Bezpośrednie pojedynki: Hill vs McGrady

Po ciężkiej decyzji kogo wybrać z wczoraj wcale nie zwalniamy tempa. Dzisiaj przed Wami dwójka graczy, która mogła zdominować NBA na lata, ale na ich przeszkodzie stanęły kontuzje. Kogo z nich (w najlepszej formie) wybralibyście do swojej drużyny?

Grant Hill vs Tracy McGrady


Grant Hill F/G #33

  • Wzrost: 6’8′ (203 cm)
  • Waga 225 lbs (102 kg)
  • Wybrany z nr 3 w drafcie 1994
  • Rookie of the Year (1995, wspólnie z Jasonem Kiddem)
  • 7 x uczestnik Meczu Gwiazd
  • 1 x w All-NBA First Team
  • 3 nagrody NBA Sportsmanship
  • Statystyki kariery:
    • 17.5 ppg
    • 6.3 rpg
    • 4.3 apg
    • 0.6 bpg
    • 1.3 spg
    • 16 545 punktów
    • 5 949 zbiórek
    • 4 449 asyst
  • Rekordy:
    • Punkty: 46
    • Zbiórki: 18 (2 razy)
    • Asysty: 14(2 razy)
    • Bloki: 4 (3 razy)
    • Przechwyty: 6 (5 razy)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=VEeYFH-qlvk&w=585]

Tracy McGrady F/G #1 #3

  • Wzrost: 6’9” (203 cm)
  • Waga 223 lbs (101 kg)
  • Wybrany z nr w drafcie 1997
  • 2 x najlepszy strzelec NBA
  • 7 x uczestnik Meczu Gwiazzd
  • 2 x w All-NBA First Team
  • Most Improved Player (2001)
  • Statystyki kariery
    • 20.4 ppg
    • 5.8 rpg
    • 4.6 apg
    • 0.9 bpg
    • 1.3 spg
    • 18 108 punktów
    • 5 122 zbiórek
    • 4 051 asyst
  • Rekordy:
    • Punkty: 62
    • Zbiórki: 17
    • Asysty: 13 (5 razy)
    • Bloki: 7
    • Przechwyty: 6

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=OzR2uwxQ_DI&w=585]

Bezpośrednie pojedynki


M W P FG% 3P% FT% RPG APG SPG STPG PPG
Grant Hill 21 10 11 44,7 33,3 71,3 5,7 3,9 1,6 2,8 15,7
Tracy McGrady 21 11 10 38,9 31,9 69,4 5,1 3,6 0,9 2,2 14,4

Legenda:

M = Mecze
W = Wygrane
P = Przegrane
FG% = Skuteczność z gry
3P% = Skuteczność rzutów za trzy punkty
FT% = Skuteczność z linii rzutów wolnych
RPG = Średnia zbiórek na mecz
APG = Średnia asyst na mecz
SPG = Średnia przechwytów na mecz
STPG = Średnia strat na mecz
PPG = Średnia punktów na mecz

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

7 komentarzy

  1. Dejw pisze:

    Chyba jedni z najlepszych zawodników w NBA.T-Mac zawsze był numerem jeden dla mnie.Ale wybrać scieżko, Pamietam Hilla z czasów detroit dosownie niszczył.Moim zdaniem zawodnik Prównywalny do Jordana ale to moje zdanie.

  2. Fan pisze:

    Oczywiście Grant! Obaj Panowie mieli cudonwe i trudne moementy w swojej karierze, jednakże zdecydowanie większą sympatią darzę Hilla. Popieram kolegę „przedmównika”, to co wyprawiał Grant w latach 90-tych to była masakra. Najpierw szalał z Dumarsem, później z Jerrym Stackhousem. To on był okrzykniety pierwszym nastepcą Jordana, jednakże karierę zniszczyły mu kontuzje, bo najlepsze lata (26-33 – cos koło tego) spedził na operacjach i rehabilitacjach. Dziś jest jednym z najstarszym zawodnikow w lidze a gra lepiej od większości młodziaków. Ponadto Grant jest bardzo sympatycznym, inteligentnym, wykształconym i zabawnym człowiekiem. Pełen podziw i szacunek! By the way, he is my #2 after MJ :o)

  3. Felo pisze:

    No ładnie….Hill był moim numerem jeden razem z Pennym przed pojawieniem się T-Mac’a…ale wybiore T-Mac’a, swego czasu był numerem jeden w lidze(dla niektorych nie było to takie pewne i był drugi,trzeci) Hill nigdy takich dyskusji się nie doczekał(miał być najlepszym)..i to McGrady ciągnął Orlando kiedy Hill’a zabrakło, król strzelców, ten który w 33 sekundy obrócił swiat do góry nogami, był jednym z autorów najdłuższego streaku od lat…za nim ktoś powie że nigdy nie przeszedł drugiej rundy niech spojrzy na Hill’a który zrobił to tylko raz i to zaledwie dwa lata temu z PHX gdzie nie byl liderem, no i średnie z PO 28,5 ptk do zaledwie 13,7…i jeszcze jedna rzecz, był leniwy ? Ok, nie wiem jak leniwa osoba nie pracująca nad sobą mogła zostać podwójnym królem strzelców i swego czasu była lepsza/prawie tak dobra(skreśl niepotrzebne) jak Kobe ?..Moim zdaniem gdyby nie kontuzje i odpowiedni trener, Mcgrady do końca kariery z Kobe walczyliby o miano tego najlepszego.

    Wiem że zszedłem troche z topicu, ale chciałem już odbić te dwa „magiczne” argumenty, które ktoś wreszcie by wytoczył na niekorzyść Tracego ;P

    Uważam że T-Mac ma jeszcze szanse stać sie kimś w lidze, nie bedzie liderem zespołu, ale może być tym drugim/mentalnym/wyciągającym z tarapatów..tak jak to ma miejsce w PHX z Hillem.

    No i najważniejsze! Miał ladniejsze buty ;P hehe

  4. Kasyx pisze:

    Grant Hill za to co robił w Detroit. Kto nie widział niech żałuje.

  5. Macias pisze:

    Proszę Cie Felo.. to że T-Mac był leniwy to każdy wie ;] Grant Hill owszem miał problemy z kontuzjami gdy Tracy musiał sam ciągnąć team z Orlando ale popatrz na ostatnie kilka lat? Hill gra regularnie na wysokim poziomie (patrząc na wiek i przejścia) a T-mac? powoli stara się odrodzić i mimo wszystko ciężko będzie jemu… Hill jest dla mnie jednym z najwszechstronniejszych graczy w historii ligi i gdyby nie kontuzje to inaczej ludzie by mówili o nim teraz. Podobny do niego jest Lebron oczywiście patrząc na statystyki i tych dwóch panów bym bardziej starał sie porównać ze sobą ;) Jak dla mnie bez wątpienia Hill biorąc pod uwage pozycje SF jeżli rozmawiamy o strzelcu na pozycji SG wygrywa T-mac.

    • Felo pisze:

      dalej bede się trzymac swego..jeżeli dla Ciebie leniwa osoba mogła dojść tak daleko lecąc tylko na talencie to spoko : )..chodzi mi o to że może nie jest Ray’em Allenem treningów ale jednak robił swoje.

      Hill pwrocił do formy w wieku 34 lat i rownież nikt mu nie dawał szans(ba, sam sie cieszyłem jak dziecko i oddawałem na niego głosy żeby wystąpił w All-Star game)..ma jeszcze te dwa lata żeby cos ze sobą zrobią, oczywiście plecy i przedewszystkim kolano cieżko będzie naprawić..ale zobaczymy.

      a co do gry to chyba jednak nie możemy porównywac tegorocznych Pistons czy Knicks’ow sprzed 2 lat do drużyny która ma Nasha…zresztą osobiście bardzo bym chciał żeby trafił właśnie do PHX przynajmniej na sezon…żeby sprawdził ten słynny sztab medyczny PHX

      co by nie było Hill to świetny gracz któremu kariere spaprały kontuzje..ale to samo tyczy się T-Mac’a..obydwu panom zdarzały sie sezony z 7dmioma zbiiorkami 5-6 asystami i +20 ptk…ale dalej T-Mac, chociażby dlatego że jest jeszcze mniej doceniany niż Hill za to co zrobił : )

  6. saturn pisze:

    Oczywiście Grant Hill.
    Wielka szkoda, że kontuzje tak zmieniły jego karierę, bo być może byłby jednym z wielkich. No ale nie ma co gdybać. Hill także za to co reprezentuje sobą teraz. Wciąż jest jednym z lepszych SF, do tego prawdziwym liderem biorącym na siebie ciężar gry w trudnych momentach i wzorem dla młodszych kolegów. Pracowitym, skromnym i bardzo zespołowo grającym facetem. Jak popatrzycie nawet na top 50 NBA to w jego wieku wszyscy mieli już słabiutkie statystyki. A Hill mimo wieku trzyma niezłą formę.
    T-Mac był utalentowanym dzieciakiem jak przyszedł do NBA, którego karierę zmarnowały nie tylko kontuzje ale i on sam po trochu. Obawiam się, że zakończy karierę znacznie wcześniej niż Hill.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *