Podsumowanie wydarzeń w ‚polskiej grupie’ – dzień trzeci

Reprezentacja Polski po słabym meczu, w którym nie potrafiła narzucić swojego stylu gry, ograła Portugalię 81:73, odnosząc pierwsze zwycięstwo na Eurobaskecie 2011. Nasi długo przegrywali, rozegrali fatalną pierwszą połowę, notując ogromną ilość strat. Metamorfoza w trzeciej kwarcie i indywidualne akcje zawodników w dalszej części spotkania sprawiły, iż pierwsza wygrana naszej kadry stała się faktem. W innych spotkaniach naszej grupy – Litwa wygrała arcyważny dla siebie mecz przeciwko Turcji  – z kolei Hiszpania okazała wyższość nad niżej notowaną Wielką Brytanią.


Po dwóch meczach z potentatami grupy A Polacy mierzyli się z najsłabszą w tym zestawie Portugalią, z którą rywalizowali już w ubiegłorocznych eliminacjach do czempionatu. Spotkanie to od początku nie układało się jednak po myśli biało-czerwonych, którzy grali słabiej, aniżeli przeciwko Litwie i Hiszpanii.

Wynik meczu przeciwko Portugalii szybko rzutem z dystansu otworzył Łukasz Koszarek, jednak w kolejnych minutach Polacy grali ospale, wolno i bez większej determinacji. Po trafieniu rozgrywającego naszej kadry osiem kolejnych rzutów ekipy trenera Alesa Pipana nie doszło celu i Polacy przegrywali z Portugalią 3:7. W całej pierwszej kwarcie nasi zawodnicy trafili zaledwie trzy z 11 rzutów za dwa i przegrywali 10:13.

Gra koszykarzy znad Wisły była tłem tego, co Polacy pokazywali choćby w spotkaniu z Hiszpanią. Niemal żadne założenia biało-czerwonych nie sprawdzały się w grze ze słabą Portugalią, a pojedyncze podrygi, jak udana akcja pick and roll w wykonaniu pary Łukasz Koszarek – Adam Łapeta, nie dawały nam nadziei na gorąco wyczekiwaną wygraną. Dopiero wejście Pawła Leończyka tchnęło ducha w naszą ekipę. Gracz z Słupska popisał się min. akcją za cztery oczka i powoli zmieniał się obraz, ciągle przeciętnej gry naszych.

Po kilku dobrych minutach w defensywie Polacy zdawali się odzyskiwać swój rytm w ataku. Po celnej trójce Koszarka nasi zawodnicy odzyskali długo oczekiwane prowadzenie (20:18). Wygrywali jednak tylko chwilę, bowiem w kolejnych dwóch akcjach Felipe da Silva zdobył pięć punktów z rzędu. Nasza obrona zostawiała też sporo do życzenia, a Waczyński oraz Berisha mocno spóźniali się do swoich graczy. Dodatkowo Portugalczycy zdobyli następne sześć punktów, przy zaledwie jednym Polski i ekipa z Półwyspu Iberyjskiego wygrywała już 29:21.

Po fatalnej pierwszej połowie koszykarze trenera Pipana wyszli na drugą połowę zupełnie odmienieni. W zaledwie cztery minuty potrafili zdobyć aż 13 punktów nie pozwalając Portugalczykom zdobyć ani jednego kosza! Świetna seria w wykonaniu Polaków to zasługa dobrej skuteczności w rzutach z dystansu. Trafiali Szymon Szewczyk, Thomas Kelati i Dardan Berisha, którzy wyprowadzili naszą kadrę na prowadzenie 42:36! Swoje pierwsze punkty w drugiej połowie Portugalia zdobyła dopiero po sześciu minutach gry.

Nasi rywale obudzili się z tego letargu i przez pozostałe cztery minuty tej części gry zdołali rzucić 13 punktów. Portugalczykom sprzyjało szczęście, bowiem zdarzały się akcje, w których sami wybijaliśmy sobie piłkę z kosza lub ta jak w ostatniej sekundzie trzeciej kwarty Jose Costa trafił z połowy boiska. To sprawiło, że po 30 minutach gry był remis 49:49. Po raz pierwszy w tych mistrzostwach słoweński opiekun naszego zespołu próbował grać w tym samym momencie parą rozgrywających – Koszarek – Skibniewski – co okazało się udanym posunięciem.

W ostatniej kwarcie, w której trwała wyrównana walka kosz za kosz, rozstrzygnęły się losy spotkania. Od stanu 49:49 byliśmy świadkami gry kosz za kosz (54:54, 56:56, 58:58). Żaden zespół nie ustępował rywalowi, a momentem przełomowym okazała się akcja Adama Hrycaniuka. Środkowy Asseco Prokomu Gdynia zdobył trzy punkty po zagraniu dwa plus jeden i prowadziliśmy 65:61.

Portugalia nie poddawała się dzięki doświadczonemu Costcie . Minutę przed końcem meczu trafił z dystansu i Polska prowadziła już tylko 73:71. Rzuty wolne dobrze wykonywali jednak Thomas Kelati i Dardan Berisha, czym nie pozwolili rywalom na odrobienie strat. Polacy wygrali 81:73 i zanotowali pierwsze zwycięstwo podczas litewskiego EuroBasketu. Warto dodać, że najlepszy gracz spotkania Łukasz Koszarek w ciągu ostatnich dwóch minut stracił dwie piłki, a następnie zrehabilitował się celnym rzutem z 9. metra, o tablicę, z końcową syreną. W końcu też udało nam się zdominować walkę na tablicach 39-25. Porażająca zostaje jednak liczba strat aż 21 (po cztery mieli Berisha i Kelati).

Portugalia – Polska 73:81
(13:10, 23:19, 13:20, 24:32)

Portugalia: Tavares 13, Costa 13, da Silva 12, Santos 12, Miranda 9, Andrade 8, Evora 2, Minhava 2, Fonseca 2.

Polska: Koszarek 18, Berisha 16, Szewczyk 13, Leończyk 11, Kelati 8, Hrycaniuk 8, Skibniewski 4, Łapeta 2, Szczotka 1, Waczyński 0.

Reprezentacji Hiszpanii po raz trzeci w tym turnieju przyszło mierzyć się z jedną ze słabszych ekip w swojej grupie. Mistrzowie Europy swoją siłę pokazali już na początku spotkania, kiedy to szybkimi akcjami uwidocznili swoją przewagę, ale z biegiem minut coraz bardziej zaczęli lekceważyć rywala. Ekipa Wielkiej Brytanii przed końcem pierwszej kwarty rozegrała się, a dwa punkty Luola Denga z linii rzutów wolnych w ostatnich sekundach pierwszych 10 minut zniwelowały przewagę drużyny trenera Sergio Scariolo do zaledwie trzech punktów (19:16).

Jakby tego było mało, to kilka nieudanych akcji Hiszpanii na początku drugiej kwarty sprawiło, że Brytyjczycy wyszli na sensacyjne prowadzenie 21:19! Od tego momentu faworyci turnieju mocno się sprężyli. Zdobyli 15 punktów przy zaledwie trzech drużyny z Wysp Brytyjskich i znów pewnie prowadzili.

Grę Brytyjczyków próbował ciągnąć do przodu Deng, a wspierał go pod koszem Daniel Clark. Obaj zdobyli 21 z 32 punktów swojego zespołu w pierwszej połowie. Dobre wrażenie robił też młody Devon Van Oostrum. 18-latek pewnie rozgrywał akcje Brytyjczyków i z bardziej znanymi rywalami grał bez żadnej presji.

W drugiej połowie Hiszpanie znów przyspieszyli i znów odskoczyli. Bardzo dobre zawody rozgrywali bracia Gasol. Po 27 minutach gry mieli na swoim koncie aż 32 punkty i 15 zbiórek, co dobitnie pokazuje w jakim stopniu zdominowali oni strefę podkoszową. Właśnie główne dzięki swoim podkoszowym, ale także szybkim kontrom niskich graczy Hiszpania prowadziła 58:40.

To był przełomowy moment tego spotkania, bowiem Wielka Brytania nie zdołała się już podnieść. Hiszpania do samego końca kontrolowała wynik, powiększając swoją przewagę do ponad 20 punktów. Cztery minuty przed końcem po akcji dwa plus jeden Sergio Llulla zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego wygrywali 76:53.

Ostatecznie Hiszpania pokonała Wielką Brytanię 86:69. Mistrzowie Europy mają na koncie komplet zwycięstw, ale przed nimi dwa mecze przeciwko dwóm pozostałym faworytom grupy A. Wielka Brytania nadal czeka na swój pierwszy triumf.

Hiszpania – Wielka Brytania 86:69
(19:16, 19:16, 22:13, 26:24)

Hiszpania: P. Gasol 21, M. Gasol 18, Fernandez 11, Reyes 10, Ibaka 8, Rubio 4, Claver 4, Navarro 3, Llull 3, Calderon 2, San Emeterio 2.

Wielka Brytania: Deng 17, Clark 14, Reinking 9, Adegboye 8, Johnson 8, Sullivan 5, Freeland 4, Lenzly 2, Boateng 2.

W grupie A w trzeciej kolejce grupowych rozgrywek EuroBasketu doszło do pierwszego meczu potentatów w tej stawce. Litwa mierzyła się z Turcją. Oba zespoły razem z Hiszpanią powalczą o pierwsze miejsce, stąd mobilizacja w obu drużynach była wielka.

Wśród wicemistrzów globu z wysokiego C zaczął Ersan Ilyasova. Były już zawodnik Milwaukee Bucks w pierwszych dwóch meczach turnieju zdobył łącznie 10 punktów, a wynik ten wyrównał w samej tylko pierwszej kwarcie meczu z Litwą.

Gospodarze turnieju nie dawali się wicemistrzom świata i cały czas byli na prowadzeniu. Zawdzięczali to – podobnie jak w meczu z Polską – świetnej skuteczności w rzutach z gry. Z pierwszych 15 prób dziewięć znalazło drogę do kosza.

W połowie drugiej kwarty uwidoczniła się pierwsza wyraźniejsza przewaga jednej z drużyn. Turcy od stanu 21:17 dla Litwy zdobyli 10 punktów z rzędu i prowadzili już 27:21.

Mimo że to była jedna z najwyższych przewag Turcji w tym meczu to Litwa cały czas utrzymywała się blisko wicemistrzów świata. Gospodarze nie dali się atakom Ilyasovy, który zdobył 20 punktów, czy wielkiego Omera Asika.

Środkowy Chicago Bulls w końcówce niemal w pojedynkę walczył pod obiema obręczami z podkoszowymi Litwy. W całym spotkaniu Asik zdobył 11 punktów, ale dodał do tego także 13 zbiórek.

Zadecydowały błędy drugiej drużyny świata. Fatalnie zachował się Emir Preldzić, który popełnił faul niesportowy. Litwa to wykorzystała i odskoczyła na kilka punktów, których Turcja nie dała rady odrobić.

Dodatkowo na kilka minut przed końcem Turcy stracili swój mózg zespołu czyli Kerema Tunceriego. Rozgrywający został uderzony łokciem w twarz i po dłuższej chwili nie był w stanie sam podnieść się z parkietu, z którego został sprowadzony przez kolegów i na boisko już nie wrócił. Trzeba jednak powiedzieć, że zarówno Tunceri jak i Arslan tj. dwaj playmakerzy ekipy tureckiej fatalnie spisywali się na obwodzie, trafiając 2 z 12 oddanych rzutów.

Litwa wygrała 75:68 i w bezpośredniej walce o ćwierćfinał ma przewagę nad groźnym rywalem i w drugiej rundzie – zapewniła sobie punkt więcej od Turcji. Obu drużynom pozostała jeszcze rywalizacja ze świetną Hiszpanią. Oba te spotkania najpewniej zdecydują o układzie miejsc w naszej grupie.

Ważne fakty; litewska ławka wniosła do gry aż 33 punkty, podczas gdy ich rywale tylko 16. Defensywa trenera Kemzury zatrzymała gości za poziomie 17% skuteczności zza łuku.

Turcja – Litwa 68:75
(17:19, 18:13, 14:19, 19:24)

Turcja: Ilyasova 20, Asik 11, Onan 10, Turkoglu 9, Preldzić 7, Kanter 5, Tunceri 2, Savas 2, Arslan 2.

Litwa: Songaila 12, Kaukenas 11, Jasaitis 11, Kalnietis 9, Pocius 9, Jankunas 7, Jasikevicius 7, Petravicius 5, Javtokas 4.

Info za: SportoweFakty.pl

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

1 Odpowiedź

  1. bulls2006 pisze:

    chyba z 17 strat było w pierwszej polowie, druga „tylko” siedem
    jednak wygrali, w drugiej połowie zdobyli aż 52 pkt
    koszarek, leończyk dali radę, kelati był zmęczony;
    po przerwie w ofensywie pociągnęli berisha i szewczyk;
    jak dla mnie najlepszym zawodnikiem był chyba leończyk- za walkę na tablicach, np akcje za cztery punkty; koszarek drugi;
    najbardziej widowiskowa nasza akcja to wsad łapety:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *