Van Gundy: „Knicks potrzebują jeszcze jednej gwiazdy”

Ian O’Connor z ESPN postanowił dowiedzieć się co o aktualnej sytuacji New York Knicks myśli ostatni trener który doprowadził ich do Finałów. Jeff Van Gundy nie zawiódł dając do zrozumienia, że jedynie przy pomocy kolejnego świetnego gracza jego były zespół będzie mógł rywalizować z Heat czy Bulls.

Heat są tak dobrzy, że Nowy York będzie musiał dodać jeszcze jedne dobry element i dopiero wtedy starać się budować drużynę wokół takiego trzonu.

Mimo wszystko Jeff jest dość pozytywnie nastawiony do drużyny Mike’a D’Antoni’ego:

Myślę, że mogą skończyć w czołowej czwórce lub piątce na Wschodzie, a potem stać się zespołem mierzącym w tytuł w zależności od tego jakie podejmą decyzje personalne. Donnie Walsh wykonał niesamowitą pracę dając zespołowi szansę utworzenia mistrzowskiego składu. (…) To czego dokonał poprzez sprowadzenie Anthony’ego ze Stoudemire i wciąż nieprzekroczenie salary cap nie zostało wystarczająco docenione. Kamienie węgielne pod nowy zespół z wielkimi aspiracjami już są.

Trochę pochwał otrzymał także właściciel Knicks Jim Dolan:

Jim Dolan zawsze był gotowy wydawać pieniądze; zawsze chce podejmować wyzwania. Wykonał swoją pracę poprzez przekazywanie funduszy. Najważniejsze jest jednak to kto nimi zarządza, a Donnie Walsh wykonał same dobre ruchy.

Na końcu Van Gundy powiedział też trochę o samym trenerze:

Wydaje mi się, że Mike będzie trenerem Knicks przez długi, długi czas. Broń Boże przed rozstaniem z drużyną po tym sezonie. Mike będzie miał momentalnie dziesięć ofert z innych klubów ponieważ jest tak dobry w tym co robi.

Przez Jeffa może przemawiać trochę pragmatyzm. Już od dłuższego czasu bezskutecznie próbuje powrócić do ligi. Ostatnio ogłosił, że chętnie byłby nawet asystentem jednego z aktualnych szkoleniowców. Knicks byłoby pierwszym wyborem, a dla D’Antoni’ego nie byłaby to zła pomoc o ile tylko Van Gundy nie chciałby go szybko podsiąść.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *