Butologia – recenzja: And1 Stagger Mid.

Po małej przerwie wracamy z recenzjami butów… Model Stagger Mid należy do jednych z podstawowych od firmy And1 i jednym z najtańszych obecnie na rynku – czy za tą cenę możemy być czymkolwiek zaskoczeni, czy jednak nie należy wymagać za wiele?

 

Buty And1’a kojarzyły mi się zawsze z pewną wysublimowaną prostotą w swym wyglądzie, gdzie ‚mniej znaczy więcej’ – był to dla mnie ich swoisty styl. Niestety nie uświadczę tego od recenzowanej pary, choć po wzięciu buta do ręki człowiek wcale nie załamuje rąk – wręcz przeciwnie – byłem dość mile zaskoczony takimi drobnymi detalami jak obszycia materiału, ‚podwijanie’ go że nie widzimy przekroju materiału (oczywiście widać że nie jest to najwyżej jakości skóra naturalna, ale nie oczekujmy cudów w tej cenie) – obawiałem się krzywo wyciętych płatów materiału, będący przy tym postrzępionym, ale tak nie jest całe szczęście. Ten świecący materiał a’la skóra węża już mogli sobie darować, ale to już moje subiektywne zdanie. Jeszcze jedna rzecz – po wzięciu buta do ręki czuć jego małą wagę.

 

Kwestia pierwszego wrażenia po założeniu na nogę – but leży popranie, nieco sztywny ale nie krępujący ruchów, a dzięki dwóm ostatnim dziurkom na sznurówki będącym blisko siebie i wysoko odniosłem wrażenie że nawet wsparcie kostki może być nie najgorsze. Drugą kwestią była bliskość podłoża oraz dość miękka pianka EVA co nie w pełni mnie zachwyciło ale o tym za chwilę.

Stopa w bucie jest trzymana poprawnie – nie jest idealnie, ale pod tym względem (przy dobrze zasznurowanym bucie), raczej nikt nie powinien czuć się rozczarowany. Spora liczba otworów na sznurówki daje dobrą możliwość dopasowania buta do stopy. Tak jak wspomniałem w poprzednim akapicie że wierzch może nieco sztywny się z początku wydawać – ale szybko układa się do stopy, praktycznie but gotowy do gry po wyjęciu z pudełka.

 

Z początku ten akapit miał wyglądać inaczej, że tak powiem, bardziej pobłażliwie, ale im więcej grałem, tym braki w amortyzacji bardziej dawały się we znaki. Rolę absorpcji uderzeń pełni pianka EVA, która w przedniej części jeszcze w miarę się sprawdza, tak w pięcie prosi się aby było jej więcej. Nie chodzi mi już o sprężystość, szybkość reakcji – po dłuższej grze po prostu czułem lekki ból pięt gdyż przy mocniejszych naskokach dostawały one do wiwatu bo but nie był w stanie tego amortyzować. Po któryś z kolei oględzinach buta zauważyłem że wkładka w jednym z butów się odkleiła – i co ujrzałem? Warstwa amortyzacyjna w bucie znajduje się w wkładce. Tak, jedyne co w bucie pochłania drgania to trochę grubsza wkładka (która odniosłem wrażenie że po kilku grach się wyrobiła i jeszcze gorsze wsparcie zapewniała). Przekłada się to też na gorsze przetaczanie pięta-palce (nie każdy ma idealną technikę biegu że umie nie atakować piętą podłoża co przy tej parze skutkuje dodatkową niewygodą).

Spód buta to tradycyjny wzór w ‚jodełkę’ – klasyk który się sprawdza, więc trudno mi się nad tym rozwodzić – nie jest to ideał, ale brak powodów do narzekań. Pozostając przy kwestii podeszwy – tak jak wierzch buta posiada pewną sztywność która sprawia że nie ma się wrażenia że gra się w tzw. papciach, tak podeszwę można wyginać na każdą stronę jak się człowiekowi podoba, co dobre nie jest, a właściwie jak się ma mniej szczęścia tylko kłopotów można sobie narobić.

 

Ostatnia rzecz która najbardziej mnie rozczarowała – po raptem iluś nastu grach w bucie rozerwał się jeden szew z boku buta. Grałem/biegałem/chodziłem w niejednej parze, ale potrzeba reklamacji wynikająca z niskiej/słabej jakości to nie jest dla mnie codzienność – nie chce wiedzieć jakby wyglądał ten but po grze przez cały sezon (czy w ogóle by wytrzymał?). Po raz pierwszy w połowie gry zmieniłem buty na wygodniejsze, już nawet nie z racji rozerwania (które dostrzegłem dopiero później), ale potrzeby odrobiny komfortu.

 

Przez spory czas And1 darzyłem sporym sentymentem, z racji otoczki wytworzonej wokół marki około dziesięciu lat temu – niestety to były czasy innych właścicieli, innego podejścia. Model Stagger Mid jest przykładem, a raczej skutkiem gdy stawia się na ilość nie jakość – można w tym grać, ale nie ma co liczyć na wybitny komfort z gry, trwałość też atutem nie jest. But lepszym nie czyni, ale jeśli w czymś chce się grać regularnie, to dobrze jak po treningu czuje się zmęczenie z jego uczciwego przepracowania a nie od tego że buty dały się we znaki. Oczywiście znajdą się osoby które powiedzą że grały w tym modelu i im odpowiada – jak najbardziej możliwe. Mi ten but ukazał swoje słabości że poza wyjściem w nich sporadycznie porzucać samemu, to raczej do innych celów bym ich nie użył.

Inne recenzje/ zagadnienia obuwnicze na moim blogu – butologia.blogspot.com

5 komentarzy

  1. Afek pisze:

    Dałoby się taką samą recenzję zrobić nowych butów Chrisa Paula? CP 2’Quick.
    Co do tej recenzji, to super, dużo idzie się dowiedzieć!

    • c. pisze:

      o CP 2’quick to póki co trudno w sklepach no i chwilowo nie ma miejsca na nie w budrzecie bo nikt mi tych butów do recenzji nie dostarcza ;)

  2. maxacid pisze:

    Świetny artykuł, cóż zdaje mi się że przydała by się nowa opcja na stronce, trzeba wprowadzić jakiś donate np na buty do testów, byłby to świetny pomysł :) a wśród donatorów można by rozlosować te buciki, cóż zapewne problem z rozmiarem czy coś w tym stylu ale donatorzy mogli by but oddać komuś z rodziny,wiem że pomysł szalony, ale ciekawe czy jakkolwiek miałby szanse realizacji,oczywiście wszystko w ramach polepszenia funkcjonowania już wspaniałej strony.

  3. qe4 pisze:

    Tai Chi najlepszy wypust od AND1.

    • c. pisze:

      Tai Chi zapewniło sobie status ponadczasowego klasyka za sprawą chyba znanego występu ;) nie pogardziłbym gdyby udało mi się zdobyć coś z modeli – 2Chi, Chosen One, KG II, Spree… Szkoda że ta firma technologicznie się nie rozwija, żeby nie powiedzieć że bliżej temu do regresu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *