Euroliga: podsumowanie piątej kolejki w grupie B

Kolejne, piąte już zwycięstwo odnieśli koszykarze CSKA Moskwa. Tym razem pokonali pewnie Unicaję Malaga. Swoją sytuacje bardzo utrudnili sobie za to gracze z Kowna, którzy sensacyjnie przegrali w Zagrzebiu z KK, dla którego było to premierowe zwycięstwo w rozgrywkach Euroligi. Sensację odnotowaliśmy także w Bambergu.


CSKA Moskwa – Unicaja Malaga 77-66

O ile Unicaja wygrała pierwszą kwartę tego spotkania i prowadziła do połowy drugiej”ćwiartki”, to CSKA zdecydowanie zdominowało resztę meczu. Sześć punktów z rzędu zdobytych przez Milosa Teodosica (19 pkt, 4 ast.) pozwoliło wyjść miejscowym ze stanu 26-27 na 32-27 i wygrać ostatecznie pierwszą połowę 34-29.

Wynik rozstrzygnął się w trzeciej kwarcie. Właściwie ciężko wyróżnić tylko jednego zawodnika wyróżniającego się w tej części gry po rosyjskiej stronie. Każdy kto pojawił się wtedy na parkiecie robił różnicę, co powodowało, że przewaga CSKA rosła w niesamowitym tempie.

Szybko rozgrywane akcje, napędzane przez niezawodnego w tym sezonie Teodosica przyczyniły się do 22-punktowego (60-38) prowadzenia, kiedy za trzy trafił AndreyVorontsevich w 29. minucie. Drużyna przyjezdna zupełnie nie miała pomysłu jak rozbić niezwykle skuteczną ofensywę rywali. Poza Teodosicem, kolejny świetny występ zaliczył Andriej Kirilenko, który rzucił 17 punktów oddając tylko 3 rzuty z gry. Dodatkowo zanotował 9 zbiórek, 6 przechwytów, 3 bloki i 2 asysty potwierdzając, że jest chyba najlepszym obecnie koszykarzem biegających po parkietach na Starym Kontynencie.

W ostatniej odsłonie Unicaja zbliżyła się jeszcze do CSKA na dystans ośmiu punktów dzięki trafieniom Joela Freelanda (14 pkt, 9 zb, 2 prz.) i Earla Rowlanda (12 pkt, 3 ast, 2 prz.), ale to wszystko na co było stać ekipę prowadzoną przez Chusa Mateo.

KK Zagrzeb – Zalgiris Kowno 80-78

Chorwaci zanotowali pierwszą wygraną w historii swoich występów w Eurolidze. Spotkanie od początku miało dość niespodziewany przebieg. Zawodzący dotychczas koszykarze Zalgirisu, mimo wszystko byli tym razem zdecydowanym faworytem pojedynku i raczej mało kto przewidywał ich porażkę. Jak się jednak okazało, wspierani przez 2000 widzów gracze klubu ze stolicy Chorwacji nie zamierzali odpuszczać.

Pierwsze 10 minut było jeszcze wyrównane, ponieważ zakończyło się prowadzeniem gospodarzy 20-19. To co działo się jednak w kolejnych ośmiu minutach jest ciężkie do wytłumaczenia. Zalgiris zupełnie stanął i nie radził sobie w ofensywie. Ten moment meczu zagrzebianie wygrali 20-6 i po 18 minutach prowadzili już 40-25.Punkty dla gospodarzy na zmianę zdobywali Krunoslav Simon (22 pkt, 4 ast, 4 zb, 4 str.) i Josh Heytvelt (17 pkt, 11 zb.). Wystarczyła chwila dekoncentracji, a przewaga do przerwy zmalała do zaledwie 4 punktów (40-36). Spowodowały to cztery głupie straty w ostatnich dwóch minutach.

Druga połowa to już zupełnie inny obraz gry. Nieustanna walka jaka toczyła się na parkiecie hali w Zagrzebiu doprowadziła do wyrównanej końcówki oraz 11 zmian prowadzenia, a także czterech remisów podczas trzeciej i czwartej kwarty.

Nerwowe ostatnie minuty lepiej wytrzymali miejscowi, którzy po punktach Mario Kasuna (11 pkt, 5 zb.) ogrywającego Robertasa Javtokasa (6 pkt, 7 zb.) objęli prowadzenie 78-77 na 46 sekund przed końcem. Tyle właśnie czasu mieli koszykarze Zalgirisu żeby przechylić szalę na swoją korzyść. Na ich nieszczęście w fatalnej dyspozycji był Sonny Weems (5 pkt, 1-8 FG), który w pierwszych czterech kolejkach był najlepszym zawodnikiem mistrza Litwy. Właśnie Amerykanin spudłował rzut, po którym co prawda ofensywną zbiórkę zaliczył Paulius Jankunas (24 pkt, 11 zb.). Faulowany przy próbie dobitki trafił tylko jeden rzut osobisty doprowadzając do remisu po 78 na 27 sekund przed końcową syreną.

Rzuty osobiste Kasuna i Damira Mulaomerovica (10 pkt, 3 ast, 4 str.) dały KK prowadzenie 80-78. W ostatniej akcji sprawy w swoje ręce wziął Mantas Kalnietis, ale spudłował rzut z półdystansu.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=gShqqi-jqFM&w=585]

Brose Baskets – Panathinaikos 79-76

Do jeszcze większej niespodzianki doszło w Bambergu, gdzie faworyzowany Panathinaikos uległ pozytywnej niespodziance tegorocznej Euroligi, czyli Brose Baskets. Mistrzowie Euroligi z poprzedniego sezonu prowadzili w tym meczu właściwie cały czas przez pierwsze 30 minut. Dopiero w ostatniej kwarcie gospodarze zdecydowali się na zmasowany atak, który przyniósł im wygraną.

W 36. minucie po trafieniu Juliusa Jenkinsa (13 pkt.) Brose objęło najwyższe prowadzenie w meczu (73-66). Ostatnie minuty to wściekła pogoń „Koniczynek”, która nie zakończyła się jednak powodzeniem.

Przewaga zmalała nawet do jednego punktu (77-76) na 1.5 sekundy do końca meczu, kiedy trafił Ian Vougioukas (8 pkt, 4 zb, 2 blk.). Faulowany Jenkins trafił wtedy dwa rzuty osobiste i sensacja stała się faktem. W końcówce swoje próby rzutów za trzy pudłowali Dimitris Diamantidis (16 pkt, 6 ast, 3 zb.) i Nick Calathes (11 pkt.)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=7C8ocPqWRhw&w=585]

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

1 Odpowiedź

  1. Woy9 pisze:

    Niemcy są rewelacyjni i ciekawe jaki był kurs na nich;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *