Podział wśród właścicieli?

Według najnowszych informacji zza oceanu właściciele zespołów z metropolii są skłonni podpisać nowe CBA i zakończyć lockout. W grupie tej wymienia się Jerry’ego Bussa, czyli właściciela Lakers, Jamesa Dolana – New York Knicks, Marka Cubana – Dallas Mavericks i Mickey’a Arisona – Miami Heat. Podobno gotowi są oni przystać na żądania Billy’ego Huntera i zawodników.

Na drodze do porozumienia są jednak przeszkody, a w nich upatruje się przede wszystkim Dana Gilberta, właściciela Cavaliers. Całą sytuację skomentował wyżej wspomniany Hunter:

Oni chcą porozumienia (właściciele z dużych rynków). Grupa właścicieli z małych rynków pogarsza sytuację próbując to wygrać.


W tym kontekście właśnie nazwisko Gilberta było wspominanym najczęściej.  Jest on reprezentantem idei zespołów z małych rynków, które w NBA nie mogą rywalizować ze względu na „brak równowagi konkurencyjności”. Tacy właściciele uważają, że nie są w stanie rywalizować z Lakers czy z Knicks ze względu na brak pieniędzy lub zasobów by podpisać kontrakt z gwiazdą.

Z drugiej strony Jerry Buss wie jakie są konsekwencje anulowania kolejnych spotkań dlatego jest skłonny do kompromisu. Wydaje się jednak, że stanowisko strony Gilberta będzie twardo trzymało się swoich argumentów i o porozumienie będzie ciężko.

Pamiętacie jak jeszcze na początku lockoutu padły słowa, że wielkie rynki najwięcej stracą na przerwie w rozgrywkach?

20 komentarzy

  1. GeoClippers pisze:

    To dobry prognostyk, kłócą się między sobą zamiast ze stroną przeciwną. Czuje że sezon jednak się odbędzie :)

  2. El pisze:

    Podzielić NBA;] Zrobić ligę tylko dla wielkich rynków!! Myślę że gdyby przenieść jakiś zespół do Las Vegas, Seattle nie było by problemów z finansami. Zrobić ligę dla około 10-15 drużyn. Skupić samych elitarnych zawodników… To by było coś. Raczej mało możliwe ale przynajmniej nie było by tam takich debili jak Gilbert;] Frustrat który nie może się pogodzić że został wydymany i olany przez LeBrona.

  3. Fan Detroit pisze:

    El- A ty jakbyś się czuł gdyby twoja dziewczyna powiedziała, że wyjdzie za Ciebie, a w dzień ślubu powiedziała NIE i poszła do bogatszego faceta w cieplejszej Florydzie? Podobnie?
    A co do twojej wizji 15 klubów i samych gwiazd w nich, to już jest kompletnie poroniona. Po pierwsze trzeba by było za to płacić 3 razy więcej niż obecnie, 2 rookie nie mieli by szans by się przaebić, więc za góra dziesieć lat ta liga by popadła w marazm.
    Co do tematu: Myślę, że gracze mogą jeszcze dużo ugrać. Zwłaszcza że właściciele dużych klubów zaczynają pękać.

    • ckje pisze:

      Zapomniales, ze ta dziewczyna zrobilaby to w tv na oczach setek milionow ludzi upokarzajac Cie i wystawiajac na posmiewisko :)

    • bulls2006 pisze:

      dobre porównanie. Poza tym uważam, że przedstawieciele małych rynków mają racje. zresztą jest ich więcej, więc w wewnętrznych głosowaniach nie przegrają. Mam jednak nadzieję, że zawodnicy pójdą po rozum do głowy. Mają kasę, sławę, radość z gry, zero odpowiedzialności za finanse,gwarantowane kontrakty, zero ryzyka związanego z prowadzeniem drużyny, a jeszcze chcą więcej kasy niż właściciele, którzy wszystko to organizują…

    • MiecioMiszcz pisze:

      Złe porównanie. Dobre byłoby gdyby dziewczyna wyszła za ciebie z mąż, a po 7 latach rozwiodła się z powodu impotencji. A ty, zawstydzony, stwierdziłbyś że to i tak zdzira była. I powtarzał przy każdej okazji. I bez okazji też.

    • Robak#91 pisze:

      Miecio trafiles w samo sedno !! lepiej juz sie tego nie da porownac hehehehe ,naprawde dobre !! :-D

    • El pisze:

      Fanem LeBrona nie jestem. Wręcz go nie lubię. Ale czy to są odpowiednie porównania? Hm… On ani razu z tego co pamiętam nie powiedział że zostanie w Cavs. Oczywiście mówił o przywiązaniu… Tak samo jak teraz Howard ale raczej nie mówił że będzie z nimi na zawsze. Może trochę przesadziłem z ligą na 15 drużyn. Ale prawda jest taka że wiele klubów jest tylko po to żeby było… Ale taką superligę można by było stworzyć. Wszystko dało by się uregulować odpowiednimi przepisami.

      Dziwi mnie trochę obecność wśród tych obstających twardo za swoim właściciela Bostonu. Ekipa która jest z ogromnego rynku z wielką historią i korzystającą z tego że mogą wydać więcej na kontrakty.

    • Mateusz Król pisze:

      Co do właściciela Bostonu, wie że za sezon czy dwa Wielka Trójka się rozpadnie, więc teraz musi zrobić sobie jak najlepszą sytuację, żeby podpisać wolnych agentów. Albo po prostu przeczytał ostatni wpis o Boston Celtics i się zmartwił :)

  4. kedziorek pisze:

    To bardzo dobry prognostyk. Nareszcie coś zaczyna się dziać. Czuję że sezon się odbędzie :)

  5. fau pisze:

    MiecioMiszcz zgadzam się z tobą.

    Cavaliers powinni jeszcze przepraszać LeBrona, że przez tyle lat nie potrafili zbudować wokół niego drużyny.

    Nie rozumiem właścicieli drużyn z małych miast: czy ci ludzie spodziewają się, że nagle miasta wielkości Cleveland staną się pod względem możliwości finansowych równe Los Angeles.
    Ok. Jutro zakładam drużynę w Warsaw w Indianie i żądam żeby cała liga dostosowała się do tego ile mogę zarobić w tym mieście na drużynie grającej w NBA.

  6. bulls2006 pisze:

    jeżeli liga ma być ciekawsza musi być większa rywalizacja, a nie będzie jej gdy jedna druzyna będzie miała 50 a druga 100 mln $ na sezon. Inna sprawa, ze 20-kilka drużyn ma długi, a zawodnicy mają zawsze na plusie kasę; lebron miał w Cleveland lepszą ekipę niż Paul w NOH, niż D. Howard w Orlando, i wielu innych. Bryant też chciał odchodzić z LAL, zanim nie ściągnęli P. Gasola. Jednak to jego sprawa. Dla mnie większym problemem jest zachowanie LJ i Chrisa Bosha. Jak chcieli odejść ich prawo, ale powinni dac się wymienić, a nie kombinować ile wlezie, decyzje..W tym sensie zawodnicy, którzy też byli w takiej sytuacji jak Abdul-Jabbar, czy ostatnio C. Anthony, a nawet D. Williams postąpili bardziej przyzwoicie- ich poprzednie kluby Denver i Utah mogą być zadowolone z ostatecznego wyniku, Cavs i Raptors nie za bardzo.

    • Mateusz Król pisze:

      Powiem tak, podobnie jak było porównanie na górze użytkownika ckje. Gdybyś rzucał dziewczynę po 7 latach nieudanego związku, który nie zaspokajał twoich potrzeb, na głównym względzie miałbyś to jak to ona wyjdzie na rozstaniu? To jest oczywiście pytanie retoryczne. LeBrona neguje się za sposób w jaki odszedł i nie dziwię się. Ale zastanawia mnie czemu nikt nie neguje Melodramy, która trwała przez ponad 2 miesiące. Jeden zrobił to szybko a drugi z tym zwlekał i zwlekał. Dojście Melo do Knicks – „no dobrze zrobił, w Denver nie miał szansy na mistrzostwo”. Dojście Jamesa do Heat – „LeBron w pogoni za pierścieniem, zostawił tak miasto które go wybrało i kochało, ringchaser, Queen James, niczego sam nie zrobi”. Dla mnie to hipokryzja.

  7. Mateusz Król pisze:

    To, że drużyny z małych miast nie mają dużych szans na przyciągnięcie wolnych agentów było wiadomo od dawna. Zazwyczaj drużyny te kończą słabo, na samym końcu tabeli (wyjątkiem są Washington Wizards, mają dużą aglomerację a nadal nie są w stanie podpisać porządnego wolnego agenta). Dlatego właśnie drużyny z małych miast najczęściej mają wysokie picki w drafcie. Ludzie, którzy tworzyli zasady obecnej NBA na pewno wiedzieli o tym, że małe rynki nie zachęcają wielkich gwiazd. Dlatego małe rynki mają szansę stać się bardziej zachęcającymi, dzięki draftowi. I powinno się to równoważyć. Przykładem może być Cleveland, które przed draftem 2003 było ligowym pośmiewiskiem i średniakiem, a po wyborze LeBrona od 2007 do 2010 roku było jedną z głównych sił ligi. Nikt wtedy nie narzekał, że Cleveland to mały rynek. Podobna sytuacja jest z Denver Nuggets. Jak kiedyś pisałem, układ sił w NBA stale się zmienia i jeśli teraz góruje Heat, to za 6 lat może być na samym dole tabeli. Ważne jest, żeby znalazła się równowaga. Małe rynki mają draft, duże rynki wolnych agentów. Oczywiście, to nie jest fair ale to lepsza perspektywa niż puste obietnica Sterna, że w okresie tego CBA, małe aglomeracje będą miały takie same szanse jak duże. Co 5 lat to samo. Prawie jak wybory ;)

  8. bargnani7 pisze:

    Oakland też ma spory potencjał, a Oklahoma to dziura – i co z tego?

    Jak ktoś nieudacznie zarządza zespołem to logiczne, że nie będzie miał w nim gwiazd jeśli gdy nawet już ją ma nie potrafi jej załatwić solidnego wsparcia na dłuższą metę.

    Czy mam wam przypominać z jakimi starterami LeBron wszedł do finałów?

    Tacy goście jak Gilbert swoje niepowodzenia po prostu próbują zrzucić na czynniki geograficzne.

  9. Gold pisze:

    jak właściciel idiota to i wielki rynek czy pieniądze nie pomogą – dolan/NYK (oczywiście czasy I.Thomasa jako GM)

    co do panienki i bosha – nie mają charyzmy, żeby samemu zdobyć pierścień tylko potrzebują do tego samca alpha – Wade’a, co jak wiemy na razie nie pomogło.
    Czy Larry, Magic, Jordan, marudzili i robili show w tv że chcą odejść bo nie mają z kim grać? A Barkley, Stockton?? (z tych którzy nie zdobyli pierścienia)

    • fau pisze:

      O ile pamiętam to Jordan grał z takimi „pionkami” jak Pippen (przypadkowo tak się składa, że Jordan nie zdobył żadnego mistrzostwa bez niego – dziwne) i Rodman (całkiem przypadkowo, gdy przychodził do Bulls miał na koncie dwa pierścienie). Magic z kolei musiał grać z kolesiem o nic nie mówiącym fanom koszykówki nazwisku Kareem Abdul-Jabbar, a potem doszedł jeszcze taki słabawy młodzian: James Worthy, a rok później nie potrafiący grać Byron Scott, potem Magic musiał się męczyć z Divacem. (Magic był twardy i z Lakers nie odszedł – dziwne). Stockton miał do pomocy tylko takich dwóch dziwnych kolesi – jeśli dobrze pamiętam nazwiska to byli: Malone i Hornacek. Barkley w 1996 postanowił przenieść się do słabiutkiej drużyny Houston Rockets, gdzie grali kolesie, których nikt nie zna: Clyde Drexler i Hakeem Olajuwon, którzy w jakiś przedziwny sposób zdobyli w 1994 i 1995 mistrzostwa NBA.
      Rzeczywiście dziwię się Boshowi, przecież do Toronto ściągnięto tureckiego Jordana – Turkoglu. Gdyby Bosh został było blisko mistrzostwa.
      A LeBron miał przecież Iglauskasa, J.J. Hicksona, Jamario Moon’a, Delonte Westa, Andersona Varejao i innych wspaniałych zawodników, co udowodnili w zeszłym sezonie grając bez niego na wysokim poziomie. Zapomniałem jeszcze o mega wzmocnieniu z ostatniego sezonu gry w Cleveland tego lalusia LeBrona: Shaq w swoim 17 sezonie w NBA. I mimo tego ten tchórz nie chciał grać dla Kawalerzystów.

    • elton pisze:

      Z ostatnią częścią, naciagnales i przegioles..ściągnęli mu Big Bena,Mo Williamsa który awansował do All Star,a potem Shaqa,Parkera i na jego życzenie Jamisona..no names? I do not think so!

    • fau pisze:

      Fakt, w drugiej części nieco przegiąłem, ale była to reakcja na „hejterstwo”, którego nie znoszę. „Hejterstwo”=klapki na oczach.
      Z drugiej strony, czy sądzisz, że którykolwiek z zawodników, których wymieniłeś (oprócz Shaqa – tu jednak pamiętać trzeba o tym, że był to jego 17 sezon) osiągnie po zakończeniu kariery status podobny do zawodników, których wymieniłem jako wsparcie dla Magica, Jordana itd.?

  10. elton pisze:

    Shaq i Jamison zagrali w NBA Finals. Dostawali zaszczyty gry w All Stars i nagrody indywidualne. Wallace to klasa sama dla siebie. Nikt mi nie powie, że LBJ nie miał należytego wsparcia. Rachunek jest prosty, lider nie umiał podjąć wyzwania i nie sprostał presji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *