Podsumowanie sezonu: New Jersey Nets

Dla New Jersey Nets był to kolejny bolesny sezon. Mikhail Prokhorov i Jay Z zapewne chcieliby już przenieść zespół na Brooklyn i zbudować go od nowa. Nie trudno domyśleć się dlaczego – przed obecnym składem wielu perspektyw nie ma, a właściciele traktują go raczej jako „przejściowy”.  Historię ma zmienić Deron Williams. Od czasu panowania Jasona Kidda kibice Sieci nie widzieli jeszcze rozgrywającego takiej klasy. Dla niego poświęcono Derricka Favorsa i Enesa Kantera, ale kto wyjdzie na tym lepiej pokażą nam dopiero przyszłe konfrontacje Nets z Jazz. Czas na podsumowanie ubiegłego sezonu w wykonaniu podopiecznych Avery’ego Johnsona.

MVP

Brook Lopez – choć wielu ma zastrzeżenia do stylu gry młodego centra jego 20 punktów na mecz robi wrażenie. Martwi jedynie słaba postawa na tablicach gdzie jego średnia spadła z 8,5 do 6. Prowadził drużynę przez trudne chwile i dopiero przyjście Derona Williamsa dało mu większe perspektywy. Pod koniec sezonu rzucił nawet 39 oczek w starciu z Pistons. Jego ofensywny potencjał robi wrażenie i jeśli drużyna nie pozyska w najbliższym czasie Dwighta Howarda to jego pozycja pod koszami Nets nie powinna być zagrożona.

Na Plus

Kris Kardashian Humphries – silny skrzydłowy Nets zaliczył najlepszy sezon w karierze, a imponującą końcówkę sezonu zakończył efektownym ślubem. Średnia na poziomie double-double przyciągnęła zainteresowanie innych zespołów, a mu samemu daje nadzieję na zagrzanie miejsca w Newark/Brooklynie dokąd trafił przecież w trakcie sezonu 2009/2010.

Na Minus

Terrence Williams – po zeszłym sezonie (m.in. triple-double z Chicago) wydawało się, że tego gracza czekają dosyć ciekawe momenty w tej lidze. Zesłanie do D-League, a potem trade do Houston. Nets pożytku już nie przyniesie, Rockets niekoniecznie. Skuteczność 33% z gry w Texasie nie napawa optymizmem.

Pod obserwacją

Deron Williams – nikt nie wątpi w to, że były gwiazdor Utah Jazz to nieprzeciętny point guard. Nie zmieni tego nawet jego fatalna skuteczność w barwach Sieci (35% w tym 27% za 3). W stanie New Jersey zaliczył 12 spotkań i oddawanie średnio 14 rzutów na mecz nie przeszkodzało mu w  asystowaniu przy średnio 13 akcjach na mecz (18pkt/21ast z Minnesotą). Jeśli będzie chciał
może stać się twarzą budowanych na nowo brooklynowych Nets.

Rookies

Derrick Favors – numer 3 draftu w barwach New Jersey szczególnie nie zachwycał. Nie oznacza to jednak, że jego gwiazda nie rozbłyśnie w następnych sezonach. W okresie spędzonym w Newark młody power forward notował 6,3 punktu (FG 61%) i 5,3 zbiórki w 20 minut. Jego średnia punktowa w barwach Jazz poszła o 2 w górę. Właściwie nie ma już nad czym się w tej kwestii rozczulać jednak obecność tego gracza w drużynie Sieci odnotować trzeba, a czy transfer nie okaże się błędem organizacji pokaże przyszłość.

Damion James – zagrał w zaledwie 25 meczach, notował 4,4 PPG/3,4 RPG i to właściwie wszystko co można powiedzieć na jego temat. Dodajmy tylko, że przy wzroście 6-7 może grać jako shooting guard co zawsze jest dosyć ciekawą alternatywą.

Ben Uzoh – w drafcie nie miał szczęścia, ale udało mu się podpisać kontrakt z Nets. Guard w 42 meczach NBA dostawał średnio po 10 minut w trakcie, których notował niespełna 4 punkty. Warto odnotować występ z Rockets – 18 oczek, 5 zbiórek i 2 asysty. Trochę ciekawiej prezentował się w D-League. Tam w 4 marcowych spotkaniach zdobywał 16.0 PPG, 8.0 RPG i 5.8 APG.

Coach

Avery Johnson – pierwszy sezon w Newark dla byłego coacha Mavericks można uznać za pozytywny. Oczywiście nikt nie cieszy się z 5 najgorszego bilansu ligi, ale drużyna wykonała postęp. 12 zwycięstw więcej niż rok temu i sromotne klęski Cavaliers czy fatalna postawa Timberwolves pozwoliły im na odklejenie łatki ligowego pośmiewiska numer 1. Ten rok był dla niego wstępem do pracy, która wcale nie będzie łatwa. Należy się spodziewać, że dla pozyskania wielkich gwiazd właściciele będą w stanie poświęcić wielu z zawodników, którzy odgrywają w rotacji Johnsona znaczącą rolę. Wtedy czeka go wielki test, a presja będzie przecież zdecydowanie większa.

Podsumowanie

Nie krytykowałbym Nets za ten sezon. Możliwości kadrowe tej drużyny są na dzień dzisiejszy takie, że wykręcenie +20 zwycięstw  to wynik przyzwoity. Właściwie cały sezon odnosiłem wrażenie, że wszystko kręci się wokół Brooklynu i transferowania w celu pozyskania gwiazd (druga sprawa, że za bardzo nie było co oferować). Nie wiem czy w Newark kogokolwiek obchodzi bilans tego zespołu, zwłaszcza w sezonie, w którym oddali swój draftowy pick i „można sobie pozwolić” na zwycięstwa. Nie wiadomo czy Williamsowi spodoba się opcja zagrzania miejsca w tym zespole na dłużej. Oczywiście jeśli uda sprowadzić się Howarda nowy superduet nakręci całą machinę, a były gwiazdor Jazz znajdzie się razem z nowym kolegą w centrum zainteresowania. Taka opcja to jednak nic pewnego zwłaszcza, że najlepszym centrem ligi nie zgardziłoby 28 pozostałych klubów (nie wliczając Magic). Tutaj chciałbym poruszyć sytuację Brooka Lopeza. Chłopak ma talent, bez niego spod kosza ciężko byłoby Nets cokolwiek trafić, ale jedna decyzja i może znaleźć się w Orlando lub na drugim końcu USA. Właśnie dlatego jakoś nie podniecają mnie zbytnio wizje wielkich duetów, tercetów, kwartetów i nie biorę ich do końca na poważnie. Coś kosztem czegoś, ale 2 zawodników i tak nie udźwignie tego zespołu (na dłuższą Mettę metę). Można wierzyć w to, że właściciele wykażą się nieprzeciętnym instynktem, ale póki co przynajmniej ja jestem sceptyczny. Jakie jest wasze zdanie na temat przyszłości Nets?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *