Zapowiedź Eurobasketu 2011 – Turcja

Wicemistrzowie świata sprzed roku przyjeżdżają na Litwę ponownie walczyć o medale. Patrząc na potencjał kadrowy Turcja powinna znaleźć się w czołówce. Jednak w tegorocznych przygotowaniach nie szło im najlepiej. Jak spiszą się Turcy?


Polska Wielka Brytania

Dwa lata temu w Polsce turecka reprezentacja grała od pierwszego meczu świetny turniej. Po wygraniu „polskiej” grupy pokonali jeszcze Hiszpanów. Dramat nastąpił w ćwierćfinale, w którym Turcy mierzyli się z Grecją. Przegrali 74-76 po dogrywce i ostatecznie zajęli ósmą lokatę.  Rok później na własnym terenie przegrali w finale MŚ z USA, ale srebro zostało przyjęte w kraju entuzjastycznie. Kibice znad Bosforu liczą, że także w tym roku będą mogli świętować sukcesy swojej drużyny narodowej.  Od początku tegorocznych przygotowań nic nie szło po myśli szkoleniowca Orhuna Ene.

Ekipę teraźniejszą od tej sprzed roku różni głównie właśnie osoba trenera. Obecny selekcjoner uważany jest za osobę, która na wiele pozwala swoim zawodnikom przez co ciężko utrzymać mu w ryzach wszystkie gwiazdy. Bogdan Tanjevic poprowadził Turcję do srebra po czym z powodów zdrowotnych był zmuszony zrezygnować z pełnionej funkcji i został trenerem koordynatorem tureckich kadr. Serb znany jest z tego, że ma wielki posłuch wśród swoich podopiecznych i właśnie brak tej dyscypliny może być przyczyną jeśli Turcja odpadnie szybko z  turnieju.

Z rozegranych dziewięciu sparingów wygrali pięć z tego trzy ostatnie. Najgorsze chwile Turcy przeżywali w trakcie turnieju w Bambergu gdzie krótko mówiąc – skompromitowali się. Porażki 38-62 z Grecją i 52-64 z Niemcami ukazały mnóstwo słabości. coraz bardziej mijające lata widać po formie Hedo Turkoglu. Turecki „Magic Johnson” jak był kiedyś nazywany to powoli już przeszłość. Oczywiście dalej jest razem z Ersanem Ilyasovą liderem tej ekipy. Dzięki ich wspólnej grze w pierwszej piątce Turcy mają przewagę wzrostu nad niemal każdym zespołem tegorocznych mistrzostw.

Oprócz nich w podstawowym składzie wychodzić będą zapewne rozgrywający Karim Tunceri i „Twin Towers” Enes Kanter i Omer Asik. Konfiguracja podkoszowej dwójki byłaby inna gdyby nie kontuzja Semiha Erdena eliminująca go z litewskiego turnieju. Asik po pierwszy roku gry w NBA nabrał pewności siebie i stał się bardzo przyzwoitym obrońcą. Nauki Tom Thibodeau na pewno nie poszły w las i mimo skromnych możliwości ofensywnych powinien być bardzo mocnym punktem swojej reprezentacji w obronie. Enes Kanter to natomiast najlepszy gracz Turcji w okresie przygotowawczym. Potrafi już bardzo dużo. Świetnie przepycha się pod koszem i co ważne grozi także rzutem z mid-range. Stać go na wyniku na poziomie 15/8 w każdym meczu. Jeśli Turcja będzie długo w turnieju może zostać jedną z rewelacji Eurobasketu 2011.

Drugim wariantem starting five jest opcja kiedy na parkiecie przebywa tylko jeden z dwójki Kanter/Asik, Ilyasova przechodzi na czwórkę, a jako rzucający obrońca gra przyzwoity strzelec Omer Onan. Zawodnik Fenerbahe Ulkeru to bardzo dobry strzelec, głównie z dystansu. W poprzednim sezonie Euroligi trafiał ponad 40% rzutów za trzy. Ustawienie, które wybierze trener będzie zależało w dużej mierze od przeciwnika.

Najmocniejszą stroną Turków jest frontcourt jakiego może zazdrościć większość rywali poza Hiszpanią. Kanter, Asik, Oguz Savas (208 cm, Fenerbache) i Izzet Turkyilmaz (212, Banvit) powinni dominować na pewno w meczach z Polską i Portugalią. Z Brytyjczykami i Litwinami będzie ciężej, ale także mogą wyjść z tej walki zwycięsko.W ofensywie większość akcji będzie się opierać na tercecie Ilyasova, Turkoglu i Kanter. Ilyasova świetnie gra w izolacjach i sporo rozwiązań Turków w ataku jest nastawionych na taką okoliczność. Hedo gra już nieco bardziej statycznie, ale dalej grozi rzutem zza łuku.

W defensywie podopieczni Orhuna Ene stawiają strefę, z którą wiele przeciwnych reprezentacji sobie nie jest w stanie poradzić. Tunceri czy Onan bardzo szybko przemieszczają się na nogach. Także zawodnicy rezerwowi na pozycjach obwodowych bronią bardzo przyzwoicie. Niezwykle wszechstronny Emir Preldzic (206, Ulker) i Sinan Guler (196, Anadolu Efes) kiedy wchodzą na parkiet za Turkoglu i Onana wcale nie osłabiają wartości drużyny. Tylko na „jedynce” wejście rezerwowego stanowi pewien problem. Ender Arslan (190, Galatasaray) nie gra na takim poziomie jak Tunceri. Szczególnie gorzej broni i dlatego nie powinien liczyć na zbyt wiele minut gry.

Poza wspomnianym Erenem na Litwę nie pojechał także kontuzjowany Memo Okur z Utah Jazz. Brak podstawowego środkowego ostatnich lat może wyjść Turkom tylko na lepsze ponieważ jeszcze bardziej swój talent może rozwinąć trzeci numer tegorocznego Draftu – Kanter (także Jazz).

Mimo wielu doświadczonych i kilku niezwykle utalentowanych koszykarzy w kadrze, Turcja to jedna z największych niewiadomych Eurobasketu na Litwie. Mogą oni zarówno wejść do strefy medalowej jaki i za sprawą porażki z Wielką Brytanią odpaść już po pierwszej fazie. Widząc Turków w kilku spotkaniach sparingowych jestem bliższy tej drugiej wersji. Dzięki tej niepewności będziemy mogli z jeszcze większą uwagą śledzić poczynania w „naszej grupie”.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

2 komentarze

  1. FlashCB pisze:

    Enes Kanter był wybrany przez Utah Jazz, a nie Cavaliers :)

  2. Piotr Gładczak pisze:

    Dokładnie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *