Zapowiedź Eurobasketu 2011 – Izrael

Po wczorajszej informacji według której Omri Casspi nie będzie mógł zagrać na litewskim Eurobaskecie notowania reprezentacji Izraela w silnej grupie B mocno spadły i jeśli z graczem Cavaliers mało kto spodziewał się ich awansu teraz jest to właściwie niemożliwe. Drużyna ze  wschodniego brzegu Morza  Śródziemnego podobnie jak Polska wystąpi więc na zbliżającej się imprezie bez swojego najważniejszego gracza.

Wątpliwości co do udziału Casspiego w Mistrzostwach Europy pojawiły się jeszcze zanim jego reprezentacja wyjechała rozegrać towarzyski turniej w Holandii.

Drużyna Arika Shiveka przygotowania rozpoczęła od sparingów na Cyprze co prawda w dosyć okrojonym składzie. Później zagrali na wspomnianym wyżej turnieju w Niderlandach. Następnie pojechali do Tbilisi zagrać z reprezentacją Gruzji drugi raz w trakcie przygotowań (bilans 1-1), a w ostatnich dniach rywalizowali na European Basketball Tour z Polską i Rosją i może odwołam się przede wszystkim do  tych ostatnich sparingów kiedy reprezentacja Izraela grała już w optymalnym składzie z Eliyahu, Halperinem i Blu.

Mimo, że we wcześniejszych sparingach Izraelczycy prezentowali się kiepsko zaliczając nawet porażkę z Uniwersytetem Villanova, ostatnie dwa spotkania wygrali w niezłym stylu najpierw ogrywając 12 punktami Polskę, a potem Rosję z Kirilenką i Mozgovem – 89 do 79. Świenie spisywał się Lior Eliyahu.  Był liderem drużyny w oby dwóch spotkaniach (19 pkt z Polską i 27 z Rosją). Swoje dokładał Halperin (14 i 13) oraz Blu (dwukrotnie 8). Warto zwrócić uwagę na dobrą formę strzelecką Guy’a Pnini, który w meczu ze Sborną trafił aż 4 trójki i skończył mecz z dorobkiem 17 punktów. Zapewne pamiętacie, że na początku przygotowań także mierzyliśmy się z kadrą Izraela i wtedy także rozłożył nas Eliyahu z 19 punktami na koncie. Wygląda więc na to, że forma przyszła w odpowiednim momencie i za tydzień kadra Shiveka będzie gotowa by stanąć naprzeciw reprezentacji Niemiec.

Pierwsza piątka: Trzon kadry powinni stanowić wyżej wspomnieni Eliyahu i Halperin. Ten pierwszy to skrzydłowy Maccabi Tel Aviv, 44 numer draftu 2006 do którego prawa mają aktualnie Houston Rockets. Swego czasu przygotowywał się tam nawet przed sezonem i wizja jego debiutu za oceanem wydawała się całkiem realna. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a podpisując niedawno 5-letni kontrakt z Maccabi rozwiał w tej kwestii wszelkie wątpliwości. Halperin został wybrany w tym samym drafcie, kilka picków niżej przez Seattle SuperSonics. Podobnie jak jego kolega z kadry nigdy w najlepszej lidze świata nie zadebiutował i nie zanosi się na to, bo niedawno związał się ze Spartakiem St.Petersburg. Za nim 3 sezony w barwach Olympiakosu gdzie odgrywał raczej rolę drugoplanową. Łącznie w barwach 3 klubów rozegrał w Eurolidze ponad 150 spotkań. Może grać zarówno jako point guard jak i shooting guard.

Ważnej roli w zespole nie zabraknie dla Tala Bursteina i Davida Blu. Obaj dadzą tej drużynie dużo doświadczenia. Dla Bursteina będzie to już 4 Eurobasket. Wszechstronny gracz Maccabi choć w swoim klubie nie jest już tak ważną postacią jak kiedyś, w barwach narodowych zawsze gra na poziomie przyzwoitym (7,6pkt/3,3zb/3,1ast w trakcie eliminacji). Bluthenthal to z kolei urodzony w Los Angeles zawodnik, który nie przyjechał bronić barw Izraela ani na Eurobasket w 2005, ani w 2007 roku. Teraz  zdecydował się ostatecznie i zadebiutuje na zbliżającym się turnieju. Do gry w kadrze upoważnia go żydowskie pochodzenie. Od lat znana postać w Eurolidze, niegdyś próbowal swoich sił na Summer League w barwach Kings. Dużo może też zależeć od dyspozycji strzeleckiej Guy’a Pnini. Jest to gracz, który dotychczas był w cieniu Casspiego. Ten turniej może być dla niego przełomowy zwłaszcza, że ostatnio przyzwoicie grał w sparingach.

Rezerwowi: Ławka Izraela nie jest dla nich jakimś szczególnym atutem. Doświadczony center Yaniv Green, czyli najlepszy rebounder Mistrzostw Europy 2007 oraz Yuval Naimy – rozgrywający, który dawał dobre zmiany w kwalifikacjach to właściwie wszystko co mogą zaoferować Izraelczycy.

Trener: Arik Shivek to 55 letni coach, który większość swojej trenerskiej kariery spędził w Holandii. Zdobył tam dwa tytuły mistrzowskie z Amsterdam Astronauts. Kadrę objął w 2009 roku po kompletnie nieudanym dla Izraela turnieju w Polsce. Od niedawna zajmuje się także belgijskim zespołem Dexia Mons-Hainaut.

Historia: Reprezentacja Izraela na Euro gościła już 25 razy (o 1 więcej niż Polska). Największy sukces to srebrny medal w 1979 roku we Włoszech gdzie królem strzelców został Mieczysław Młynarski. To był ich jedyny medal w historii imprez międzynarodowych. W ostanich latach powodziło im się średnio. Od 2001 roku kolejno: 10, 7, 9-12, 9-12 i 15 miejsce. Jak będzie teraz?

Cel: Drużyna znad Jordanu miała kandydować do roli czarnego konia tego turnieju. Po udanych eliminacjach, gdzie wyprzedzili reprezentację Włoch nikt nie widział powodu, dla którego nie mieliby powtórzyć tego sukcesu. Kontuzja Casspiego zmienia jednak diametralnie położenie tego zespołu. Już pierwszego dnia imprezy czeka ich mecz z reprezentacją Niemiec, który może okazać się kluczowym chociaż i tak jeśli chcą myśleć o awansie musieliby sprawić jeszcze jedną niespodziankę pokonująć kogoś z trójki
Serbia, Francja, Włochy. Sytuacja Izraela trochę przypomina naszą – bez lidera w silnej grupie. Położenie wydaje się być równie beznadziejnym.

1 Odpowiedź

  1. cosmo pisze:

    A ja coś czuje że to Makarony zawiodą….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *