Adam Morrison zagra dla Czerwonej Gwiazdy

Były Mistrz NBA podpisał kontrakt w Serbii.

Za wcześniejszymi doniesieniami związanymi z osobą Adama Morrisona i jego grą w Europie, dziś oficjalnie potwierdzono informacje na temat przyszłości byłego numer 3 draftu do Charlotte Bobcats. Mierzący 204cm skrzydłowy zagra dla czołowej serbskiej drużyny – Red Star Belgrad/Crvena Zvezda Belgrad. Amerykanin parafował umowę na kolejny sezon bez klauzuli zwalniającej go z gry w Europie na wypadek zakończenia lock outu.

Morrison nie grał w NBA od sezonu 2009/2010, kiedy zagościł trzydzieści trzy razy na parkiecie podczas spotkań w barwach Los Angeles Lakers, notując mizerne średnie na poziomie 2,5pkt i 1,1 zb.

28-letni absolwent tego samego uniwersytetu, co John Stockton, a mianowicie Gonzagi, uważany był za czołowego zawodnika podczas naboru do ligi w 2006 roku. Wówczas postawił na niego sam Michael Jordan, nie pierwszy raz się myląc w swoim wyborze i stawiając na „złego konia” (podobny przypadek miał miejsce z Kwamem Brownem, który nigdy nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań).

Niski skrzydłowy podczas swojego najlepszego i pierwszego sezonu w NBA średnio zaliczał blisko 12 pkt i 3 zb na mecz. Na dalszy rozwój skrzydeł w lidze NBA nie pozwoliły mu urazy kolan czy pleców.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. cosmo pisze:

    Wystarczyło napisać: „Adam Morrison zagra”, i tak byście mnie zaciekawili:)

  2. Mac pisze:

    Mój ulubieniec wreszcie gdzieś się załapał :D. Już się bałem, że na zawsze zniknął z koszykarskiej mapy ;p.

    PS. Morrison vs. LeBron 2:0 :P

  3. fau pisze:

    Świetna wiadomość – mam nadzieję, że koleś w końcu sobie pogra i pokaże, że potrafi grać na niezłym poziomie (bo wierzę, że potrafi).
    Krytykując go trzeba pamiętać, że spotkały go w NBA trzy tragedie:
    1. Paradoksalnie pierwszą z nich był wysoki, trzeci, numer w drafcie, a także to że wybierającym go był Jordan. Cała koszykarska Ameryka (i świat) zastanawiała się, czy „Jego Powietrzność” odkrył diament, czy kolejnego Kwame Brown’a. Porównania do Larry’ego Browna też nie pomogły.
    Morrison nie wydaję się też człowiekiem pewnym siebie, więc dokładanie mu takich mentalnych ciężarów to kiepski pomysł.
    2. Poważna kontuzja, która zabrała mu cały sezon 2007-2008. Tak więc gdy trafiał do Lakers, a raczej ich ławkę, był to dopiero jego drugi sezon w NBA.
    3. Trafienie do Lakers w objęcia Phila „Żelazna Piątka, Trzech Zmienników i Ogrzewacze Ławki” Jacksona… (Może trochę przesadziłem z tym przydomkiem).
    Pozdro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *