Grecy kochają koszykówkę

Wystarczy spojrzeć na przywitanie jakie zgotowali Corey’owi Maggette. Ok – gracz Charlotte Bobcats potrafi wykręcać niezłe statystyki (średnio na parkietach NBA 16.2 ppg i 4.9 rpg), ale nie jest ani specjalnie efektowny ani medialny. Specjalizuje się głównie w wymuszaniu fauli i zatrzymywaniu gry swojego zespołu w ataku, czyli byciem tzw. black hole. Kibicom PAOKu to nie przeszkadza. Tak kochają swój zespół, że tłumnie zebrali się by przywitać nowego idola.

Ciekawy jestem czy jest w ogóle możliwa taka sytuacja w Polsce. Tzn. powiedzmy do Zgorzelca przechodzi Jamal Crawford – myślicie że dobry gracz z NBA byłby w stanie napędzić koniunkturę? Czy pozycja lokalnej koszykówki jest już długofalowo zdegradowana za piłką nożną, siatkówką, żużlem czy nawet piłką ręczną?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. Piotr Gładczak napisał(a):

    kibice Legii tak samo witali ostatnio piłkarzy po wygranej ze Spartakiem:)

  2. Bob napisał(a):

    W piłce nożnej nawet u nas nie byłoby to czymś szczególny. Ale w ligowej koszykówce – powiedzmy Asseco eliminuje CSKA w Eurolidze i myślisz że lotnisko byłoby pełne? :)

  3. Piotr Gładczak napisał(a):

    taaaaaaaaaaaa:P Zresztą od wczoraj Asseco to już nie ma chyba nawet swoich kibiców;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *