Bezpośrednie pojedynki: Duncan czy Garnett?

Pogoda za oknem nie zachęca do gry (przynajmniej na świeżym powietrzu), spróbuję więc ożywić Wasze szare komórki. Wyobraźcie siebie w fotelu GM drużyny NBA. Przed Wami ważna decyzja w sprawie tego, którego gracza macie pozyskać. Obaj są w kwiecie wieku – dodatkowo dokładnie znacie ich możliwości. Pozostaje jedynie postawienie na jednego z nich.

Przed Wami pierwsze pytanie w odświeżonych „Bezpośrednich pojedynkach”:

Tim Duncan czy Kevin Garnett ?

Tim Duncan #21:

  • 20.6 ppg
  • 11.4 rpg
  • 3.1 apg
  • 2.3 bpg

Kevin Garnett #5:

  • 19.5 ppg
  • 10.8 rpg
  • 4.1 apg
  • 1.5 bpg

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

28 komentarzy

  1. Felo napisał(a):

    jak w kwiecie wieku to czemu statsy takie slabe;p?

    co do wyboru…Garnett, serce drużyny, widowiskowy, wytrąci z równowagi przeciwnika, swietny team mate który skoczy za Tobą w ogień , w kwiecie wieku najlepszy zbierający ligi i jeden z najlepszych wysokisz w kategorii asyst do dziś

    nie twierdze ze Duncan jest gorszy, poprostu KG wydaje się dawać parę bonusow więcej.

  2. Bob napisał(a):

    @Felo – załączyłem statystyki całej kariery. Co by nie mówić, są niesamowite – grać przez ponad dekadę z takimi liczbami to kosmos :)

  3. iminol napisał(a):

    marna prowokacja

  4. Bob napisał(a):

    @iminol – Twój typ jako fana Spurs znam, ale marna prowokacja bez słowa rozwinięcia? Stać Cię na więcej…

  5. pitrekk napisał(a):

    ja tak jak Felo wybieram KG bo to mój ulubiony gracz po odejściu Jordana. Dodam jeszcze, że moim zdaniem bardziej uniwersalny bo w kwiecie wieku potrafił grac (i bronic) trzy pozycje podkoszowe.

    Nie ukrywam też, że chodzi o styl gry Kevina, pełen ekspresji, emocji. Duncan jest tutaj jego zupełnym przeciwieństwem, z tymi jego rzutami o tablicę i niezmiennym wyrazem twarzy. Aczkolwiek wielkim zawodnikiem był/jest. I to trzeba mu oddać.

  6. majecha napisał(a):

    Z tych dwóch graczy trudno rozstrzygnąć, który lepszy. Ja skłaniałbym się ku Duncanowi.
    Dlaczego? Bo używam poniższego „wzoru” :-)

    -Czy Garnett jest lepszy niż Karl Malone? NIE
    -Czy Duncan jest lepszy niż Karl Malone? …Może
    -W takim razie czy Duncan jest lepszy niż Garnett? TAK

    Właściwie chyba nie ma znaczenia czy za punkt porównawczy przyjmiemy peak formy, najlepsze lata czy całość kariery.Ja porównałbym obu do, moim zdaniem, legendy i najlepszego PF w dziejach ligi.

    pozdrawiam

  7. Artur napisał(a):

    dziwne zestawienia. co mamy porównywać?

  8. RD napisał(a):

    Tylko Garnett dlaczego ? oglądając film z duncanem jestem pod wrażeniem, bardzo solidny gracz świetny skrzydlowy i wogóle, ale oglądając garnetta mam dreszcze i lza kręci sie wokól. Żal, że wkrótce skończą kariere ale z tej dwójki mnie inspiruje tylko KG

  9. Bob napisał(a):

    @Artur – to którego gracza wolałbyś mieć w swojej drużynie, kryterium które wybierzesz jest zależne od Ciebie – w końcu to Ty decydujesz.

    Specjalnie nie chciałem zasypywać statystycznymi danymi – bo wtedy ograniczamy swoje pole manewru, a kazdy z nas patrzy na cos innego.

    Ja przykładowo bardziej cenię sobie efektywność Tima niż charakter KG, dlatego postawiłbym na niego.

    To właśnie Wasze kryteria są najbardziej interesujące – patrz np. komentarz @mejecha – świetna sprawa :)

  10. Artur napisał(a):

    ja wolę Gasola;-)

  11. woy9 napisał(a):

    ja wybrałbym Garnetta w kwiecie wieku to jest między 25 a 30 rokiem. Idelany gracz dla każdego trenera bo w obronie i ataku może zagrać na pozycjach od 3 do 5. pamiętam ,że jako gracz US- Team siał spustoszenie pod koszem dzięki swojej uniwersalności. Za najlepszych czasów nie miałby problemów z kryciem Olajuwona, Robinsona , Pippena czy LeBrona. zmora czołowych podkoszowych ligi jeśli chodzi o Defense.W ataku świetny przy pickach, z dobrym rzutem z półdystansu i niezwykle efektywny pod dwiema deskami. Ponadto gratka dla fanów bo jego akcje zakończone slam dunkami trafiały to najlepszych w tygodniu.
    Jesli dziś Celtowie mieliby wybrać piątkę wszechczasów to byłaby nią ekipa z Garnettem (oczywiście Duncan byłby identycznie w składzie Spurs ale tam nie było w historii klubu tylu świentych skrzydłowych).
    Także All – Time Team Celtów widziałbym tak: Russell-Garnett-Bird-Havlicek-Cousy (obrona i atak 100%)

  12. czubek23 napisał(a):

    Ani jeden ani drugi nie należeli nigdy do jakiś moich szczególnych ulubieńców. Obydwoje byli (są) jednak wybitnymi zawodnikami to fakt bezsprzeczny. W ich przypadku bardzo ważne są jednak różnice charakterologiczne. Wszyscy wiemy jak żywiołowy potrafi być Garnet, natomiast Duncan to raczej cichy zabójca.
    Kiedy do drużyny ma dołączyć taka indywidualność ważny jest cały kontekst, a więc pozostali zawodnicy oraz trener.
    Moim zdaniem Tim Duncan to jednak wielka klasa, bardzo ułożony gracz, szanowany przez wszyskich w NBA bez wyjątku, doskonały obrońca i strasznie konsekwentny w ofensywie gracz. Poza tym Duncan to w zasadzie 5, a mając do wyboru wybitnych PF i C zawsze wybrałbym centra.

  13. PK napisał(a):

    Duncan i tylko Duncan. To być może najlepszy PF w historii NBA, w swoim drugim sezonie był MVP finals i potrafił więcej niż KG po 4 latach gry. Jedyne czego szkoda, to fakt, że KG nie trafił do tak dobrej i poukładanej organizacji wcześniej….

    • woy9 napisał(a):

      Uwaga bez takich;-) Garnett przyszedł do NBA po High School/bez draftu a już w trzecim sezonie zagościł w All Stars jako najmłodszy ówcześnie gracz w Meczu Gwiazd.

    • Bob napisał(a):

      Z drugiej strony nikt mu nie zabronił wybrania się na studia ;)

      KG ma 2 lata doświadczenia gry z najlepszymi więcej i tylko to się liczy – musielibyśmy prześledzić, który potrzebował mniej spotkań by coś osiągnąć. Tim rozegrał w sumie 1229 meczów (1053 w RS i 176 w PO), KG natomiast 1300 (odpowiednio 1195 i 105). Z drugiej strony to też nie ma sensu – bo musieliby grać w porównywalnych ekipach ;)

  14. Felo napisał(a):

    dodam ze zapytanie o tych dwóch graczy bardzo trafne…w koncy tych dwóch panów konkurowalo między sobą o miano najlepszego PF ligi w kwiecie wieku

    dwóch swietnych zawodników, (w przyblizeniu)równych sobie.

  15. pitrekk napisał(a):

    pamietacie tą reklamę z KG i Timem, która zaczyna się tak, że KG gra przeciwko jakiemus kolesiowi na asfalcie, potem dołączają do niego kolejni i w końcu Kevin gra przeciwko całemu tłumowi, spośród którego wychodzi Timi. KG mierzy go wzrokiem i podaje mu piłkę mówiąc „check”.

    to było zajebiste i oddaje w 100% charakter Garnetta. Nigdy, przenigdy się nie poddaje!

  16. pitrekk napisał(a):

    za 10 lat będziemy w ten sam sposób porównywać Kevina Love i Blake Griffina :)

  17. Plepas napisał(a):

    Garnett – wulkan energii, ekspresja, walczak, umie porwać publiczność i na pewno poderwać chłopaków z zespołu do walki.

    Duncan – mimo świetnych umiejętności, cichy, bezszelestny, raz na rok sie uśmiechnie, ekspresji niewiele..

    Mimo szacunku do umiejętneośi i talentu Duncana wybrałbym Garnetta. Moze i meczy wygrałbym mniej, ale emocje, szał na parkiecie i na widowni gwarantowane :)

  18. Fan Detroit napisał(a):

    pitrekk- Z całym szacunkiem, ale ani Love ani Griffin nie doskoczą do poziomu Duncana i Garnetta.
    Love to maszyna do zbiórek i całkiem solidny strzelec nic więcej.
    Griffin to sprężyny w nogach ale może skończyć jak Carter, czyt. po pewnym czasie ledwo odbijać się od ziemi, w dodatku jest średnim obrońcą.
    Co do Garnetta i Tima. Jeżeli miałbym wybierać to wziąłbym Tima, nie dostawał by tyle techników co KG:) Ale gdyby to ode mnie zależało miałbym obydwóch:)

  19. bargnani7 napisał(a):

    @Fan Detroit – za wcześnie na takie sądy, zwłaszcza w przypadku Griffina. Gdyby każdy miał rozumować to w ten sposób za 10 lat nie będzie w lidze żadnego gościa, który umywałby się do kogolwiek z czasów które mamy i mieliśmy.

    Poza tym nikt Griffinowi nie zabroni się rozwijać, o tym chyba też zapomniałeś.

  20. Bojar napisał(a):

    KG… Dlatego ze gdybym był graczem przeciwnej drużyny to bardziej bym sie właśnie jego bał… Potrafi bronić dalej od kosza niż Tim i robi to świetnie. Zbiórki na podobnym poziomie. Rzut z półdystansu – też lepiej KG. Gra tyłem do kosza lepiej Tim(miał sie od kogo uczyć w Spurs). Ogólnie mówiąc, kdyby KG szybciej zmienił klub to myślę, ze byłby jeszcze lepszy.
    @Fan Detroit – Love i Griffin są na początku kariery. Jak najbardziej będziemy ich porównywać za 10 lat.Styl gry sie zmienia i zawodnicy sie zmieniają. O wiele trafniejsze jest porównywanie zawodników grajacych w tym samym czasie niz kogoś kto gra teraz z kimś kto grał w przeszłości.

  21. bulls2006 napisał(a):

    zdecydowanie Duncan

  22. bulls2006 napisał(a):

    nie przesadzałbym też z niby charakterem KG i jego brakiem u TD. Obaj uwielbiają rywalizacje, obaj są liderami, KG miał też wiele dziwnych wypowiedzi czy zachowań (np. sprawa z CH. Villanueva). Dla mnie Duncan jest lepszy zarówno w ofensywie, jak i w defensywie

  23. wojtasu napisał(a):

    Przy tak „równych” graczach przynajmniej statystycznie trudno zadecydować kogo wziąć do zespołu. W prawdziwym świecie jednak nie liczy się tylko to kto jest „lepszy” ale jak się wpisze w koncepcję zespołu, czy będzie dobrym uzupełnieniem dla innych graczy z tego zespołu itp. Mój wybór to Duncan ale to tylko z czystej sympatii do tego gracza.

  24. klin napisał(a):

    KG, bo to moj uubiony gracz :P Ale jego wszechstronnosc chyba kazdy zna, miec tyle triple-double przy tym wzroscie, wciaz uwazany za najlepszego defensywnego PF w lidze ( a ilu jest mlodszych, altetyczniejszych), dusza i serce druzyny, i wszytsko to co napisali koledzy wyzej, ale nie bede powtarzal! Pozdro!

    • klin napisał(a):

      chcialem jeszcze dodac, ze mnie tez zakrecila sie lezka w oku jak ogladalem ten filmik o KG ;p bardzo zaluje, ze to juz przeszlosc i ze za pewnie sezon lub dwa zakonczy kariere

  25. saturn napisał(a):

    Wojtasu właściwie napisałeś to co ja chciałem…
    Bardzo lubię obydwu graczy. Garnetta za charakter i walkę (wpasowałby się idealnie do Bad boys ’87-’89. Kompletny i waleczny gracz, czasem brakowało mu opanowania, ale ja lubię wojowników.
    Tego z kolei nie brakowało Duncanowi. Profesjonalista, stale nad sobą pracujący. Znakomicie wyszkolony i realizujący w 100% polecenia trenera. To także znakomity obrońca i wspaniały lider. Z tej dwójki jego bym wybrał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *