Euroliga: podsumowanie V dnia w polskiej grupie

Za nami już piąta kolejka a zarazem piąty tydzień euroligowych zmagań w grupie D. Niestety ciągle nie możemy się doczekać wygranej Mistrzów Polski i tym razem znów zabrakło niewiele. Liczba porażek Asseco Prokomu wynosi teraz pięć z rzędu i oznacza to wyrównanie najgorszego wyniku sprzed roku.

Analizując piąty tydzień rozgrywek grupy D można rzec jedno, iż znów górą byli faworyci a drużyny niżej notowane dostały kolejne lekcje basketu na najwyższym poziomie.

Unics – Union Olimpija 81:51

Spotkanie w Kazaniu, wbrew moim oczekiwaniom nie było aż tak zacięte. Spodziewałem się tego choćby po dziewiczym tryumfie ekipy Saso Filipovskiego w starciu z  Asseco Prokomem. O ile Słoweńcy udanie rozpoczęli konfrontację (20:18) z Unicsem i dzielnie trzymali się do przerwy (34:39), o tyle trzecia kwarta to była przysłowiowa porażka eksportowego teamu ze Słowenii. Trzecia odsłona była obnażeniem słabego ataku przyjezdnych, wśród których tylko jeden gracz – dobrze nam znany z PLK Ratko Varda – przekroczył granicę 10 oczek (13).

Znów nie potrafił się odnaleźć w ataku, grający bardzo nierówno podczas swojego pierwszego sezonu na Starym Kontynencie, Danny Green (2/6 z gry i 4straty). Jeszcze gorzej prezentował się Sasu Salin (0/5 zza łuku).  Ponadto goście odnotowali blisko dwa razy więcej strat w porównaniu z gospodarzami ( 13:7 ). Nic więc dziwnego, że miejscowi skrzętnie wykorzystali nadarzającą się okazję do wygrania spotkania.

We wspomnianej trzeciej odsłonie goście dostali sromotne lanie (5:22) a katami przyjezdnych okazali się Mike Wilkinson oraz Terrell Lyday. Wilkinson zdobył 22 oczka, a Lyday 20 punktów. Ponadto drugi z nich grał bardzo wszechstronnie dokładając do dorobku 7 asyst i 4 zbiórki.  Oni oraz ich koledzy imponowali skutecznością zza łuku (44%, trafiając 11 prób).

Galatasaray – Barcelona 66:70

To miał być kolejny przysłowiowy spacerek Barcy mimo trudnego terenu jakim jest Stambuł. Zwłaszcza, że podczas drugiej odsłony goście uciekli miejscowym na 15 oczek i wyraźnie narzucili swój styl gry w niej (44:29). Swoje typowe rzuty trafiał J.C. Navarro (12pkt), wszechstronnością imponował Pete Mickael (10pkt/5zb/3 wymuszone faule) a pod koszami skutecznie spisywał się Erazem Lorbek (14pkt).

Przełomem w tym spotkaniu okazała się bardzo agresywna obrona miejscowych podczas czwartej odsłony. Zatrzymali oni faworytów na 9 oczkach, samemu rzucając 18 i walcząc o wygraną do ostatniej minuty. Rywalom zalazł za skórę Luksa Andrić (7/11 z gry i 17pkt) a do jego poziomu dostosowali się Joshua Shipp (3/5 zza łuku) i Erden Arslan (8pkt) . Zbyt duża liczba strat (13:11 na niekorzyść) oraz słabsza tego dnia dyspozycja przy rzutach za trzy ( 4 celne przy 9 Barcy) zadecydowały o minimalnej i przegranej Galatasaray. Kluczową stratę zaliczył Andrić, który nadepnął na linię końcową boiska pozbawiając swoich szansy na remis (wówczas było 65:68).

Barca pozostaje niepokonana z kompletem 5. wygranych. GS Medical Park ma na koncie bilans ujemny i tylko dwie wygrane oraz zajmuje czwartą lokatę w grupie. Kluczowe spotkania dla Turków to konfrontacje z Asseco Prokomem i Unionem Olimpiją. Na pewno meczu z Mistrzem Hiszpanii mogą oni żałować i przeżywać długo tę porażkę bo do wygranej zabrakło im dosłownie niewiele..

Montepaschi – Asseco Prokom 84:73

Kolejna ciężka przeprawa Mistrzów Polski już za nami. Nie specjalnie w spotkaniu z czołową ekipą ligi włoskiej widać było brak uciekiniera  Alonzo Gee. Choć nie imponowali skutecznością Jerel Blasingame i Adam Hrycaniuk (obaj po 1/7 z dystansu) to goście pozostawali w grze dzięki najlepszemu występowi Litwina Motiejunasa. Rodak trenera Pacesasa zanotował swoje rekordowe osiągnięcia w barwach Prokomu min.  26pkt i cztery celne rzuty zza linii 6.75m.

Równie solidnie prezentował się drugi lider gdynian Oliver Lafayette, autor 16pkt/7as/4zb i również czterech celnych rzutów zza łuku. Pomimo najniższej w sezonie liczby strat – 8 – przyjezdnym nie udało się wygrać w piątym kolejnym meczu.

O ile w polskich szeregach królowało dwóch liderów , o tyle w szeregach włoskiego teamu kluczem była gra zespołowa; bardziej zbilansowana w ataku i obronie. Wyjątkowo nie szło tego czwartkowego dnia Bo McCalebbowi (miał aż 7 strat). Dorzucił on jednak swoje 14 oczek, miał też przyzwoite – na wagę wygranej wsparcie – w osobach: Rimantasa Kaukenasa (tylko jedno pudło, 15pkt/6as/5zb) , Davida Andersena (10pkt i 9zb) i znanego kibicom PLK z występów w Polpaku Świecie – Davidowi Moss’owi (11pkt).

Zwrotem w tym spotkaniu okazała się świetna ofensywa na przestrzeni trzeciej kwarty. W niej miejscowi wrzucili do kosza Asseco Prokomu 33 punktu, a znakomicie trafiali obwodowi (11 na 24 , 48% za trzy). Ten szturm (33:20) mocno rozbił szyki obronne Tomasowi Pacesasowi i jego zespół nie był w stanie  już wrócić do równej gry podczas ostatniej i wygranej odsłony (22:19). By odnieść wygraną naszym ciągle brakuje jakiegoś istotnego elementu w grze. Tym razem miałem wrażenie, iż zespół cierpi na brak wartościowego podkoszowego (atlety), który mógłby zająć się zbiórkami i blokami przy doskonale spisującym się w ataku Motiejunasie. Może Fedor Dmitriev powinien dostać więcej szans niż para Łapeta – Hrycaniuk?

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

1 Odpowiedź

  1. Mateusz Król napisał(a):

    Warto dodać, że Navarro potrzebuje jedynie 14 punktów do zostania najlepszym strzelcem „nowożytnej Euroligi” (od 2000 roku).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *