Dzień po dniu..Historia NBA od A do Ą (22)

Autorzy:Karminadel24 & Woy9

28.XI

Urodziny obchodzili min.:

– Leandro Barbosa (29 lat)
– Andrew Bogut (27)
– Johnny Newman (57)

Ciekawostki:

  • W 1969. Knicks rzucając 6 punktów w ostatnich 16 sekundach zdołali pokonać Royals 106-105 i ustanowić tym samym rekord NBA, wygrywając 18 meczy z rzędu. Ich rekord pobili w sezonie 1971/72 zawodnicy Lakers gromadząc 33 zwycięstwa z rzędu.

  • W 1983. Michael Jordan i Sam Perkins trafili po raz pierwszy na okładkę Sports Illustrated. Dla Jordana był to pierwszy ale nie ostatni raz.
  • W 1986. Celtics pokonując San Antonio 111-96 ustanowili rekord 38 zwycięstw z rzędu we własnej hali.
  • W 1997. Michael Jordan zdobył 26pkt i zepchnął Elvina Hayesa na 5 miejsce na liście All-Time Scoring. Wynik Jordana wynosił wówczas 27,332 punkty.

Dziś nie będzie o solenizantach, o świetnych meczach ale o rekordach strzeleckich. I to nie byle kogo, bo samego Reggie’go Millera. Wiemy jaką rolę odgrywał „Killer Miller” dla Indiany, dla całej ligi i oczywiście w psychice Spike Lee (Spike Who ?) 0:16…

Niewiarygodne, co Reggie pokazał całej Indianie przez 18 lat gry. Kogo interesuje że nie zdobył nigdy tytułu, że nie był w stanie pokonać Bulls w 98’, że przegrał finały w 2000 z Lakers. Kiedy wybrany z #11 w drafcie trafił do Pacers w roku 1987 prosto z UCLA, wszyscy pukali się w czoło. To brat Cheryl? Wszyscy patrzeli na niego przez pryzmat siostry, ówczesnej sławy żeńskiej koszykówki. Kim jest ten koleś?

 

Po latach, kiedy podczas ostatniego meczu Playoffs roku 2005 przegranego z Pistons, schodził z parkietu ludzie skandowali jego nazwisko i płakali. To właśnie jest idealny przykład koszykarza, który nie gadaniem, a graniem musiał udowodnić wszystkim ile jest wart. Dziś zastanawiamy się co zgotują kibice w The „Q” Arena, gdy James przyjedzie do Cleveland. A przecież był królem, półbogiem, bożyszczem dla tych ludzi. Zrobiono z niego Króla zanim jeszcze wszedł na parkiet. Po siedmiu latach chcą biegać za nim z maczetą.

Reggiem było inaczej. Ilu graczy spędziło całą swoją karierę w jednym klubie. Ilu przywiązało się tak bardzo że nie chciało odejść, ilu zostało lojalnymi aż do końca, pomimo tego że stosunkowo mało osiągnęli (złoto na IO w Atlancie 1996 i MŚ w Kanadzie 1994,w NBA to mało ). Nie znam praktycznie nikogo. Kobe? Swoje już zgarnął. Który z graczy grał całą karierę w jednym klubie, nie zdobywając tytułu. Nie przypominam sobie. Podpowiedzcie! (Stockton, Rik Smits i….)

Co by nie mówić o Millerze, postać sztandarowa, postać zasłużona i godna podziwu. W Indianie znana bardziej niż Michael Jordan, Michael Jackson czy Barack Obama : ).

Wracając do rzeczy.

28.XI. 1992 roku Miller z kolegami wybrali się do Charlotte, by poprawić sobie nastrój po dość słabym początku sezonu (6-6).Trafili na ciężkiego przeciwnika z Mourningiem, L. Johnsonem i Bogues’em. Od początku spotkanie należało jednak do jednego gracza. Był nim Reggie Miller. 57 punktów (16/29 z gry,4/11 za trzy,21/23 z linii),8 asyst. Naprawdę poczuł wiatr w żagle od pierwszych minut i nie odpuścił ani na chwilę. Pacers wygrali 134-122 pozbawiając gospodarzy złudzeń, kto jest lepszy.

W ciągu 18 lat gry Reggie opuścił tylko 55 spotkań w sezonie regularnym, co naprawdę jest niesamowitym wyczynem zwarzywszy na fakt, że Reggie będąc małym dzieckiem ledwo się poruszał, przez deformacje stawu biodrowego miał niesamowite problemy chodzeniem. Dla mnie jeden z najlepszych zawodników w historii, z pewnością dla wielu z Was również. Niepokorna mizerota…

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. WhiteD pisze:

    Reggie to ten typ gracza który swoją ciężką pracą udowadnia wszelkim krytykom że nie trzeba być jakimś super atletą… trzeba za to ciężko pracować i rozwijać to coś. On miał chyba jeden z najlepszych rzutów w całej lidze… dzisiaj ludzie czepiają się Rondo że niby nie ma rzutu – tylko że w dzisiejszej NBA jakaś połowa zawodników nie ma rzutu, z drugiej połowy część rzuca w niezupełnie poprawny sposób, ale jako że trafiają to można im te defekty wybaczyć :P
    Można wręcz odnieść wrażenie że dzisiaj większość graczy potrafi wykonać layupa (nawet niesamowitego), robić wsady (nawet niesamowite), ale rzucać to już większość nie potrafi…

  2. Bob pisze:

    Reggie miał niezłą wprawę w dzieciństwie. Pod kosz nie miał prawa wchodzić bo tam zawsze była Cheryl, więc musiał rzucać z większej odległości :)

  3. woy9 pisze:

    warto dodać ,że jako dziecko miał krzywicę kości i trochę mu to zajęło zanim zaczął grać w kosza.

  4. WhiteD pisze:

    No to wiem – co pozwala dojść do chorego wniosku że tylko wybrakowani gracze stają się świetnymi strzelcami…
    Ray ma nerwicę i cholera wie co jeszcze, Durant jest tak chudy że pewnie też bali się go puszczać pod kosz, Nowitzki ma zdaje się jedną nogę krótszą… Bird jak wiadomo nie imponował formą… Nawet Manute Bol miał jakiś rzut… co u centrów jest zjawiskiem niemal nadprzyrodzonym…
    Na to wychodzi że jak ktoś jest zdrowy i wysportowany to po prostu nie chce mu się ćwiczyć, a ci co są chudzi or wybrakowani nie mają wyboru, chyba że chcą żeby ich zgnieciono pod koszem…
    Tylko dlaczego Rondo nie umie rzucać, w końcu jest taki chudy :P

  5. woy9 pisze:

    a Abdul Rauf (sundrom Tourette’a) i Chris Mullin (alkoholizm)..

  6. majecha pisze:

    Ewing, Barkley, Malone, Stockton i Miller – oni nie muszą mieć pierścieni, by być legendami. tu chodzi o charakter nie o świecidełka.

  7. WhiteD pisze:

    W sumie byłby niezły artykuł o popsutych i niedomagających zawodnikach :P
    Doliczmy jeszcze Maravicha też zdaje się alkoholik… któryś tam gracz – nie pomne który – nie ma zdaje się kawałka palca…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *