenia kariery, ale G4 przeciwko Mavericks i 18 punktów w ostatniej kwarcie przejdzie do historii…

  8. woy9 napisał(a):

    Ciekawe..gdzie by były byki gdyby nie najmlodszy mvp w historii nba.ma mizerna dwójkę ,słabego przeplaconego Boozera i kontuzjogennego Noaha a wygrywają 60 spotkań.i gra mniej sam niż Jordan mając słabszych partnerów,asystujac siedem razy w meczu

    • WhiteD napisał(a):

      Trudno powiedzieć – Rose jest świetnym graczem, acz delikatnie przereklamowanym bo na MVP to on jednak nie zasłużył, bo w tej lidze jest kilku graczy lepszych od niego. Mam nadzieje że mu to MVP nie zaszkodzi.
      On nie lubi podawać, woli atakować kosz – efekty są takie że w tej drużynie chyba nawet najlepszy strzelec wyszedł by na sierotę, bo dostawałby piłkę z konieczności :P. Rose często podaje bo musi; a nie dlatego że taki jest plan i jakaś kreacja gry. Ale podaje, więc jeszcze nie jest z nim tak źle, bo przecież są tacy malowani PG co nawet podawaniem się nie przejmują bo i po co – choć najlepsze dla niego będzie przesunięcie na SG. Wade’a też początkowo wpychano na PG, ale ktoś poszedł po rozum do głowy – i Wade zdobył mistrzostwo. Iversona też trzymano na PG, bo niski…
      Rose też powinien grać na SG – wtedy dopiero będzie mógł pokazać wszystkie swoje atuty.
      Żeby nie było – z Westbrookiem jest podobny problem, on też ma problem z wewnętrznym rozdarciem na PG/SG. Albo jedno albo drugie.
      Prawdziwych PG w tej lidze jest przecież sporo; fakt że zwykle nie są oni widowiskowi, nie trzaskają punktów na potęgę itp. chyba że nazywają się Paul. Ale są – Rose i Westbrook na tym tle wypadają dość słabiutko.

    • woy9 napisał(a):

      Teraz Kobieto pojechalas po bandzie.na mvp nie zasłużył..dobry żart.najbardziej wartosciowy znaczy najwięcej wnosi do zespołu a tak było.

    • ess13 napisał(a):

      No sorry, ale kto jak kto na MVP zasłużył D.Rose – dla mnie osobiście to najlepszy „niski” zawodnik w NBA od czasów Iversona.
      A co do konkurowania z nim w zeszłym sezonie o MVP – tylko Durant mógł coś powalczyć, ale on był wspierany przez Westbrooka i miał wsparcie Perka, a Rose … no cóż, aż takich partnerów nie miał – Noah, Deng, Booz – bez urazy panowie.

      ess13

    • WhiteD napisał(a):

      Rose jest MVP swojej ekipy – niekwestionowanym. Ale do MVP ligi brakuje mu jeszcze trochę; ale NBA to liga gdzie nie zawsze dostaje się coś za zasługi… czasem chodzi o reklamę, promowanie jakiegoś gracza… nawet najwięcej wygranych spotkań, nie przykryje tego że Rose na tle innych graczy którzy mogliby dostać w zeszłym sezonie nagrodę MVP wypada po prostu cienko… już Durantowi by się ona bardziej należała… James, Wade, Nowitzki czy Howard, ba nawet Bryant bardziej by zasługiwali na te nagrodę. Bo byli po prostu lepsi. Rose powinien dostać MIP – też bezdyskusyjnie, ale do MVP… no cóż, nie jest to pierwszy raz gdy liga wybiera kogoś na zwycięzce mając w nosie jakość; jak z konkursem wsadów – DeRozan i McGee mieli lepsze dunki; ale i tak wygrał Griffin…

    • Łukasz napisał(a):

      Pierdolisz tak, że się tego czytać nie da. Rose to jest typowy combo guard, czyli kolejna ewolucja na pozycji PG i nic na to nie poradzisz, że się koszykówka rozwija. Spójrz sobie na Rondo który robi masę asyst (ma wokół siebie szuterów więc to jest sztucznie nabite) ale rzut ma taki że na dystansie jest zostawiany samemu sobie i nawet nie próbuje się przymierzać do rzutu. :) Rose na SG? Oglądasz czasem mecze i wiesz kogo by musiał bronić na SG, i kto by mu kontestował rzuty?

    • woy9 napisał(a):

      Niestety jak pisze Łukasz czytać się nie da ,punktujacy obrońca definicja point guard.a Deron też jest combo i tych klasycznych co rok mniej

    • ckje napisał(a):

      Jak Rose powinien grać na SG a nie na PG to westbrook chyba w ogóle nie powinien grać w kosza, bo też lubi atakować kosz bardziej niż podawać, a rzucać za bardzo nie umie, więc na SG też słabo go widzę idąc Twoim tokiem myślenia (w końcu SG to rzucający obrońca i rzucać umieć musi). Mamy 2 typy rozgrywajacych shoot first i pass first i od lat to funkcjonuje. A Rose z roku na rok jest coraz lepszy i nie zdziwie sie jak bedzie sypal po 10 asyst jak bedzie mial komu podac.

  9. ess13 napisał(a):

    Gdyby dzisiaj odszedł LBJ – trudno, bardzo dobry gracz, ale płakał nie będę.

    Gdyby dzisiaj odszedł Kobe – trudno, nie lubiałem go za jego panoszenie się na boisku, życie.

    Gdyby dzisiaj odszedł Melo – trudno, Melo jest ok, ale wolałem go w Nuggets.

    Ale dzisiaj odszedł Roy… Brandon Roy – przechodzę traume… jest to świetny zawodnik. W meczu z Mavs, ale nie tylko udowadniał, że wysoki numer w drafcie nie jest wyssany z palca.
    Miał charakter do bycia liderem, a przy okazji sporo pokory przez co kibice (w tym moja skromna osoba) kochali go.
    Ogarnia mnie smutek, porównywalny do tego który towarzyszył mi przy odejściu Iversona z Sixers.

    Tu już nie chodzi o pieniądze bo zarobił pewnie sporo, tu chodzi o miłość… miłość do koszykówki i potworny ból w sercu gdyż nie może już grać. Ma dopiero 27 lat – mógłby grać conajmniej 3-4 lata na najwyższym poziomie… gdyby wrócił do gry Oden to Roy mógłby zdobyć mistrzostwo w Portland… a tak, odchodzi – Wielki Niespełniony, ale My zapamiętajmy go jako Brandona Roya – człowieka który potrafił wygrać mecz nie do wygrania z Mistrzami NBA, człowieka który przegrał ze zdrowiem, ale człowieka który dla dobra drużyny potrafił wznieść się na wyżyny i kto wie czy nie doskierał mu ból… jedno jest pewne, w tym meczu nie był sam… Pan był przy nim, bo takie rzeczy można określać tylko w jeden sposób…

    • WhiteD napisał(a):

      Roy jest inteligentnym facetem – to było widać w jego grze. Te decyzje zapewne więc przemyślał. Rany ten człowiek miał 6 poważnych operacji, praktycznie nie ma już kolan – mógłby oczywiście próbować, ale czy nie skończył by przez to na wózku? Niby da się sporo naprawić, ale pewne rzeczy są no nienaprawialne. Albo ich naprawienie dyskwalifikuje z uprawiania sportu; bo nie wiem czy Roy z czymś takim jak jeden z moich dziadków, który ma takowe rozwiązanie w swoich kolankach – nie jest ono idealne, ale nie boli. A to ból jest tu największym problemem, i inne bonusowe efekty, ala stan zapalny. Nic fajnego, i jeśli Roy do wyboru ma zagryzanie zębów i walkę z wiatrakami – to wybrał spokój. Co będzie robić – jego sprawa, on ma sporo możliwości :P

    • ess13 napisał(a):

      Możliwości ma wiele, może zainwestować kasę którą zarobił, może żyć do końca życia na wysokim poziomie, może zostać asystentem trenera Portland etc. albo kimś w sztabie, może komentować spotkania w jakiejść telewizji…

      Sęk w tym, że przed rozpoczęciem sezony myślałem sobie: „Kto może namieszać w sezonie tak jak Memphis… no kto… NY? Oni to muszą napieszać, ale kto jeszcze… Denver… niee… Sixers? E… to jest max. 2 runda PO, Cavs?… chyba za wcześnie… Portland? Hmm… TAK! Aldridge w życiowej formie, Camby – jak nie teraz to kiedy? Felton – dla mnie najlepszy zadaniowy PG po Rondo, Wallece – jak się zbierze w sobie to może poszalec nawet w finale z LeBronem, liczyłem że zobaczę Odena no i że jednak Roy będzie na tyle zdrowy aby grać po 25+ minut i dawać 15+ punktów… a teraz… Brandon to gracz a’la Kobe, tylko bardziej wyniszczony – tak myślałem… no cóż…”

      – a może jednak Portland dla Brandona zrobi niespodziankę i zafunduje koledze pierścień na dowidzenia… napewno będą walczyć.

  10. Krzysiek napisał(a):

    COOOOOOOOOOOOOOOOO? Przecież jakies 4 dni temu poszedł do władz Blazers i mówił, że się wspaniale czuje i jest gotowy wychodzić w pierwszej piątce. Nie rozumiem tego.

  11. Kowiak napisał(a):

    Już jestem po pierwszym szoku i na trzeźwo sobie myślę, że tak właśnie rodzą się legendy…w pewnym sensie nie mógł sobie znaleźć lepszego momentu na zakończenie kariery jak po takim meczu z Mavs…takim będziemy Go pamiętać…bo mimo szczerych chęci ja bardzo wątpie w to, że osiągałby tego typu wyżyny…Jest to mój ulubiony zawodnik NBA ever, ale myślę, że wolę to niż późniejsze rozmienianie się na drobne a’la T-Mac, Iverson…Cholernie za to bym chciał, aby dołączył do sztabu Blazers.

  12. majecha napisał(a):

    Szkoda i Brandona i szkoda słuchac tego paplania czy Rose zasłużył na MVP.
    Sezon zaraz rusza, co było to było, zobaczymy co zrobi w przyszłym roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *