Starcie Tytanów cz. 3

Autor: Kuba Kacprzak

Powracamy ze Starciem Tytanów! Pomimo że lockout się skończył i 25 grudnia obejrzymy w akcji najlepszych koszykarzy świata (nie Adamie Morrisonie to nie o Tobie…) to nasza seria będzie trwać. Dziś starcie prawdziwych Tytanów. Gigantów koszykówki i dwóch wielkich firm. Los Angeles Lakers vs Chicago Bulls. Jeziorowcy konta Byki. Jordan przeciwko Bryantowi. Jesteście gotowi?!


Arena: The Great Western Forum

Chicago Bulls:

#1 Derrick Rose (191 cm, 22 lata)

#23 Michael Jordan (198 cm, 33 lata)

#33 Scottie Pippen (201 cm, 26 lat)

#91 Dennis Rodman (203 cm, 36 lat)

#53 Artis Gilmore (218 cm, 29 lat)

Trener: Phil Jackson

 

Los Angeles Lakers:

#32 Ervin „Magic” Johnson (206 cm, 28 lat)

#24 Kobe Bryant (198 cm, 31 lat)

#22 Elgin Baylor (196 cm, 25 lat)

#42 James Worthy (206 cm, 27 lat)

#34 Shaquille O’Neal (216 cm, 28 lat)

 

Trener: Pat Riley

Są sytuacje w naszym życiu gdy dzieje się coś niewiarygodnego. Rzeczy o jakich nigdy nie marzyliśmy, lecz sprawiają nam one ogromną radość. Dzisiejszy mecz będzie lepszy od trójkąta z Megan Fox i Angeliną Jolie. Zapamiętacie to spotkanie jak najpiękniejszy mecz koszykówki w historii. Obydwie ekipy zdobyły łącznie 22 mistrzostwa, a w swoich składach mają graczy, którzy zdobywali wszelkie możliwe tytuły indywidualne.

Na rozgrzewce widać skupienie na twarzach wszystkich koszykarzy. Oczywiście Magic uśmiecha się w swoim stylu do fanów, ale wszyscy wiedzą, że jest już gotów do walki. Bryant patrzy nieco zazdrośnie i złowrogo w stronę MJ’a. Kobe chce tym meczem pokazać, że to on jest lepszy. Jedynie Shaq i Robak wyglądają na wyluzowanych. Big Diesel zabawia publiczność tańcem, a Dennis paraduje przy linii bocznej w nowej fryzurze o gamie barw większej niż tęcza.

Ciężko jest wskazać faworyta. Na każdej pozycji zmierzą się równorzędni przeciwnicy. Magic to mistrz asyst i pod tym względem ma przewagę nad Derrickiem, lecz szybkość i lepsza technika stoją po stronie młodziaka z Wietrznego Miasta. Jednak Rose będzie musiał uważać na wejścia pod kosz. Duża przewaga wzrostu Johnsona powoduje, że rozgrywający Byków może nadziać się na kilka bloków. Pozycja nr 3 zapowiada się równie ciekawie. Baylor konta Pippen. Obydwaj doskonali w ataku i obronie. Słabe punkty? Brak.

Scottie ma lekką przewagę wzrostu, lecz dla Elgina nie będzie to problem. Obaj powinni doskonale walczyć na tablicach i być niezwykle groźni w kontrach. Minusem Bulls jest to, że Rodman nie da im zbyt wiele pożytku w ataku. Jednak mając takich strzelców jak Jordan czy Rose nie powinno to być wielkim problemem. James Worthy to jednak klasowy zawodnik, który zarówno w blokach jak i zbiórkach nie ustępuje Robakowi. Tutaj walka na łokcie będzie niezwykle ostra! Większe szanse na dominacje ma za to Shaq. Gilmore to oczywiście doskonały center o tym samym wzroście co O’Neal, jednak Big Diesel wydaje się lepszy technicznie i wiadomo, że to on ma większy arsenał zagrań. Na koniec najważniejszy pojedynek. Michael „Air” Jordan. Geniusz, Einstein koszykówki, Jego Powietrzna Wysokość. Naprzeciw niego Czarna Mamba. Kobe Bryant. Mistrz konta niepokorny uczeń.

Klucz do sukcesu dla obydwu zespołów jest taki sam. Nie dać się sprowokować. Bryant, Rodman i O’Neal to gracze wielcy, ale i tak samo wybuchowi. Podczas starć Shaqa z Dennisem o zbiórkę będzie iskrzyć jeszcze mocniej niż podczas zjazdu spawaczy. Kobe musi także zapomnieć o tym, że chce udowodnić coś Mike’owi. Jordan udowadniać nic nie musi. On doskonale zna swoje umiejętności. Dużo będzie zależeć od Baylora. Jeśli skrzydłowy Jeziorowców będzie umiał powstrzymać wejścia w trumnę Pippena i sam wyciągał go na dystans to Lakers mają szansę. Szybkościowo przewaga należy do Byków.

Mecz będzie niezwykle wyrównany i zakończy się po dwóch dogrywkach. Na koniec czwartej kwarty sfaulowany zostanie Shaq i nie trafi dwóch rzutów wolnych przez co utrzyma się remis. W dogrywce znów będzie równa walka, a na 12 sekund przed końcem po punktach Rose’a, który zdąży uciec spod opieki Magica Bulls będą prowadzić dwoma oczkami.

Jednak ostatnia akcja dogrywki należeć będzie do Bryanta, który po zasłonie od Shaqa rzuci za dwa genialnego fadeaway’a. Druga dogrywka zacznie się od prowadzenia LA 8 punktami, lecz sprawy w swoje ręce weźmie Jordan, który trafi trzy trójki z rzędu i będzie remis. Na 22 sekundy przed końcem za trzy trafi Bryant. Lakers prowadzą 122:120. Rose nie bierze piłki. Dostaje ją od razu Jordan, do którego od razu podbiega Bryant i próbuje pressingiem zmusić do nieoddania rzutu. Podbiega nagle Rodman i stawia zasłonę. MJ się urywa, a Kobe zostaje w tyle. Wydaje się, że MJ spróbuje wejść pod kosz. Jednak z szybkiego biegu momentalnie zatrzymuje się przed linią rzutów za trzy i wyskakuje do góry nad próbującym zablokować go Baylorem. Jordan oddaje rzut, a publika na stojąco patrzy czy piłka wpadnie

Bryant nie może uwierzyć. Pat Riley wściekle rzuca ręcznikiem o parkiet, a Shaq stoi i kręci z niedowierzaniem głową. Rodman i Pippen podnoszą Michaela i krzyczą: Król jest tylko jeden! Sam MJ nie ukrywa wzruszenia. Widać w jego oczach łzy. Ostatecznie mecz kończy się wynikiem 123:122 dla Bulls. MVP zostaje oczywiście MJ. Najwięcej punktów zdobędzie Mike, najwięcej zbiórek będzie miał Rodman, a asyst Johnson. Najgorszy na parkiecie okaże się Gilmore, który nie poradził sobie z Shaqiem.

Chicago Bulls – Los Angeles Lakers 123:122

MVP: Michael Jordan (42 pkt, 8 zbiórek, 7 asyst, 4 przechwyty)

Najwięcej pkt: Jordan: 42

Najwięcej zbiórek: Rodman: 17

Najwięcej asyst: Magic Johnson: 16

Najwięcej przechwytów: Rose: 6

Najwięcej strat: Gilmore: 5

Najwięcej bloków: O’Neal: 10

10 komentarzy

  1. Bob pisze:

    Kareem na PF w miejsce Worthy’ego i wygrana LAL pewna :)

  2. LA ! pisze:

    LA lepsza paka i tak !

  3. Kacper Rydz pisze:

    Nie zapominajcie o Wilcie :)

  4. El pisze:

    Po 1. Prędzej Baylor niż Worthy na PF. Elgin grał prawie całą karierę na PF:))
    Po 2. Świetna zabawa. Już kiedyś pisałem że macie masę świetnych pomysłów i mam nadzieję że będziecie je kontynuować po rozpoczęciu sezonu.
    Po 3. Szkoda że nie uwzględniacie rezerwowych. Wtedy Lakers ZMASAKROWALI by Bulls. Wystarczy wymienić West, Wilt, Kareem, Odom, Gasol, Mikan, Gail Goodrich czy wielu innych!! Pierwsza piątka mocniejsza wydaje mi się w Bulls… Chociaż też nie do końca. Magic giga przewaga nad DR1 Jordan nie aż tak wielka nad Kobe Pippen nad Woorthym? Nie… Remis. Pod koszem Bulls nic nie zdziała w ataku a sam Rodman nie zatrzyma Shaqa i Baylora którzy w ataku byli zabójcami. A w obronie wcale nie gorsi:)

  5. woy9 pisze:

    NOBODY BEATS CHICAGO!!Nate Thurmond za Gilmore’a,ponadto:super defensor Jerry Sloan,wyborny strzelec George Iceman Gervin, w odwodzie Chicago Horace Grant,Toni Kukoc,Ron Harper,Ron Artest,Elton Brand,Brad Miller i Paxson za trzy!!!!:)

  6. KobeFan pisze:

    Ja ta bym wolał parę Chamberlain i Jabbar, ale jak kto lubi.

  7. Kuba Kacprzak pisze:

    Wilt grał dla Filadelfii, a Kareem dla Bucks więc nie mogli w LA zagrać :)

  8. Marcin#10 pisze:

    A Shaq grał dla Orlando, Miami, Bostonu i Cleavland, większym Lakerem jest Wilt i Kareem niż Shaq! I jak dla mnie z uwzględnieniem rezerwowych to pewna wygrana Lakers, a co do pierwszych piątek to ja też bardziej stawiam na Lakers.

  9. majecha pisze:

    1. Rodman nie raz zatrzymywał Shaqa.
    2. Pip był lepszym defensorem niż Worthy shooterem więc jak dla mnie James bez szans ze Scottiem.
    3. MJ – Kobe … bez jaj
    4. Ze Sloanem w składzie Bulls mieliby 4 z 20 najlepszych defensorów w historii gry w składzie (MJ-Pip-Worm-Sloan)

    Jedynym mankamentem jest dysonans pomiędzy Rose’em a Medżikiem. Tutaj DR mógłby być zmiażdżony, ale miałby tez przewagę szybkości(faule).
    Jeśli chodzi o przewagę Centrów Lakersów Byki nie raz udowodniły, że moga grać z największymi gwiazdami -wielkoludami bez środkowego lub z Longleyem w składzie:)

  10. d-rose pisze:

    Cyba wygrali by lakersi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *